10.04.2010 r. zapadł mi głęboko w sercu. W natłoku wydarzeń – powodzi , wyborczego cyrku, czy codziennego trudu, czy też wakacyjnego luzu, nie wolno nam zapomnieć o tej dacie.
Tego dnia Polacy znów polegli w starciu z imperium, z którym walczymy o prawo do istnienia do około 300 lat. Przez setki lat w każdym pokoleniu płacimy daninę krwi. Od Konfederacji Barskiej (właściwie było to pierwsze polskie powstanie przeciwko moskiewskiej dominacji )poprzez „Konstytucję 3 Maja” i wojnę w jej obronie, poprzez wojny napoleońskie, poprzez szereg kolejnych powstań, poprzez rok 1920, poprzez Katyń, Powstanie Warszawskie, poprzez beznadziejną walkę „żołnierzy wyklętych”, poprzez lata: 1956, 1970, 1980 i 1981, aż do 10.04.2010, stajemy do nierównej walki o wolność naszej ojczyzny! Smoleńskie wydarzenia nabierają sensu poprzez spojrzenie na nie przez pryzmat historii. A historia toczy się dalej! Rosja wchodzi teraz w okres rekonkwisty, a przynajmniej tak się wydaje kremlowskim włodarzom. Kirgistan, teraz Ukraina. Prezydent tej ostatniej robi wszystko aby zaspokoić władców kremla. Zamiana Ukrainy w marionetkowe zwasalizowane przez Moskwę państwo następuje w ekspresowym tempie. Polski Prezydent ucieleśniał w tym rejonie Europy sprzeciw wobec wizji Rosji jako spadkobierczyni najgorszych cech państwa Romanowów i KGB-owskiego Związku Radzieckiego.
Rządzący moim Państwem bawią się w pusty PR. W rzeczywistości dają się rozgrywać obcym jak nierozgarnięte dzieciaki.Postawa rządu po 10.04.2010 r. to obraz słabości, serwilizmu i tchórzostwa wobec włodarzy Kremla. Wbrew twierdzeniom pana Komorowskiego, rząd właściwie nic nie uczynił w kwestii wyjaśnienia tej sprawy. Zostawili wszystko na łasce "braci Moskali". Niejako symbolem jakości "śledztwa" prowadzonego przez Rosjan jest bezładna sterta złomu usypana ze szczątek naszego Tu-154 na smoleńskim lotnisku! Tak ma wyglądać rekonstrukcja samolotu?! Przecież to wygląda jak jawna kpina ,a wręcz szyderstwo wymierzone w nasz kraj!!!
A te stenogramy… W wielkim uproszczeniu według "stenogramów" kpt. Protasiuk to samobójca... Mimo polecenia "odchodzimy" i gwałtownie opadającej wysokości, nie zrobił właściwie nic by ocalić samolot. Z uporem kamikadze kontynuował "lądowanie", wysokości: 40, 30, 20 nie robiły na nim żadnego wrażenia, choć do pasa BYŁO jeszcze 1,5 km . On postanowił wylądować choćby w lesie... Nie jestem specem od lotnictwa, ale w mojej subiektywnej ocenie, właśnie taki obraz wydarzeń przekazują udostępnione nam zapiski. Nie kupuję takiego przekazu, obraża on podstawy zdrowego rozsądku i logiki.
Prawdę spowija smoleńska „mgła”, mam jednak nadzieję, że w końcu przebije się ona przez te złowieszcze „tumany”, przez te medialne także…


Komentarze
Pokaż komentarze (3)