4 obserwujących
129 notek
57k odsłon
  353   0

Siła nostalgii

Trudno mieć jakiekolwiek wątpliwości, że władza użyje oskarżeń o „mowę nienawiści” przede wszystkim         w walce z opozycją polityczną. Gdyby rządzącym naprawdę chodziło o obniżenie poziomu nienawiści, czyli lepsze normy dyskusji politycznej, niepotrzebna byłaby kolejna kosztowna instytucja. Wystarczyłaby reprymenda wobec zionącego miłością posła Niesiołowskiego czy wulgarnego happeningowca Palikota        w czasie, gdy był wiceprzewodniczącym Platformy. Wystarczyłby brak zachwytu nad „spontaniczną” akcją atakowania krzyża i zabawy z krzyżem z puszek po piwie. O innych podobnych wydarzeniach nie wspomnę.

Gdy chce się ukarać krytykę i działalność opozycji, powód zawsze się znajdzie. Zauważmy, że w Peerelu        nie karano za krytykę władz. Władza życzliwie patrzyła na krytykę, o ile była ona „konstruktywna”. Krytyków „niekonstruktywnych” oskarżano natomiast o „szerzenie reakcyjnej/imperialistycznej/kontrrewolucyjnej propagandy”, „godzenie w sojusze” czy „rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, mogących wywołać niepokoje społeczne”. Oskarżano również o nienawiść. To niejaki Jan Rem (pseudomin artystyczny Jerzego Urbana – guru współczesnych antyklerykałów) określił Msze za Ojczyznę, odprawiane przez księdza Popiełuszkę, „seansami nienawiści”. W konsekwencji siewcą nienawiści zajęli się zwolennicy miłości.

Wolność słowa jest podstawą każdej demokracji. Jest ona niepodzielna, to znaczy albo jest, albo jej nie ma. Tworzenie ograniczeń, norm, zakazów oznacza faktyczną likwidację tej wolności. Politycy partii liberalnej powinni o tym wiedzieć. Tymczasem brną dalej, kierując się nie tyle nostalgią za Peerelem, co brutalnym dążeniem do wyeliminowania inaczej myślących i krytycznych wobec działań rządu.

Jeśli dodamy do tego propozycje karania za „mowę nienawiści” i rekordową w Europie ilość założonych podsłuchów, sytuacja nie wygląda ciekawie. Słuchając pięknych haseł o miłości, wolności i tolerancji, obudzimy się w rzeczywistości opisanej w „Nowym wspaniałym świecie” i „Roku 1984”, z Ministerstwem Prawdy, Ministerstwem Miłości i Policją Myśli. Do Peerelu jeszcze zatęsknimy.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale