zdzisiek zdzisiek
240
BLOG

Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społeczn

zdzisiek zdzisiek Gospodarka Obserwuj notkę 0

 

 
Różne punkty widzenia i horyzonty czasowe
 
Obejrzałem dziś zamieszczony na stronie PJN, w facebooku film ze zorganizowaną przez PJN, prowadzoną przez Pawła Poncyliusza dyskusją o gospodarce i czynnikach sprzyjających jej rozwojowi. Inaczej widzę hierarchię ważności czynników prorozwojowych dla naszej gospodarki niż biorący udział w dyskusji Robert Gwiazdowski.
Robert Gwiazdowski ograniczał swoje analizy do sytuacji i punktów widzenia pojedynczych gospodarczych podmiotów: pojedynczych pracowników, pojedynczych rodzin, pojedynczych przedsiębiorców w oderwaniu od gospodarczej całości. Takie wycinkowe spojrzenie, ograniczanie horyzontów i sprowadzanie analizy do elementarnej mikroskali gospodarczej jest według mnie błędne, prowadzi do wyciągania błędnych wniosków i do działań, które tylko pozornie zadośćuczynią oczekiwaniom tych podmiotów. To co wydaje się w mikroskali i w krótkim przedziale czasowym korzystne, przy ogólnym spojrzeniu na całą gospodarkę traci korzystność zarówno dla całej gospodarki, jak i w konsekwencji w dłuższym przedziale czasowym dla jednostkowych podmiotów.
Twierdzenie, że w obecnej sytuacji gospodarczej obniżenie obciążeń podatkowych firm i osób fizycznych albo ich likwidacja jest prawie wyłącznym czynnikiem poprawy możliwości rozwojowych gospodarki i poprawy poziomu życia obywateli jest bałamutne.
Zwiększona wskutek obniżenia podatków ilość zasobów pieniężnych pozostających u pojedynczych podmiotów nie musi przekładać się na wzrost ich możliwości nabywczych, inwestycyjnych i na jakość ich życia dłuższym przedziale czasowym.. Ich sytuacja zależy od zorganizowania i mocy całej gospodarki. To że zostanie więcej pieniędzy, może tylko bardzo doraźne zwiększyć siłę nabywczą czy inwestycyjną. To krucha i krótkotrwała przesłanka do tego, by zwiększył się poziom życia w dłuższym przedziale czasowym
Krótkotrwała polepszenie finansowej sytuacji wybranych osób i jednostkowych podmiotów nie powinno być dla ekonomistów najważniejszym kryterium oceny skuteczności gospodarczych działań. To bodźce rozwijające całą gospodarkę i powodujące wzrost dobrobytu wszystkich obywateli powinny zaprzątać uwagę ekonomistów.
 
Najkorzystniejszym dla naszej gospodarki byłby stan równowagi, stan w którym moc pieniądza i jej zorganizowanie zapewniałyby z jednej strony likwidację bezrobocia i spowodowałaby że między pracodawcami a pracobiorcami zachodziłaby gra rynkowa a z drugiej strony potencjał finansowy i produkcyjny nie byłby niewykorzystywany z powodu braku siły pracowniczej: siły roboczej i siły fachowej, co dzieje się zwłaszcza wtedy gdy następuje duża emigracja zarobkowa i niekorzystna zjawiska demograficzne, zmniejszenie urodzeń dzieci.
Można wyobrazić sobie, że przy stanie gospodarczego zrównoważenia podatki mogłyby być redukowane do minimum albo sytuację krańcową gdy byłyby całkowicie eliminowane a wszystkie czy prawie wszystkie podstawowe potrzeby społeczeństwa i takie które dla istniejącego poziomu rozwoju cywilizacyjnego stają się potrzebami podstawowymi wszystkich obywateli byłyby zaspokajane przez wolny rynek bez udziały państwa. Musiałaby jednak zaistnieć rzeczywista, wzorcowa i obejmująca całość wspólnoty i całość ekonomicznej rzeczywistości równowaga a także społeczeństwo musiałoby dorosnąć do takiego poziomu etyki i ograniczenia egoizmu, by działania dla dobra wspólnoty i współobywateli byłyby powszechnie stosowaną normą, by w wolności rynkowej nie byłoby już dowolności i działań egoistycznych, siłowych (kto cwańszy, silniejszy i bardziej bezwzględny ten odkrawa więcej ze wspólnotowego dorobku). Jednak stan taki jest jak się wydaje bardzo odległą przyszłością
Powtarzam już po raz kolejny w swoich notatkach tezę, że nie ważne jest to w jaki sposób zapewnia się obywatelom godne życie i w jaki sposób maksymalnie wykorzystuje się w gospodarce potencjał społeczeństwa do jej dobrego funkcjonowania i rozwoju, czy osiąga się to w większym stopniu poprzez odpowiednie systemy podatkowe i pro bodźcowe (państwa skandynawskie), czy w większym stopniu poprzez rzeczywistą grę rynkową (USA).
Taka gra nie powinna ograniczać się tylko do firm produkcyjnych, handlowych, bankowych, usługowych i nie do osiągania wąsko pojętej równowagi miedzy podażą a popytem, ale powinna być równowagą między potrzebami obywateli dostosowanymi do aktualnych możliwości gospodarki a pełnym wykorzystaniem potencjału tkwiącego w gospodarce i w społeczeństwie Obywatele, wszyscy obywatele będą mogli liczyć na poprawę swojej indywidualnej sytuacji na swój rozwój wtedy gdy rozwijać się będzie gospodarka jako zintegrowana i odpowiednio uporządkowana całość.
 
Niektórzy ekonomiści– eksperci występujący w mediach lansują się jako osoby bardzo pewne siebie (są takimi lub takich grają) i nieomylne, co ma ich sądom nadać wiarygodność. Jak się już przekonaliśmy w przeszłości, jest to niebezpieczne, może zaprowadzić w pułapkę myślenia doktrynalnego samych ekspertów i co gorsza opinię publiczną i decydentów.
Powinniśmy się wystrzegać, by pragmatyzm gospodarczy i konkretność działań nie przegrywały z obiegowymi, dla niektórych osób świętymi, nienaruszalnymi doktrynami liberalizmu gospodarczego
 
xxxxxxxxxxxxxxxxx
 
Sporo się mówi ostatnio o ponoszeniu strat przez osoby, które zaciągnęły kredyty w szwajcarskich frankach i oczekuje działań NBP aby zmniejszył te straty, nie troszcząc się przy tym czy byłyby one korzystne dla całej gospodarki. Dużo mniej uwagi poświęca się trudnościom ubogich ludzi w przeżyciu, często na poziomie biologicznego przetrwania.
 
 
 
 
Dysonans między wydajnością gospodarek a gospodarczym i społecznym zorganizowaniem.
 
Wydaje mi się, że obowiązujące współcześnie, powszechne myślenie ekonomiczne nie nadąża za gospodarczymi przemianami Wielu ekonomistów i co gorsze decydentów tkwi mentalnie, jeśli nie w ekonomi dziewiętnastowiecznego kapitalizmu, to z pewnością w ekonomi z przeszłości. W początkach kapitalizmu środki produkcji były w porównaniu z dzisiejszymi prymitywne a jeszcze kilkadziesiąt lat temu dużo mniej od obecnych wydajne. Dziś, gdy wytwórczość poczyniła ogromne postępy, gdy środki i siły produkcji są nieporównanie bardziej wydajne, takie mentalne tkwienie w gospodarczej przeszłości wywołuje wielkie zamieszanie i napięcia ekonomiczne i społeczne.
 
Szczególnie w państwach rozwiniętych zupełnie niepotrzebnie z puntu widzenia potrzeby rozwoju gospodarek występuje dziś zjawisko marginalizacji i wykluczenia osób. W przeszłości, pomimo, że potrzeby konsumpcyjne społeczeństw nie były w pełni zaspakajane występujące razem z tymi brakami podaży bezrobocie wynikało z braku dostatecznej ilości i wydajności środków produkcji. Dzisiaj w najbardziej rozwiniętych krajach bezrobocie coraz częściej wynika z nadwyżki produkcyjnych mocy w stosunku do konsumpcyjnych potrzeb, tym bardziej, żeprace wymagające dużych nakładów fizycznych, bezpośredniego wysiłku ludzi (np. przy konfekcjonowaniu odzieży gdzie przy każdej maszynie szwalniczej jest czynnie zaangażowana jedna osoba) są cedowane na inne społeczeństwa (Może to być korzystne dla obu stron, dla społeczeństwa zlecającego i społeczeństwa wykonującego pracę jeśli zachowany będzie umiar w eksploatacji, jeśli pozwoli to społeczeństwu wykonującemu pracę na rozwój).
 
Zwiększanie wydajności, automatyzacja i robotyzacja zamiast posłużyć całym ludzkim populacjom i w rozsądnej perspektywie czasowej całemu rodzajowi ludzkiemu do wygodniejszego bytowania i poprawy relacji społecznych powoduje dziś ogromne międzyludzkie rozwarstwienia i napięcia.
Ograniczanie miejsc pracy w sferach bezpośredniej wytwórczości, w przemyśle, w rolnictwie nie powinno oznaczać wykluczania ludzi z konsumpcji, z korzystania z gospodarczego i cywilizacyjnego dorobku.
 
Również z punktu widzenia rozwoju wspólnot, pomijając względy etyczne,
bardziej nieracjonalnym niż kiedykolwiek dotąd jest dziś nadmierne eksploatowanie siły roboczej, wykorzystywanie robotników i rolników, wyśrubowywania indywidualnych, osobowych norm produkcyjnych. Wyzysk nie może być dziś tłumaczony racjonalnymi względami, jest przejawem słabości państw i instytucji, nierównego i nieracjonalnego traktowania różnych grup społecznych. W zamian za „zaoszczędzone” miejsca pracy w sektorach wytwórczości i tak trzeba utworzyć lub powstaną samorzutnie miejsca „do pracy” w usługach i szeroko pojętej administracji (państwowej, samorządowej, w instytucjach, firmach itd.) lub wyposażyć obywateli w środki do życia (zasiłki, renty, emerytury)
Część powstających poza działami wytwórczości miejsc pracy przyczynia się do postępu: naukowego, technologicznego, intelektualnego do rozwoju wspólnoty i ludzkiego świata, część przyczynia się do wygodniejszego życia obywateli wspólnoty ale powstają też takie, które w niewielkim stopniu przyczyniają się do zwiększania komfortu życia wspólnoty, są wykorzystywaniem nadarzających się okazji, czasem ludzkiej próżności, czasem naiwności do uszczknięcia ze strumieni pieniędzy trochę dla siebie
 
Oczywiście, normalnym jest to, że właściciele przedsiębiorstw myślą w kategoriach mikroekonomicznych, dążą do maksymalizacji zysków, do redukowania kosztów produkcji a więc tez do minimalizacji ilości zatrudnionych osób. Ale rolą państw, rolą ekonomistów i decydentów jest myślenie w kategoriach makroekonomicznych i makrospołecznych, w kategoriach dobra dla gospodarek jako całości, wspólnot państwowych, wszystkich obywateli, pracodawców, pracobiorców i pozostałych członków wspólnot a rolą międzynarodowych gremiów jest myślenie w kategoriach dobra całej wspólnoty globalnej. Niestety jeszcze w bardzo wielu miejscach osoby biorące udział w bezpośrednim wytwarzaniu dóbr materialnych, zamiast hołubionymi są nadmiernie eksploatowane w sposób nieprzystający do cywilizacyjnego rozwoju współczesnego człowieka, zamiast uszanowania spotykają się z pogardą.
 
Oczywiście własność prywatna i konkurencja były i są motorem postępu. Indywidualnych przedsiębiorców cechuje przemożna chęć maksymalizacji zysków i rozwoju swoich firm. Konkurencja wymusza wprowadzanie postępu technologicznego, technicznego, organizacyjnego. Ale istnienie obszarów biedy i marginalizacji ludzi jest przy dzisiejszym rozwoju środków wytwórczości czymś nie do przyjęcia. Być może nadszedł czas na większe uspołecznienie środków produkcji, na zwiększenia udziału załóg we własności swych firm i by system akcjonariatu był coraz szerzej stosowany i by obejmował coraz szersze rzesze ludzi. A może dojdzie kiedyś do tego, ze wszyscy członkowie wspólnot państwowych zostaną nim objęci.
Tak czy inaczej, mniej ważne w jaki sposób, czy to poprzez dostęp wszystkich do rynku pracy i do zysków firm czy to poprzez system podatków i świadczeń dystrybucja dochodów i dóbr powinna zapewniać godne życie wszystkim obywatelom państwowych i ponadpaństwowych wspólnot.
Napięcia w dzisiejszym świecie mają charakter lokalny jak i ogólnoświatowy. Wielkie różnice w poziomie bytowania, niesprawiedliwy podział pracy wynikają ze złych, wywołujących kontrasty społeczne polityk gospodarczych prowadzonych w poszczególnych krajach jak i z ogólnoświatowych gospodarczych trendów. Szczególnie drastyczne niesprawiedliwości występują w państwach biednych.
 
Oczywiście świat pod względem gospodarczego rozwoju jest ogromnie zróżnicowany. Gospodarki różnych państw wymagają odrębnych analiz i opisów. Bieda, wykluczenie, rozwarstwienie wynikają z różnych przyczyn. Niemniej w pewnym stopniu zjawiska gospodarcze i procesy społeczne występujące w państwach rozwiniętych występują też w innych państwach, wynikają ze wspólnej wszystkim ludzkiej natury, niektóre są eksportowane.  
Nawet w niektórych państwach zapóźnionych o ograniczonych gospodarkach pomimo ogólnego niedostatku nowych środków produkcji tam gdzie odbywa się produkcja na eksport coraz częściej stosowane są nowe środki i metody produkcji. Jednocześnieograniczana jestpozostała część wytwórczościiniezaspakajane są podstawowych potrzeb własnego społeczeństwa
 
W państwach zapóźnionych tworzą się odrębne, odgrodzone od pozostałej części społeczeństwa i gospodarki obszary gospodarczego działania i odrębne grupy społeczne, które są niejako fraktalami gospodarek i społeczeństw rozwiniętych. Wewnątrz takich obszarów, grup mogą zachodzić zjawiska podobne do tych występujących w bogatych krajach (eksploatacja siły roboczej jest zwykle dużo bardziej drastyczna). Poza tym rozwój globalnej komunikacji i rozwój oświaty powoduje, że w społeczeństwach biednych aspiracje ogółu społeczeństwa do godnego i przystającego do dzisiejszego rozwoju świata są coraz większe a dysonans między dzisiejszym rozwojem globalnego świata a nędzną, egzystencjalną rzeczywistością, w której przyszło żyć części osób jest coraz dotkliwszy.
 
Dysonans między postępującym rozwojem sił i środków produkcji a będącym w inercji myśleniem ekonomicznym i nienadążającymi za tym rozwojem przemianami stosunków społecznych już nieraz w przeszłości był przyczyną społecznych niepokojów, zaburzeń i rewolucyjnych działań. Oby współcześnie rodzaj ludzki potrafił go zlikwidować w pokojowy, ewolucyjny sposób.
 
Ps.
W naszym kraju wielkie bezrobocie, marginalizacja i wykluczenie społeczne nie wynikały z nadmiernej wydajności gospodarki z nadmiernej produkcji i podaży dóbr ale ze sztucznego hamowania popytu i nadmiernego importu. Potrzeby wielu obywateli są wciąż niezaspakajane w sposób drastyczny. Jest też mnóstwo do zrobienia w infrastrukturze państwa. Marnowane były i są u nas potencjały: gospodarczy i ludzki.
 
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka