Na blogu pani Bozeny wyplynelo pytanie - czy noblista Friedrich Bergius moze zostac patronem szkoly w swoim miejscu urodzenia. Polskiej szkoly we Wroclawiu-Zlotnikach.
Dyskusja w temacie tutaj:
bozenan.salon24.pl/274320,friedrich-bergius-czy-to-kandydat-na-patrona-szkoly
Chcialbym tylko dokleic efekt przeszukania dwoch ksiazek o Bergiusie, specjalnie zakupionych na okolicznosc.
Poszlo o to, czy byl nazista, czy wyjazd po wojnie do Argentyny mial cos wspolnego z wojenna przeszloscia kandydata.

Otoz nadal nie ma zadnego sladu nazistowskiej przeszlosci.
Nawet w obszernej ksiazce z roku 1943, o wynalazcy, ktory przelamal angielska blokade (chodzi tu o lata pierwszej wojny swiatowej - cukier z drewna, paliwa z drewna i wegla), nie ma ani slowa o nazistach czy jakichkolwiek powiazaniach. Profesor, ostatni prywatny kapitalista, mily gospodarz, etc. cale zycie byl zajety swoimi kosztownymi wynalazkami. Cale zycie gonil za pieniedzmi na badania i fabryki.
W ksiazce z roku 1982 tez ni slowa o nazistach. Za to dosc szczegolowo opisane lata od 1945 do smierci. Opuszczenie zbormbardowanego Berlina. Proba zajecia sie swoja robota na zlecenie rzadu w Austrii, zmiana rzadu, inne priorytety, koniec funduszy. Dwa miesiace pracy w Turcji, przez stare znajomosci z kregow przemyslowych zalapanie sie na kontrakt rzadu argentynskiego. Trudnosci zrujnowanego przemyslu argentynskiego przy budowie kosztownych fabryk. Smierc na cukrzyce.
Nie ma nic.
Mozna brac nobliste na patrona szkoly.
20380
493
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (10)