zbi11 zbi11
259
BLOG

Służba zdrowia. Historia prawdziwa.

zbi11 zbi11 Polityka Obserwuj notkę 2

 

Służba zdrowia. Historia prawdziwa.
Pewien starszy pan grubo po 70-tce zapisał się w jednej z warszawskich przychodni do lekarza pierwszego kontaktu. Po około 1.5 miesięcznym oczekiwaniu na wizytę udał się do pięknej kilka lat temu wybudowanej przychodni. Placówka ta obsługuje jedno z największych stołecznych osiedli, niestety wybudowano je w latach 70-tych ma, więc dosyć sporą populację emerytów. Po około 2 godzinach oczekiwania w tym przybytku Asklepiosa trafił wreszcie przed oblicze pani doktor, osoby mniej więcej w tym samym wieku, co on. Co ciekawe wszyscy interniści (żeby nie skłamać 3 - 4 osoby) są mniej więcej w tym samym wieku (no, plus minus 5 lat). Niestety okazało się, że, któraś z pań recepcjonistek zapomniała wyciągnąć karty starszego pana. Nasz emeryt poprosił panią doktor o to by zadzwoniła do rejestracji, aby po prostu ktoś doniósł brakującą kartę.  Cóż lekarka ta dość burkliwie odpowiedziała, że nigdzie nie zamierza dzwonić, nasz senior jest osobą dość ambitną i honorową wstał, więc lekko poirytowany podziękował grzecznie za wizytę i poszedł sobie do domu. Dodam tylko, że nie przyszedł tam, dlatego że mu się nudziło i zapragnął nagle towarzyskiej wizyty w przychodni, (o co posądzała swego czasu emerytów pewna młoda i dość atrakcyjna pani posłanka wywodząca się z partii rządzącej i aspirującej do roli nowej przewodniej siły narodu). Pan ten cierpi na kilka przypadłości, które nie są może niczym szczególnym w jego wieku jednak wymagają dosyć regularnych wizyt u lekarza, choćby po to, aby dostać receptę. A propos recepty, jakiś czas temu była tam możliwość (oczywiście tylko dla stałych pacjentów biorących systematycznie pewne leki) zostawienia kartki z nazwami leków w rejestracji i zgłoszenie się po jej odbiór dnia następnego. Niestety czyimś rozporządzeniem to drobne udogodnienie zostało cofnięte i każdy musi grzecznie i karnie czekać w wielotygodniowych kolejkach na następną audiencję u lekarza pierwszego kontaktu. Nie jest to jakieś szczególnie dramatyczne zdarzenie z dziejów naszej służby zdrowia, jednak obrazek ten pokazuje jak uciążliwe szczególnie dla starszych osób są wizyty w „ośrodkach zdrowia”. A to tylko zaledwie maleńki czubek góry lodowej. Prawdziwe dramaty dzieją się w szpitalach, ale to już temat nie tylko krótką notkę, ale wręcz na wielotomowa epopeję…
Z pozdrowieniami dla pani minister Kopacz.
zbi11
O mnie zbi11

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka