Blog
1789
Deżawi
14 obserwujących 158 notek 261316 odsłon
Deżawi, 25 grudnia 2009 r.

Opowieść wigilijna (1)

 

 

 

 
 
 
 



                                                     
                                                      
 
                                    W Betlejem, ziemi chleba
 
"Betlejem" oznacza krainę chleba. Dlatego, gdy Najświętsza z Matek, nosząca w sobie Boga-Człowieka, miała wydać na świat Owoc żywota swojego na pokarm rodziny ludzkiej, szukała żyznego miejsca i trafiła do Betlejem. Każdy chleb wyrasta z ziemi. Chleb Żywota złożono również na ziemi, w "krainie Chleba", bo nie było dla Niego miejsca w gospodzie. Miał wydać owoc stokrotny, ale musiał przedtem zapuścić korzenie. Gdyby leżał w kołysce, nie mógłby obrodzić, bo nie miałby w co zapuścić korzeni. Potrzebna Mu była ziemia.

Maryja jest "Ziemią kapłańską" i najlepiej to zrozumiała. Dlatego, gdy miała z siebie wydać Owoc, wrzuciła Go w ziemię... Słowo Ciałem się stało nie w dalekich przestworzach, ale na bliskiej człowiekowi, pachnącej ziemi. Miało się w nią wszczepić i z niej czerpać soki, niezbędne do wykształtowania ziarna. Tym ziarnem jest Mistyczne Ciało Chrystusa. Ziemia, Betlejem, "kraina Chleba", była najgościnniejszym miejscem, gdzie spokojnie mógł spocząć Bóg-Człowiek, Pokarm wszystkich głodnych ust aż do skończenia świata.

Ziemię uprawia się nawozem, wtedy owocuje ona obficiej. Słowo przedwieczne, owoc żywota Maryi, spoczęło w stajni, na ziemi dobrze wynawożonej...

W stajni jest pokarm. Przychodzą zwierzęta do żłobu, aby jeść. Dlatego koleba, misa, w której spoczęło Słowo Przedwieczne, Chleb Żywota, było otoczone głodnymi stworzeniami. Patrzyły one głodnymi oczyma w żłób, z którego zwykle jadały, z wielką ciekawością i nadzieją. Tym razem był w nim złożony szczególny Pokarm. Zwierzęta były zaniepokojone, zadziwione - rzec można - zaskoczone. Cóż to za pokarm...? A jednak po to był w żłobie Syn Boży, aby wszystkim powiedzieć, że jest prawdziwym Pokarmem.

Wszyscy biorący udział w tajemnicy Bożego Narodzenia, zasiedli na ziemi. Matka Boga oparła się pokorniuchno swoimi kolanami o ziemię, aby bez żadnej przeszkody, bezpośrednio, Owoc jej żywota wpadł w ziemię jak ziarno pszeniczne i spoczął na niej. A gdy to się stało, najpierw na ziemi oglądano Chleb Żywy, Słowo, które Ciałem się stało i zamieszkało między nami. Pochylił się więc do ziemi Józef, chcąc Je lepiej zobaczyć i adorować. Zwierzęta, o których kolęda śpiewa "bydlęta klękają", dostrzegłszy szczególne zjawisko, uklękły, aby zobaczyć na ziemi prawdziwy Pokarm, Chleb Żywy...

Wszyscy posiadali i poklękali w niemej adoracji, odpowiadającej Tajemnicy, która się działa. Wyczuwali, że trzeba się głęboko pochylić do ziemi, bo Słowo Przedwieczne zstąpiło z wysoka, z łona Ojcowego, aby zniżyć się aż do ziemi. Syn Boży tak się upokorzył i do nas przybliżył, aby każdy człowiek mógł Go bez wysiłku i trudu dotknąć, wziąć na ręce, zebrać z ziemi jak ziarno i wszczepić w nie głodne, spragnione Chleba Żywego - usta.

Gdy ongiś Izrael wołał o pokarm, manna padała z nieba na ziemię. Wszystko, co na świecie służy jako pokarm, wyrasta z ziemi. Owoce, zboże i wszelkie trawy wyrastają z ziemi. Ona jest matką. Ogarnia przedziwnie wszystkie głodne dzieci. Otwiera im swoje piersi, aby mogły dotknąć ustami tajemnicy żyznej matki.

