No i wreszcie doczekaliśmy się. Mamy ich! A tyle było kpin prawicowych mediów, że mimo intensywnych poszukiwań rządzący nie potrafili namierzyć pisowskich złodziei, że te wszystkie afery były dęte, że żadnego złodziejstwa nie było. Jak to nie było? Skoro sam premier stwierdził, że były, to były.
Ale kto szuka, ten znajdzie. I znaleziono winnych olbrzymiej afery: członek Zarządu i czterech dyrektorów Orlenu zostało zatrzymanych przez służby. Dopuścili się niesłychanie bezczelnej kradzieży. Okradli Orlen, a tym samym Skarb Państwa, obniżając ceny paliw. Perfidia ich była tym większa, że nie zatrzymali skradzionych pieniędzy dla siebie - co znacznie utrudniło śledczym ich rozpracowane – lecz obniżając ceny nabili kapsy kierowcom.
Spowodowało to również trudne do oszacowania szkody społeczne. Bo co zrobi wąsaty Janusz z pieniędzmi zaoszczędzonymi na stacji benzynowej? Niechybnie kupi za nie wódkę, upije się, będzie bił żonę i dzieci.
Spowolnione zostało też tempo unowocześniania Polski. Przecież za skradzione Skarbowi Państwa pieniądze można było kupić więcej jachtów, ekspresów do kawy, wyposażyć więcej klubów swingersów, sfinansować wiele postępowych inicjatyw.
Niektórzy pamiętliwi prawicowcy przypominają, że Donald Tusk, podczas swego pierwszego premierowania, spowodował obniżenie cen paliw przed wyborami, o czym mogliśmy dowiedzieć się z nagrań u „Sowy i Przyjaciół”. W związku z tym uważają, że działania prokuratorów podległych ministrowi Żurkowi stawiają premiera w niezręcznej sytuacji. Nic z tych rzeczy! Tych spraw nie można porównywać! Donald Tusk obniżał ceny paliw z uśmiechem i w słusznej sprawie, natomiast nominaci Kaczyńskiego obniżali z nienawiścią i w złym celu. Naprawdę tego nie rozumiecie?
Tu nie ma co dzielić włosa na czworo, skoro są winni, mają siedzieć. A że są winni stwierdził sam premier. On się nie myli.
Zrozumiała jest w tej sytuacji irytacja ministra sprawiedliwości po wydaniu listu żelaznego posłowi Marcinowi Romanowskiemu. Jak tak być może?! Romanowski przyjedzie sobie spokojnie do Polski, będzie chodził po ulicach i nikt nie będzie mógł go zamknąć bez wyroku sądu? Wyrok będzie nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jaki, bo mimo starań ministra Żurka, nie wszyscy jeszcze sędziowie stają na wysokości zadania. A Romanowski i ci z Orlenu mają siedzieć, tak jak ks. Olszewski i urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości. I żadne sądy nie są do tego potrzebne. Przecież sam premier stwierdził, że są winni.
Moherowi politycy przypominają, że już w 1430 roku król Władysław Jagiełło wprowadził do polskiego prawa zasadę Neminem captivabimus nisi iure victum, czyli Nikogo nie uwięzimy bez wyroku sądowego. Hallo, obudźcie się! Rok 1430 i król Jagiełło to ciemne średniowiecze, a my mamy wiek XXI i żadne średniowieczne przesądy nas nie obowiązują.
Do chórku zacofanych prawników dołączył – a jakże! – prezydent kwestionując konstytucyjność rządowego projektu ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych. Powołał się na zasadę prawa rzymskiego lex retro non agit, czyli prawo nie działa wstecz. Widać, że jest historykiem, a nie prawnikiem. Tylko historyk może wpaść na pomysł odkurzania zatęchłych paragrafów, starożytnych zasad, które już w średniowieczu były zabytkami, a co dopiero w dzisiejszym świecie.
Dziś żyjemy w nowoczesnym, postępowym świecie, według światłych zasad. Co tu dużo mówić: w starożytności i średniowieczu były jedynie dwie płcie, a dzisiaj… I to jest miara postępu.
Na koniec wspomnę o innej starożytnej zasadzie, którą, w przeciwieństwie do poprzednio przytoczonych, rządzący mogą zastosować. Tej mianowicie, że nikt nie może korzystać z owoców przestępstwa. Przestępstwo kierujących Orlenem jest oczywiste. A kto z niego skorzystał? Tak, to wy kierowcy, którzy płaciliście za paliwo mniej niż powinniście. Jesteście więc paserami. Tylko patrzeć, jak wezmą się i za was. Zamkną, a może tylko wyznaczą domiar. By tego uniknąć, weźcie przykład z dr Kacprzyka i zwróćcie szybko niedopłaconą należność. Udajcie, że to pomyłka, albo roztargnienie. Może was nie zamkną?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)