W wielkim uproszczeniu według "stenogramów" kpt. Protasiuk to samobójca... Mimo polecenia "odchodzimy" i gwałtownie opadającej wysokości, nie zrobił własciwie nic by ocalić samolot. Z uporem kamikadze kontynuował "lądowanie", wysokości: 40, 30, 20 nie robiły na nim żadnego wrażenia, choć do pasa BYŁO jeszcze 1,5 km. On postanowił wylądować choćby w lesie... Nie jestem specem od lotnictwa, ale w mojej subiektywnej ocenie, właśnie taki obraz wydarzeń przekazują udostępnione nam dzisiaj zapiski. Nie kupuję takiego przekazu, obraża on podstawy zdrowego rozsądku i logiki.
34
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)