41 obserwujących
3236 notek
799k odsłon
  206   1

Frankfurter Allgemeine Zeitung/  Czy sytuacja w Niemczech jest o wiele lepsza niż w Polsc

Frankfurter Allgemeine Zeitung/ 

Czy sytuacja w Niemczech jest o wiele lepsza niż w Polsce?

Przez Jan-Robert von Renesse

01 grudnia 2021, 18:03

Krytykę Polski należy łączyć z naszą samokrytyką.


Większość frakcji w polskim Sejmie raz po raz podkreśla, że ​​obecne reformy sądownictwa w Polsce mają zasadniczo na celu zbliżenie stanu prawnego do tego obowiązującego w szczególności w Republice Federalnej Niemiec. Prawdą jest, że przywrócenie prawa wydawania poleceń politycznych prokuraturze pod przewodnictwem Ministra Sprawiedliwości, który obecnie posiada również tytuł Prokuratora Generalnego, nie oznacza nic innego jak przepisy obowiązujące w Republice Federalnej Niemiec. Nawet jeśli prawo (polityczne) do wydawania poleceń jest w tym kraju rzadko lub nigdy wprost w praktyce stosowane, to z pewnością może to prowadzić do działania prokuratury w interesie tego, co jest politycznie pożądane, zwłaszcza w postaci posłuszeństwa wyprzedzającego.


W innym punkcie polska reforma sądownictwa jest zdecydowanie krokiem we właściwym kierunku, a mianowicie tam, gdzie kładzie kres arbitralnemu przydzielaniu spraw i zastępuje je niepodlegającą manipulacji procedurą loteryjną. Jednak polska ustawa reformatorska zatrzymała się w połowie drogi, gdyż nadal nie realizuje tych prawnych gwarancji sędziego, zwłaszcza w obszarze orzecznictwa konstytucyjnego.


Z konstytucyjnego punktu widzenia co do zasady zrozumiałe – a także oparte na tendencji w prawie niemieckim – jest również to, że polskie reformy sądownictwa zmieniają kształt rady sądownictwa, wybieranej przez większość sędziów na mocy dotychczasowego prawa polskiego, i zastępują skład ustalany większością głosów przez Sejm.


Przecież w demokracji należy zapewnić, że władza pochodzi od ludu. Samoodnosząca się do siebie elita funkcjonalna, bez względu na to, jak wysoko wykwalifikowani są sędziowie w jakimkolwiek państwie, zawsze w końcu degeneruje się, tworząc państwo w państwie. Nikt nie może poważnie tego chcieć ani odpowiadać za to. W związku z tym usiłowania sądownictwa wprowadzenia takiego modelu samorządności sądownictwa w Niemczech, który nie jest już legitymizowany przez naród, słusznie spotykają się z odmową.


W związku z tym w Niemczech nie ma ani jednego sędziego, który nie zostałby powołany lub awansowany w procedurze w dużej mierze określonej przez władzę ustawodawczą i wykonawczą. Niezależny wybór sędziego, gwarantujący demokratyczną legitymację elektoratu, znany jest tylko nielicznym państwom, takim jak Szwajcaria czy niektóre stany USA. Taki proces demokratycznego wyboru sędziów przez elektorat nie jest wolny od niebezpieczeństw, o czym świadczy krytyka, jaką tam praktykowano w odniesieniu do polemik i populizmu w publicznych kampaniach wyborczych sędziów. W każdym razie z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że ​​krytyka polskiego stanowiska przez stronę niemiecką musi być także samokrytyką, jeśli ma pozostać wiarygodna.


Co zapewnia konstytucja

Niezależnie jednak od tego, wątpliwe jest, czy polska konstytucja zezwala obecnej większości parlamentarnej kierowanej przez PiS na proste ustawy, czy też nie wymagałoby to zmiany konstytucji. Konstytucja RP wyraźnie przewiduje w odpowiednim artykule 187 jedynie daleko idące uprawnienia Rady Sądownictwa jako takie. Stanowi również, że oprócz jednej osoby powoływanej przez Prezydenta i Ministra Sprawiedliwości, prezesów sądów najwyższych oraz dwóch członków powoływanych z centrum Sejmu lub Senatu, 15 kolejnych członków sądownictwa musi pochodzić z sądownictwa. Polska konstytucja nie reguluje, kto ma głosować na te 15 osób i jaką procedurę stosuje się do Krajowej Rady Sądownictwa.

Zróżnicowane jest również wprowadzenie nowej izby dyscyplinarnej w nowym polskim prawie sądowym. Jako taki ma rzeczywiście – prawie identyczny – odpowiednik w prawie niemieckim. W tym przypadku sądy odpowiedzialne za sprawy dyscyplinarne wobec sędziów nazywane są sądami służby sędziowskiej. Również w Niemczech są oni odpowiedzialni za karanie za naruszenia obowiązków, przy czym mogą również usuwać sędziów ze służby na wniosek pracodawcy. W niektórych przypadkach mają one również wpływ dyscyplinarny na swobodne wyrażanie opinii i krytyki ze strony (niemieckiego) sądownictwa, na co obecna polityczna większość parlamentarna najwyraźniej ma nadzieję od polskich izb dyscyplinarnych. Jednak w Polsce przy pomocy nowo powołanej Rady Sądownictwa zapewniono, że na kluczowych stanowiskach izb dyscyplinarnych dominują tylko sędziowie związani z rządem. Właśnie dlatego obecne orzecznictwo ETS iETPCz ustanowił zasadę prawną, że izby dyscyplinarne w polskim prawie nie spełniają niezbędnych gwarancji praworządności i że Polska musi na razie płacić dzienną karę grzywny w wysokości miliona euro i zrzekać się wszelkiej pomocy  pocovidowej, o ile warunki utrzymują się. Zapewne dlatego strona polska już zapowiedziała, że ​​dokona rewizji przepisów o izbach dyscyplinarnych.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale