40 obserwujących
3436 notek
854k odsłony
  1008   1

Wernyhora fikcja czy prawda? 

Podobnego zdania był Łada-Cybulski, który nawet łączył ze sobą Wernyhorę Słowackiego i Wyspiańskiego uważając, że obie te postacie są nosicielami zła. Teorie swoje umieścił w kilku numerach czasopisma „Zet” i przedmowie do francuskiego wydania „Wesela”. Ściągnął w ten sposób na siebie krytykę tych, którzy w Wernyhorze widzieli „dobrego ducha” m.in. T. Sinko.
Pogodzić fe dwa nurty krytyki usiłował Henryk Życzyński. Zgadzał się on co do tego, że Wernyhora z punktu widzenia dramaturgii ma moc diabelską, ale w sposób niezwykłej spekulacji myślowej udowodnił, że takiego charakteru nie ma w naszej historii. „Wernyhorę, który przybywa na wesele mógł Wyspiański uważać za szatana, który przybrał postać Wernyhory, ale duchem Wernyhory nie jest. Podobnie Hamletowi mógł się pojawić szatan udający ojca, ale nie ojciec w roli szatana"
Jednak przeciwnicy tej teorii zastanawiają się nad tym, dlaczego znika "ten diabeł" na słowa "wszelki duch", zaś gdy w toku rozmowy Gospodarz woła "Jezus, zmiłuj się nad nami" Wernyhora nawet nie reaguje. Co więcej - Wernyhora sam w opowiadaniu bierze na usta imię Bogarodzicy, co diabłu trochę by nie przystało - sugeruje Pigoń w "Gościach z Zaświata na weselu".
W każdym razie jest w Wernyhorze większa siła niż w widmach pozostałych. On to przecież jest nawet w stanie zmienić dalszy tok akcji dramatu. Rola jaka została nadana Wernyhorze wynika prawdopodobnie z funkcji, jakie spełnia ta postać w literaturze romantycznej. Uwydatnia tym Wyspiański chęć odwołania się do tradycji polskiego romantyzmu a nie jak uważa Kucharski, chęć walki z majakami i urojeniami ideologicznymi romantyków. Łagodniej choć podobnie jak Kucharski, do tego podszedł Estreicher w "Narodzinach Wesela"; dla niego, co prawda, są to wątpliwości, ale nie walka i krytyka.
Jeżeli Kucharski chciał widzieć poprzez Wernyhorę rozrachunek z przeszłością romantyczną, krytykę sposobu myślenia grup inteligencko-szlacheckich, to dla Estreichera było to tylko zwrócenie uwagi na wątpliwości "czyśmy do wyzwolenia dorośli, czy inteligencja polska nie "bałamuci narodowo?". Wątpliwości podobne ujawnił Henryk Życzyński w artykule zamieszczonym w czasopiśmie "Ruch literacki" pod tytułem "Wernyhora Wyspiańskiego". Widzi on także w "Wielkim Panu" pobrzmiewanie starych, nic nie znaczących haseł, nie opartych na przesłankach realnych i żywotnych. Oskarża za to samą postać Gospodarza i jego wyobrażenia związane z niepodległością.
Scena 24 II aktu przynosi nam rozmowę Gospodarza z Wernyhorą. Wernyhora wita się z "Panem Włodzimierzem" słowem "sława". Nie sądzę by te ruskie przywitanie mogło zjednać przychylność pod strzechą bronowickiej chaty. Gospodarz jednak nie okazuje antypatii znakomitemu gościowi. Nawet chciałby dla nadania wizycie większego splendoru przywitać go wspólnie z żoną, na co nie chce się zgodzić Wernyhora. I już w tym miejscu zaczynają się kłótnie krytyków literackich, którzy nie są zgodni, dlaczego Wernyhora nie chce się spotkać z Gospodynią. Analizując tę scenę autor artykułu "Wernyhora i złoty róg" tłumaczy to w ten sposób : Kiedy już (Wernyhora) stanął w izbie, Gospodarz przejęty widokiem tak znakomitego gościa jest zmieszany, plącze się w powitaniach i raz po raz bąka o żonie. Czuje, że taką znakomitość winni by powitać oboje w swych progach; chciałby żonę wywołać z alkierza... Gość wstrzymuje "Ostań Panie Włodzimierzu". Jest w tym pozornie jakby chęć pokrycia zmieszania Gospodarza i pogadania z nim w cztery oczy. Ale ów nawrót do niewiasty, równoczesny opór gościa przeciw jej wywołaniu - powraca w dialogu z takim uporem i z tak natrętnym podkreśleniem, że staje się podejrzany. Ten Wernyhora musi mieć jakieś wewnętrzne powody, by się z tą prostą i po prostu myślącą kobietą nie zetknąć. Coś w tym jest. W dalszym przewodzie Kucharski stwierdza , że Wernyhora żarliwie nawołuje do niezbyt ukonkretnionego czynu. Nawołując zaś, skupiony jest przede wszystkim nad stroną werbalną swej wypowiedzi. Polecenie Wernyhory tj. rozesłanie wici i zgromadzenie ludu, mają to być jakieś mistyczno-reżyserskie akty, wystarczające same sobie i nie pociągające jakichkolwiek następstw. Należy "wytężyć słuch" po prostu po to , ażeby słuch był wytężony. Kucharski uważa, że cała niekonkretność zaleceń może być zdemaskowana przez Gospodynię, reprezentującą zdrowy, chłopski rozsądek, gdyż tylko prosty lud "widzi wszystkie rzeczy po prostu, zdrowo i jasno jak są w rzeczywistości".
Inni krytycy są zdania, jakoby: " nie pozwala zawołać Gospodyni, żeby omówić ważne sprawy w cztery oczy i bez babskiego wtrącania się w narady". Taką interpretację zamieścił Karol Wiktor Zawodziński w " W obronie tradycyjnej interpretacji "Wesela"". Zastanówmy się, czy nie może istnieć inna, prostsza motywacja, dla której Wernyhora chce uniknąć spotkania z Gospodynią. Czy nie wynika ona konkretnie z formy "Wesela" z ustalenia, że każde widmo będzie rozmawiało tylko z jedną osobą. Będzie odzwierciedleniem imaginacji tylko tego człowieka, któremu się pokaże, bo:
Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura