Macron w przededniu wojny ukraińsko- rosyjskiej
Wilno / Rukla, 28-29 września 2020. Podróż Macrona po Litwie i Łotwie, spotkanie ze studentami Uniwersytetu Wileńskiego i 300 francuskimi żołnierzami w bazie NATO w Rukli.
O co chodziło Macronowi naprawdę?
To nie było nagłe "jestem prorosyjski i antyamerykański". To była stara francuska doktryna - gaullizm - w nowej odsłonie:
1. Strategiczna autonomia: Hasło Macrona od 2017 roku: "Europa nie może już polegać na USA w kwestii bezpieczeństwa". W Rukli powtórzył to w wersji przemysłowej: nie zwiększajmy budżetów obronnych po to, żeby kupować amerykańskie systemy.
We Francji mówi się o tym wprost: "Nie możemy zlecać bezpieczeństwa Europy przemysłowi spoza Europy".
2. Trzecia droga: "Nie możemy zaakceptować życia w dwubiegunowym świecie, na który składają się Stany Zjednoczone i Chiny". Chciał Europy jako trzeciego bieguna, uzupełniającego NATO, a nie zastępującego je.
3. Dialog strategiczny z Rosją: To był najbardziej kontrowersyjny punkt. W sierpniu 2019 Macron sam rozpoczął dialog z Putinem, zaskakując wszystkich w UE. W 2020 pojechał na Litwę i Łotwę tłumaczyć się z tego.
Politico opisywało to dokładnie tak: francuski lider chciał uspokoić Bałtów, że jego polityka "strategicznego dialogu" z Rosją nie oznacza słabszego zaangażowania Francji w bezpieczeństwo Europy Wschodniej. A oficjalnie Pałac Elizejski zapowiadał, że "relacje UE z Rosją będą również omawiane podczas tej podróży".
Problem: mówił to 2 tygodnie po otruciu Nawalnego i w momencie gdy w Wilnie spotkał się z Swiatłaną Cichanouską. Dla Litwy i Łotwy - krajów, które wyszły spod orbity Moskwy - to brzmiało jak naiwność. Litewski MSZ Linkevičius powiedział wtedy: "dialog dla dialogu nie jest tym, co chcemy widzieć".
Dlaczego dziś to czyta się jak paranoiczny thriller?
Bo historia zweryfikowała oba wątki brutalnie:
1. W lipcu 2020 sami liderzy UE, w tym Macron, ścięli Europejski Fundusz Obronny z 11,4 mld euro proponowanych przez Komisję do "nieco ponad 7 mld" - i mobilność wojskową z 5,7 mld do 1,5 mld. Czyli retoryka o autonomii, a kasa - cięta. 2. Po 24 lutego 2022 cała koncepcja "dialogu" z Putinem upadła. Francja stała się jednym z głównych dostawców broni dla Ukrainy i kluczowym filarem NATO na wschodniej flance. Paradoksalnie - dziś to właśnie kraje bałtyckie kupują masowo amerykańskie HIMARSy, bo są dostępne od ręki, a nie za 7 lat.
Więc etykietka "prorosyjski i antyamerykański" z 2020 roku to skrót myślowy. Bardziej precyzyjnie: pro-francuski przemysłowo i pro-suwerennościowy ideologicznie, z mocno przelicytowanym zakładem, że z Rosją da się ułożyć nową architekturę bezpieczeństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)