Na matce - ziemi spoczęła Matka Boga-Człowieka - Maryja. Złożyła Dzieciątko na ziemi, aby człowiek wiedział, że "humanis divina iunguntur" - "Boże jednoczy się z ludzkim" (Exsultet); aby zrozumiał, "że nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mt 4,4). To Słowo staje się Ciałem i mieszka między nami. To co jest z Boga, co jest z Bożego, spoczywa na ziemi, z której także jest zboże. Ale do pełni życia samo zboże nie wystarcza. Musi być coś z Bożego, aby człowiek karmiony zbożem, mógł wyżywić nie tylko ciało, ale i duszę swoją, na żywot wieczny. Dlatego Bóg stał się Człowiekiem, Słowo stało się Ciałem i padło w ziemię w krainie chleba, na Pokarm dla wyżywienia wszystkich pokoleń ludzkich.

W dniu oczekiwania na Boże Narodzenie trzeba się pochylić do samej ziemi i dotknąć jej z miłością, bo sam Chrystus przyszedł na ziemię i spoczął na niej. Trzeba się uniżyć, spokornieć, stać się jako dziecię, które na swych maluczkich nóżkach nie wyrasta wiele ponad ziemię i dlatego bawi się zazwyczaj - na ziemi. Trzeba się niziuchno pochylić, aby dotknąć Chrystusa, który spoczywa w stajni, na ziemi i na nawozie. Dotknąć Go chcemy całą duszą - wyniosłą zazwyczaj myślą naszą, nienasyconym sercem, słabą czy silną wolą - a także ciałem swoim, żywionym zbożem z Bożej ziemi.

Oto tajemnica Betlejem, ziemi Chleba, gdzie objawił się najwspanialszy Pokarm, który z nieba zstąpił. Przyszedł On do nas przez żyzne łono Matki Bożej: "Błogosławione łono, które Cię nosiło i piersi, któreś ssał" (Łk 11, 27). Z Niej wyrosło nowe Pożywienie rodziny ludzkiej, "Verum Corpus natum de Maria Virgine" - "Prawdziwe Ciało, zrodzone z Maryi dziewicy". Prawdziwe i realne Ciało ludzkie Boga-Człowieka, które odtąd będzie karmić Jego Mistyczne Ciało.

Każdy człowiek, żywiony Bożym Ciałem, będzie rozrastać się w Wielkiego Mistycznego Chrystusa - w Kościół święty, który także jest na ziemi i dla uświęcenia ziemi, a wcielony w dzieje rodziny ludzkiej prowadzi ją na łono Ojca niebieskiego. Jego zadaniem jest wziąć z ziemi to, co Boże, wszystkie dzieci Boże i prowadzić je do Ojca. Bóg-Człowiek po to zstąpił z łona Ojca na ziemię, aby w swoim Kościele wyżywić, odkarmić wszystkich ludzi i doprowadzić ich do Ojca. On mieszka na wysokościach i czeka tam na nas. A teraz patrzy, jak sobie pokornie i cicho siedzimy na ziemi, śpiewając kolędy. Jesteśmy "synami Ewy" i tak, jak nasza matka, siedzimy na ziemi. Gdy wieśniaczki karmią swoje dzieci najchętniej siadają nie na ławce, lecz na ziemi. Łatwiej im w ten sposób utrzymać niemowlę. My także siedzimy na ziemi, jak pasterze w Betlejem, czekając na Słowo, które Ciałem się staje...

                                                              
                                                                                      

Uchylamy zasłonę pieluszek, patrzymy w żłób, mocno osadzony na ziemi. To istne tabernakulum, gdzie Jezus, owinięty w pieluszki korporałów, spoczywa do dziś dnia... Marmur twardy, żłób kamienny, na tym depozyt zbawienny spoczywa łożu" (Kolęda). Gdyotworzymy tabernakulum dziś, po dwudziestu wiekach, niemal nie dostrzegamy różnicy. Betlejem trwa do dziś dnia... A żłóbek - na każdym ołtarzu.

Od "Chleba Żywego" z Betlejem, krainy chleba, do Chleba Eucharystycznego już tylko jeden krok! Ołtarz żłóbka i ołtarz tabernakulum, to dwie całkowicie zależne od siebie sprawy. Wcielenie ma swój dalszy ciąg w Bożym Ciele. Wcielenie jest dla Bożego Ciała. Bóg jest pożywny jak chleb...

W żłóbek betlejemski patrzy cały świat. Prawdziwie, Dobry Ojciec wie, czego pilno potrzebujemy - "co byśmy jedli i co byśmy pili..." Dlatego wrzucił Syna w ziemię, jak ziarno i ułożył Go w żłobie, aby człowiek patrzący w żłób, dostrzegł miłość Boga i Jego karmiącą Opatrzność.

Jak w żłobie widzę Boga, który stał się Chlebem Żywym, tak muszę Go dostrzec w każdym kawałku chleba, a także na dnie miski i na dnie łyżki. Muszę tylko patrzeć na wszystko oczyma dziecka Bożego, które wszędzie widzi uprzedzającą miłość Bożą.

Za chwilę pójdziemy do naszych domów. Usiądziemy na twardych ławkach, krzesłach, może fotelach. Będziemy jeść różne dziwne potrawy, nazywając je "wigilią". Ale zaczynamy od pożywienia się przy ołtarzu, gdzie jest "Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy". Leżał On na ziemi, sypiał, spoczywał i chodził po ziemi, żywił się z niej, aby całą ziemię i napełnienie jej - wszystkich ludzi, którzy żyją na ziemi - oddać Ojcu, karmiąc ich Sobą na żywot wieczny.

Jak łan pszeniczny, który wyrasta z ziemi i podnosi swoje kłosy, napełnione pożywieniem, tak i my teraz podniesiemy się z ziemi i pójdziemy do stołów wigilijnych, do rodzinnych radości, choinek i kolęd, pożywieni Chlebem, który zstąpił z nieba - na ziemię i dał się zjeść, bo aż tak umiłował świat...!

A jeśli komuś "zapodziało się kędyś Betlejem, kędyś mu z oczu znikło", to - "odszukamy cię na nowo Miasto Miłości, Domie Żywego Chleba..." (S. Nulla)

                                                                   
 
Jeżeli miłość wygląda tak: ziemia, żłób, chleb - a wszystko po to, aby karmić - to może i ja powinienem "dać się zjeść"...? Stać się chlebem dla innych! A przecież chleb musi być smaczny i pożywny. Nie może być kwaśny jak ocet, ostry jak szpilki, suchy jak wiór! Ma żywić, nie napychać i kłuć. - Tymczasem ja nie potrafię przeżyć dnia, aby kogoś nie ukłuć, nie "skwasić", nie dotknąć, jeśli nie językiem to przynajmniej myślą. A tu trzeba stać się chlebem! I to pożywnym! Czego Ty ode mnie wymagasz, Boże? A jednak - wymagasz! Chociaż nic nie mówisz, wystarczy, że leżysz w żłobie, w Betlejem - ziemi chleba... I kwilisz... Żadne słowa nie przekonały mnie bardziej, niż właśnie to...

Gdy dzisiaj, za chwilę, wezmę opłatek wigilijny do ręki, aby podzielić się nim z najbliższymi, pomyślę, że odtąd pragnę dzielić się z nimi sobą - jak chlebem.


                                         -Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski
 
 
 
 
 
 
 
 
 
   "Panie, dobry jak chleb"
   
    słowa: ks. bp Józef Zawitkowski

    Panie dobry jak chleb,
    bądź uwielbiony od swego Kościoła,
    bo Tyś do końca nas umiłował,
    do końca nas umiłował.

   
Tyś na pustkowiu chleb rozmnożył, Panie,
    byśmy do nieba w drodze nie ustali.
    Tyś stał się Manną wędrowców przez ziemię,
    dla tych, co dotąd przy Tobie wytrwali.


    Panie dobry jak chleb, (...)

    Ziarna zbierzemy, odrzucimy chwasty,
    bo łan dojrzewa, pachnie świeżym chlebem.
    Niech ziemia nasza stanie się ołtarzem,
    a chleb komunią dla spragnionych Ciebie.
 

   
Panie dobry jak chleb, (...)

    Ty nas nazwałeś swymi przyjaciółmi,
    jeśli spełnimy, co nam przykazałeś.
    Cóż my bez Ciebie, Panie, uczynimy?
    Tyś naszym Życiem i Oczekiwaniem.

   
Panie dobry jak chleb, (...)

   
Tyś za nas życie Swe na krzyżu oddał,
    a w znaku Chleba z nami pozostałeś
    i dla nas zawsze masz otwarte Serce,
    bo Ty do końca nas umiłowałeś.


    Panie dobry jak chleb, (...)
 
 
 
 
Gerard van Honthorst, "Pokłon pasterzy", 1622 r.  [foto: Flickr/Plum leaves (Hi-Res)]

 
 
 
 
 
 
Z każdym, kto zagości w mym progu...

 

Opublikowano: 25.12.2009 18:25.
Autor: Deżawi
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

www.jarkosfera.pl Licznik dni

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @WOJCIECH SUMLINSKI Na panelu w UKSW 'miało być ładnie i przyjemnie'. - Tak na to...
  • @Wojciech Sumliński Pogubiłem się w cudzysłowach. W którym miejscu kończy się cytat z...
  • Pretensje synodu Kościołów Ewangelickich w Niemczech po papieskiej pielgrzymce Benedykta XVI...

Tematy w dziale