Buuu, buuuuuu…
Przepraszam was szanowni blogerzy, ale buczycie na tym forum wszyscy jak stado biednych bydląt pędzonych w wyznaczonym kierunku przez rządowych pastuchów od socjotechniki. Nie byłoby buczenia na uroczystościach to byłoby wrogie milczenie lub coś innego. Wiodące media i tak doskonale wiedzą, kogo i kiedy mają napiętnować.
Osobiście nie chcę się wdawać w dywagacje czy miejsce i okoliczności były najlepsze do rzeczonego wybuczenia. Samo wybuczenie osobom, których ono dosięgło należy się jednak jak najbardziej i to zawsze i wszędzie i na każdym kroku. Za co? A no na całokształt! Za Smoleńsk, za Mirosławiec, za seryjnego samobójcę, za gigantyczny dług, który niedługo spadnie na nasze barki, za katarskiego inwestora, za szereg afer zamiecionych pod dywan, za występy naszych sportowców na arenach wszelakich i za wiele jeszcze innych spraw, za długo by było je tu teraz wszystkie wymieniać. Nie, wcale nie za to, że to wszystko jest ich wina, ale za to, że świadomie godzą się na rolę twarzy tego wynaturzonego systemu, jaki działa w Polsce od 89 roku.
Oczywiście wybuczeni to tylko marionetki i tak naprawdę niewiele sami mogą, oni to może czasem i chcieliby zrobić naprawdę coś dobrego. Właściwie to pełnią tylko funkcje reprezentacyjne. To tu, to tam wystąpić na jakiejś uroczystości, pokazać się w telewizji, czasem pojechać za granicę i porobić troszkę fajnych min do kamer, ot i wszystko i cała ich robota…
Niestety w III RP rzeczywiste centrum władzy leży poza „demokratyczną” fasadą. To oligarchia byłych służb, komunistycznych kacyków, ich latorośli i pociotków. To oni przy okrągłym stole przejęli to państwo. Mieli wielką przewagę, pieniądze, siłę i ogromne kontakty. I wcale nie to jest w tym wszystkim najgorsze! Tragiczne jest to, co oni z tym państwem później zrobili. To była zwykła grabież, ale to też jeszcze nie jest najgorsze. Ci ludzie nie potrafią niczego zbudować są prawie jak Midas, czego się dotkną zamienia się w proch i ruinę. Są jak pasożyt żerujący na majątku narodowym. Przykłady, proszę bardzo: budowa korwety „Gawron”, budowa dróg i autostrad, brrrr. Miałem kiedyś nadzieję, że nowe pokolenie wykształcone na zachodnich uniwersytetach coś zmieni… Sam już nie wiem może to geny… Oni są jakby organicznie niezdolni do stworzenia czegokolwiek pozytywnego dla sfery publicznej.
Z podobną oligarchią nastawioną tylko na pasożytnictwo i ochronę swoich nadmiernych przywilejów mieliśmy już do czynienia w drugiej połowie XVIII wieku. Czym to się skończyło nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć? Pragnę przypomnieć tak troszkę ku przestrodze, że zdrada nie ocaliła ich fortun i ani pozycji. Zaborcy skwapliwie ich wykorzystali nie dając niczego w zamian.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)