Portiernia – czerwiec 2002 r.
Z przyczyn historycznych i mentalnych nam Polakom zależało najbardziej na szybkiej integracji z „Zachodem”.
Z przyczyn historycznych i mentalnych, ze wszystkich krajów, które pretendowały do wejścia do „Unii Europejskiej”, chyba najbardziej na tym wejściu i to na wejściu jak najszybszym zależało nam Polakom. Od dawna naszym marzeniem było znalezienie się w kręgu cywilizacji Zachodu, cywilizacji europejsko- północnoamerykańskiej. Dlatego też ze wszystkich tych krajów byliśmy najbardziej skłonni do wprowadzania unijnych zaleceń, do jak najszybszego przystosowania naszej gospodarki do wymogów Unii, by nie było pretekstów do ociągania i wysuwania argumentów przeciwko przyjęciu nas w jej struktury. Z perspektywy czasu widać, że ta psychologicznie zrozumiała postawa była jednak postawa zbyt uległą.
Mechanizmy dostosowujące do wolnego handlu, likwidacja ceł, rygory budżetowe i finansowe otworzyły nasze rynki dla produktów państw Unii . Z tego powodu, kraje takie jak Polska musiały borykać się ze skutkami deficytu w handlu z tymi państwami, z ogromnym bezrobociem i wynikającymi z tego bolesnymi społecznymi skutkami.
Psychologicznie byliśmy najbardziej gotowi do jak najszybszego i jak najdalszego odejścia nie tylko od sowieckiej dominacji, ale tez do jak najszybszego i jak najdalszego odejścia od myślenia w kategoriach ustroju komunistycznego, do jak najszybszego i najbardziej radykalnego zanurzenia się w kapitalizmie i to nawet w kapitalizmie super czystym, wzorcowym, z jego początkowej fazy funkcjonowania. A przecież ta jego forma tak naprawdę w państwach rozwiniętych już dawno ewoluowała i przybrała oblicze bardziej „ludzkie”, wypełnione solidaryzmem społecznym i troską o wszystkich obywateli
Portiernia – czerwiec 2002 r.
Biurokratyczno- egoistyczne podejście państw Unii do naszych ustrojowo-gospodarczych przemian.
Oczywiście byłem i jestem gorącym zwolennikiem naszego wejścia w struktury Unii Europejskiej. Nie oznacza to, że jestem bezkrytyczny wobec jej działań. Państwa Unii Europejskiej zapominając o tym, że po II wojnie światowej, przy odbudowie swych krajów i swych gospodarek korzystały z amerykańskiej pomocy, nie bacząc na nasze zasługi w obaleniu komunistycznego systemu i komunistycznego imperium, w zdekomponowaniu światowego układu sił, zachowują się wobec nas i innych krajów oczekujących na przyjęcie w jej szeregi egoistycznie. Okazuje się, ze solidarność europejska, to tylko hasło, że rządy dbają przede wszystkim o interesy swoich państw. Europa nie kwapiła się do pomocy, wręcz przeciwnie, ustaliły się takie relacje, które spowodowały dysonans między importem a eksportem między państwami Unii a naszymi państwami kandydującymi, który spowodował transfer do nich od nas miejsc pracy. Nie oczekiwaliśmy przyjęcia bezwarunkowego, ale obwarowanie go tak trudnymi do spełnienia przez cherlawe gospodarki warunkami jest podejściem samolubnym, niestety charakterystycznym dla dzisiejszego skomercjalizowanego świata. Tak właściwie na tym oczekiwaniu zamiast biednych krajów oczekujących skorzystały właśnie bogate kraje Unii. Wielkie pragnienie przystąpienia do wspólnoty było okupione nierównowagą handlową i eksportem miejsc pracy z takich krajów jak Polska. Europa wolała finansować rozwój Chin i innych państw Dalekiego Wschodu (w stosunku do tych państw nie wysuwano zarzutów o stosowanie instrumentów ekonomicznych korzystnych dla tych państw).
Pomagać można w sposób spektakularny, z rozgłosem stosując przemawiające do przeciętnych ludzi metody, takie jak dotacje i przekazywanie kwot pomocowych lub w sposób mało spektakularny, poprzez stosowanie odpowiednich instrumentów ekonomicznych.
Oczywiście nikt rozsądnie myślący nie neguje tego, że rozszerzanie i integrowanie się rynków Europy jest dla nas w długiej perspektywie korzystne. Przepływ technologii, kapitałów, wyrównywanie jakości produktów i usług to tylko niektóre z tych korzyści. Jednak ta bezwzględność państw Unii i jej urzędników wobec nas w egzekwowaniu unijnych przepisów powoduje występowanie u części naszego społeczeństwa anty unijnych nastrojów.
Portiernia, czerwiec 2002r.
To narzucanie rygorów finansowych i ekonomicznych było być może bardziej niż egoizmem podyktowane unijną biurokracją, narzucaniem przestrzegania przyjętych już wewnątrz Unii reguł i przepisów. Unijne rygory nałożyły się na naszą wewnętrzną polską politykę trudnego pieniądza. Szkoda, że eksperci unijni obserwując naszą polską gospodarczą i społeczną rzeczywistość i negatywne rezultaty gospodarczej polityki naszych animatorów transformacji nie zdobyli się na podpowiedzi, by tą rzeczywistość zmienić.
Komentarze
Pokaż komentarze (3)