Tylko wolność jest ciekawa
No, może nie tylko wolność. Świat wokół też jest niczego sobie. Jak go jednak poznawać, gdy wolności zabraknie...
18 obserwujących
45 notek
25k odsłon
  1050   3

Mazowieckie szklane domy - fotoreportaż dydaktyczny

Zbyszko Boruc, Mazowsze 2021-5
Zbyszko Boruc, Mazowsze 2021-5

Sporo fotografuję. Lubię to i fotografuję wiele rzeczy, np. krajobrazy, architekturę, różne obiekty większe lub mniejsze. Udało mi się zrobić trochę fotek w Europie, a nawet odrobinę poza nią, ale teraz takie ekstrawagancje jak podróżowanie po tzw. świecie to już raczej pieśń przeszłości, więc nadrabiam oglądanie kraju ojczystego. Dopóki jest to dozwolone.

Ale nie o fotografii chcę pisać, choć jest elementem pomocniczym w temacie. Fotografuję otóż z lubością pewne szczególne obiekty architektoniczne, mianowicie charakterystyczne domy mieszkalne, te zwane chatami albo chałupami. Jeżdżąc po Polsce wypatruję takich, zwłaszcza opuszczonych, chylących się ku upadkowi, malowniczych w swej ruinie, rozpadzie… Fotografuję je z zewnątrz, ale próbuję też zaglądać do środka. Są przeważnie zaśmiecone, niekiedy strasznie, wręcz obrzydliwie, ale poza zgnilizną zniszczenia znajdują się tam ślady ich lepszej przeszłości, mebli, dekoracji – pozostałości po mieszkańcach i ich sposobie życia. Niekiedy ta odległość między życiem minionym, a aktualną dewastacją jest całkiem nieznaczna, liczona w pojedynczych latach, albo wręcz miesiącach. Im mniejsza, tym wyraźniej rozpoznać można niedawno minione realia.

imageZałączam zdjęcia. To wybrane kadry z trzech kilkugodzinnych przejażdżek po Mazowszu. Sfotografowałem kilkanaście „obiektów” - ale widziałem dziesiątki. Nie tylko zniszczonych, ale też „działających”, takich w których mieszkają ludzie. Zdarzyło się, że w jednym, drugim byłem, poznałem mieszkańców. Ich domy wyglądają tak jak te zniszczone tylko nie są zniszczone – a raczej zniszczone w mniejszym stopniu. Inaczej mówiąc, miałem okazję porównać domostwa umarłe z żywymi i wniosek jest taki, że patrząc na te pierwsze łatwo odtworzyć w wyobraźni jak wyglądały nim „umarły”. Wyglądały tak jak wciąż wyglądają te, które mają mieszkańców. Jakie słowo opisuje ten ogląd? Proste: BIEDA. Inaczej mówiąc zacofanie - a nawet, przykro tak mówić – prymityw. Takie, że trudno uwierzyć, wyobrazić sobie życie w nich.

image

Proszę zwrócić uwagę na detale, elementy „infrastruktury”. Miednica zamiast zlewozmywaka obok czajnika elektrycznego, „sprzęt utrzymania czystości” w sieni, węglowe piece, jakość stolarki okiennej i drzwiowej, struktura ścian i sufitów, podłóg, ich pokrycie, „elewacje” zewnętrzne, dachy, wychodki,… . Napisałem „wychodki”? Bywa, że nie ma i tego, że te sprawy załatwia się do wiadra …  Przypominam: jest rok 2021, Europa, Polska. Żeby nie było wątpliwości: Polska okołostołeczna, ba, takie obrazki fotografowałem w granicach Warszawy. Napotkać je bardzo łatwo, w każdej prawie miejscowości, nie trzeba specjalnie szukać, penetrować zapadłych kątów, wystarczy jechać główną drogą.

image

Porażająca bieda i średniowieczne skojarzenia (mimo elektryczności - ta owszem, jest wszędzie). Ludzie o sękatych, zdeformowanych rękach, przygarbieni, uśmiechający się pustymi ustami. Otoczeni bałaganem lichych sprzętów, rozpadającymi się płotami, szopami z pustaków, blachy falistej, papy, starych desek, azbestu. Odziani byle jak. Bardzo byle jak.

image

Oczywiście nie jest tak, że te obrazy dominują. Jest dużo domów zadbanych, niekiedy zamożnych. Samochody, maszyny rolnicze, anteny satelitarne – jest wszystko, bywa, że imponująco wręcz. Niedaleko nowa szosa, autostrada. Obowiązkowo też w co drugiej miejscowości szczyt mody i europejskości: małpi gaj z przyrządami do ćwiczeń fizycznych (jeszcze nigdy nie widziałem, by ktoś tego używał). Szczyt idiotyzmu, prawdopodobnie finansowany z „funduszy europejskich”.  Niekiedy nawet chodniki, kostka – tak, Polska wygląda nieźle, mam porównanie z Europą. Jednak skala rozpaczliwego zacofania, jeśli nie zamykać na to oczu, poraża. Poziom egzystencji tak wielu ludzi poraża. Ile jest tej rozpaczy w całej Polsce?

image

Już słyszę tych wrażliwych, z sercami „po lewej stronie”, którzy zakrzykną spontanicznie: państwo musi coś z tym zrobić! Właśnie widzimy dowód, że tak wiele jest jeszcze do nadrobienia, tyle zadań dla instytucji socjalnych, pomocowych. Trzeba wyrównywać poziom zamożności, wyrównywać.
Odpowiem tak: a cóż innego robi owo państwo od trzydziestu dwóch lat po „obaleniu” komunizmu? Co robiło poprzednie czterdzieści parę lat gdy ustrój sprawiedliwości społecznej kroczył od sukcesu do sukcesu? Państwo już zrobiło, co umiało. Mamy ministerstwa i departamenty od każdej potrzeby socjalnej. Setki tysięcy biurokratów pochylają się nad ludem miast i wsi – i nie zdołali dostrzec tego, co ja tak łatwo zauważam? Zwrócę też uwagę, że nie za bardzo możemy proponować większe zaangażowanie szanownego państwa w pomaganie, bo ono już nie za bardzo ma skąd brać na to kasę. Opodatkowane jest już większość tego, co się rusza i nie rusza, zaczyna brakować pomysłów na nowe, „sprawiedliwe” daniny. Statystyczny Polak oddaje 70-80 procent swych dochodów dobroczynnemu państwu – nie da się już wiele wyrwać. Przypominam tym, którzy są nieobyci z wyższą matematyką, że operujemy, cholera, w przedziale stu procent. Nic więcej. Więc państwo stuka, że tak to ujmę, głową w sufit. Jak zbliżymy się do pełnej setki procentów to wrócimy do soczystego socjalizmu, a jakim sukcesem się kończył, może jeszcze kto pamięta…

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura