37 obserwujących
3057 notek
762k odsłony
  276   1

W przeddzień wybuchu II WŚ

 W przeddzień wybuchu II WŚ


Brytyjski premier, Neville Chamberlain, 24 sierpnia 1939 rok, Izba Gmin:


"Jeśli wojna wybuchnie, to nie z powodu politycznej przyszłości jakiegoś odległego miasta na obcej ziemi ale w imię fundamentalnych zasad prawa międzynarodowego” 

image


Od czasu, gdy na czele rządu brytyjskiego stanął Neville Chamberlain, tj. od maja 1937 roku polityka ustępstw wobec Rzeszy, appeasementu, osiągnęła swe apogeum. Jej zasadniczym celem było odsunięcie w czasie wybuchu niemieckiego niezadowolenia, poprzez stopniowe zaspokojenie, w drodze kontrolowanego procesu, niektórych żądań Niemiec oraz lokalizowanie niemieckich aspiracji w rejonach nie należących do brytyjskiej strefy wpływów. Można to nazwać kupowaniem pokoju i płaceniem za niego z cudzej kieszeni.


image

10 mają  1935 roku, wieczorem, bardzo już osłabiony Piłsudski kazał wezwać Becka, który uczestniczył w raucie na cześć bawiącego w Polsce Pierre'a Lavala.


Słuchajcie dziecko - mówił - ja umieram, a po mojej śmierci wszystko zrobią, żeby zmienić naszą politykę i by was przede wszystkim usunąć. Nie wolno do tego dopuścić. Trzeba jak długo to możliwe, utrzymać obecne stosunki z Niemcami. To się wielu nie podoba. Za wszelką cenę musicie utrzymać przymierze z Francją i, co więcej, starajcie się w to wciągnąć Anglię. To wydaje się dziś niemożliwe. Ale trzeba do tego wytrwale dążyć.


Jak widać Beck spełnił testament Piłsudskiego a zadecydowało się to wszystko na początku 1939 roku gdy wszystkie strony zabiegały o Polskę. Wtedy też za cenę stania się satelitą Rzeszy można było przyjąć warunki niemieckie. "Jednostronne ustępstwa prowadziłyby na równię pochyłą, kończącą się utratą niezależności i rolą wasala Niemiec". ( Ostatni raport)

image

Beck w najważniejszym przemówieniu sejmowym:" My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor".



Dwa przemówienia odwołujące się generalnie do tego samego. Wiadome jest, że retoryka w dyplomacji odwołująca się do imponderabiliów jest tylko retoryką. Za słowami kryją się kwestie tego co chcemy przez nie uzyskać. W wypadku Becka twarde stanowisko miało postawić Europę w sytuacji dotąd niespotykanej, od 1933 roku pierwszy raz braku zgody na hitlerowskie roszczenia, przy takiej postawie Zachód musiał reagować. Stronie polskiej chodziło o niezależny byt a być może i przeczucie ryzyka całkowitego unicestwienia na miarę Holokaustu więc Gdańsk i korytarz pomorski nie były jedynymi problemami w stosunkach polsko-niemieckich. Wiadome się już stało, że polski polityk nie zachowa się jak czeski prezydent Emil Hacha i nie pojedzie do Berlina prosić o protekcję ani litewski oddający Kłajpedę.


W przypadku Chamberlaina imponderabilia zostały potraktowane bardziej serio gdyż odwołanie się do honoru prowadziło na ścieżkę niepotrzebnej z punktu widzenia interesów brytyjskich wojny, drogę do unicestwienia imperium i oddania na następne dziesięciolecia światowego przywództwa w ręce dwóch największych konkurentów Rosji i USA. Nie Churchill a Neville Chamberlain przedstawiany z kartką pokoju i jako imający się wszystkiego byleby uniknąć konfliktu, podjął odważną decyzję wypowiedzenia wojny III Rzeszy. A za nim jak cień szedł premier Francji Edouard Daladier.



Chociaż można też z drugiej strony spekulować, że Anglia ratowała własną skórę o czym mogą świadczyć protokoły adiutanta Hitlera Friedricha Hossbacha uczestniczącego w czasie odpraw wyższych dowódców wojskowych w Kancelarii Rzeszy. Wg niego w 1937 roku Hitler w planowanej rozgrywce w skali europejskiej na pierwsze miejsce do odstrzału wysuwał Wielką Brytanię i Francję. Widząc konieczność likwidacji Austrii i Czechosłowacji, zakładał, że Polskę zdoła podporządkować.



Piłsudski postulował politykę równowagi między Niemcami a Rosją i wygrywanie sprzeczności bez ścisłego wiązania się z którymś z partnerów. Polityka Becka, równego dystansu, była tylko tego prostą kontynuacją. Ewentualną zmianę tej polityki i poszukiwanie współpracy z jednym z sąsiadów można przyrównać do poszukiwań aliansu kury z wilkiem lub lisem, z których każda z opcji jest zabójcza bo każdy z drapieżników kurę traktuje jedynie jako potencjalny posiłek. Co jak pamiętamy już przerabialiśmy, gdy Prusy wiarołomnie złamały porozumienia sojusznicze z Rzeczpospolitą w zamian za rosyjską propozycję dokonania wspólnych rozbiorów. Lord Halifax, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, ujął to dobitnie: „Żaden inteligentny królik nie podda się chętnie opiece bestii dziesięciokrotnie większej od niego, z obyczajami boa dusiciela”.




Wierzbowa wszelkie działania radzieckie w kierunku porozumienia z Zachodem traktowała nie jako chęć zapobieżenia wojnie ale grę pozorów mającą na celu doprowadzenia Niemiec do większych ustępstw na rzecz Kremla (wg ambasadora w Moskwie Juliusza Łukasiewicza, przebywającego w 1935 roku w Polsce, Stalin zabiegał o poprawę stosunków z Hitlerem). Propozycje współpracy ze strony Niemiec składanych Polsce jako pokrętną, tworzącą wrażenie, że to Polacy doprowadzą do wojny lub w gorszym wypadku sprawienie, że nasz kraj pozostanie w izolacji na arenie światowej, zdany na kaprysy autora Mein Kampf, który swoich intencji zawartych w książce, jak historia pokazała, nigdy nie zmienił. Wcześniej zaakceptował przecież plan Pabsta* zniszczenia Warszawy czy ministra wojny republiki weimarskiej W. Groenera, który już w lutym 1932 r. zarządził przygotowanie planu ataku przeciw Polsce. Budowanie od 1936 roku linii Zygfryda było przygotowaniem do ofensywy przeciw Polsce i zabezpieczeniem tyłów.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura