102 obserwujących
1486 notek
1126k odsłon
  317   2

USA - Afganistan czyli o prawdzie i wojnie

image


Dlaczego USA poniosły widowiskową, dramatyczną i poniżającą klęskę w Afganistanie? Dlaczego Talibowie zwyciężyli? To proste. Bo Amerykanie reprezentowali tam nieprawdę, a Talibowie prezentowali prawdę. "Kłamstwo ma krótkie nogi" - głosi polskie powiedzenie, ale pewnie nie tylko polskie. Wyraża ono przekonanie, że nie da się utrzymać kłamstwa w rzeczywistości na dłuższą metę. A nie da się dlatego, że Prawda po prostu jest Rzeczywistością, a kłamstwo nią nie jest, więc aby w Rzeczywistości utrzymać kłamstwo, trzeba ogromnego wysiłku, bo jest to "płynięcie pod prąd silnej rzeki kraulem".

Dlaczego USA przybyły do Afganistanu i co tam robiły? Przybyły aby:

  1. walczyć z terroryzmem
  2. schwytać Bin Ladena
  3. budować demokrację
  4. krzewić zachodnie wartości

Wojna realna i fikcyjna (nonsensowna).

Ale z terroryzmem tak jak kradzieżą, zabójstwami i szeregiem złych ludzkich zachowań nikt, nigdy nie wygrał... wojny. Wojna, to konflikt z fizycznym przeciwnikiem (grupą osób), który może się zakończyć na trzy sposoby: Zwycięstwem, czyli zdolnością do narzucania przeciwnikowi warunków dalszego istnienia. Może to być rozejm, czyli nikt nie zwyciężył i porażka, czyli to przeciwnik nam dyktuje wbrew naszej woli, co mamy robić, a my się poddajemy.

Wojna z jakimś rodzajem postaw czy zachowań ludzkich jest językowym i mentalnym nonsensem, mającym mobilizować ludzi w stopniu militarystycznym, a więc dającym prowadzącemu wojnę upoważnienie do całkowitego unieważnienia wolności ludzi oraz stosowania dowolnych metod, nawet ze szkodą dla "dowodzonej armii", byle w celu osiągnięcia "zwycięstwa". Wojna realna jest dla rządzącego stanem zagrożenia, gdyż w przypadku zwycięstwa przeciwnika, rządzący może stracić nawet życie. Wojna nierealna, nonsensowna, jest dla rządzącego stanem idealnym, bo - w zasadzie - bezgranicznie zwiększa jego władzę nad rządzonymi, którzy stają się armią w stanie wojny. Dla osiągnięcia zwycięstwa, armia musi być gotowa na wszystko, zaś każda - wynikająca z wolności - postawa lub opinia godząca w "działania wojenne" rządzącego jest zdradą na wojnie, karaną w dowolny - możliwy w danej chwili do realizacji - sposób. Wojna realna zawsze zmierza do rozstrzygnięcia. Wojna fikcyjna, nonsensowna może być w zasadzie kontynuowana w nieskończoność.

Ale Stany nie dlatego militarnie weszły do Afganistanu, żeby walczyć z terroryzmem, bo terroryzm marki islamskiej, wywodzi się materialnie i szczególnie ideologicznie z pewnych krajów Bliskiego Wschodu, mniejsza o nazwy i tam właśnie - ewentualnie - powinna być skierowana militarna interwencja.

Argument personalny

Bin Laden początkowo korzystał z opieki Talibów, potem jednak latami mieszkał w Pakistanie. Po ogłoszeniu jego zabicia, potrzeba jego schwytania nie mogła być nadal realnym powodem pozostawania w Afganistanie.

Demokracja na eksport

Budowanie demokracji na wzór amerykański w krajach o społeczeństwach ukształtowanych w odmienny sposób, to nonsens. Ludzie zachowują się zgodnie z posiadanymi i wpojonymi wartościami, z przeżywaną przez siebie wiarą, ze światopoglądem, który jest owocem pokoleniowych doświadczeń życiowych. To wszystko skutkuje takimi a nie innymi systemami organizacji społeczeństw. Nie da się zmienić systemu, nie zmieniając ludzi, zaś ta druga zmiana jest powolna i generalnie - jeśli ma być głęboka - wymaga co najmniej trzech pokoleń, więc minimum 60 lat.

Zachodnie wartości

Ale jakie to są, szczególnie dzisiaj, "zachodnie wartości"? Jeszcze raz - szczególnie DZISIAJ, bo DZISIAJ, głoszenie i prezentowanie postaw i opinii, które były akceptowalne lub wręcz typowe jeszcze pokolenie, dwa, trzy pokolenia temu, jest niedopuszczalne. Dlatego nie istnieją "zachodnie wartości", tylko "zachodnie wartości DZISIAJ". A dzisiaj, te wartości to powszechna tolerancja, maksymalna wolność jednostki, swoboda wyrażania opinii, wolność badań naukowych, powszechny szacunek i dążenie do prawdy, rzetelność relacji ekonomicznych, demokracja jako forma zarządzania państwami.

I tu czytający, może poczuć, choć nie musi, dysonans poznawczy, bowiem wszystkie wymienione wartości, są DZISIAJ wartościami d e k l a r o w a n y m i, ale nie rzeczywistymi. Jeśli coś jest deklarowane, ale nie rzeczywiste, to co jest istotą takiego stanu rzeczy? Cóż... wydaje się, że może jest nią... kłamstwo. KŁAMSTWO byłoby wówczas istotą rzeczywistości "zachodniej", bo być może cechuje tę rzeczywistość: ostra nietolerancja dla poglądów i postaw niezgodnych z rządowo-medialnymi, postępujące uprzedmiotowienie i masowe ograniczenia wolności obywateli, ograniczenia wolności wyrażania opinii, uprzedmiotowienie i uzależnienie badań naukowych poprzez uzależnienie ich finansowania od zgodności ich kierunków i przewidywanych rezultatów z finansującymi je podmiotami prywatnymi (to większość) i rządowymi. Dalej można się pokusić o przypuszczenia, że zachodnią cywilizację DZISIAJ, cechują: funkcjonowanie nieprawdy czyli oderwanie od rzeczywistości, kolonialny stosunek relacji ekonomicznych, w których silniejsi, państwa i podmioty, zwiększają swoją przewagę nad słabszymi metodami poza-konkurencyjnymi oraz oligarchia jako forma rządzenia państwami.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale