Portiernia – styczeń 2003r.
Podatki mogłyby być niewielkie wtedy gdyby gospodarka pomieściła pracę wszystkich osób państwowej wspólnoty i gdyby istniała pełna gra rynkowa w sferze zatrudnienia zapewniająca godziwe życie wszystkim obywatelom.
Wysokie podatki nie są najważniejszą przyczyną trudnego gospodarowania, główną przyczyną jest zbyt mocny, a przez to zbyt trudny pieniądz i zła dystrybucja dochodów i produktów hamująca koniunkturę. Nie można liczyć na to, że niskie podatki rozruszają gospodarkę tam, gdzie są drastycznie ograniczone: konsumpcja i rynek pracy. Wysokie ceny i niedostępność produktów dla dużej części społeczeństwa wynikają przede wszystkim ze zbyt wygórowanej wartości pieniądza, a dopiero w drugiej kolejności ze zbyt wysokich podatków. Wysokość podatków powinna być skorelowana z siłą waluty. Dopiero, gdy na odpowiednim poziomie jest konsumpcja, gdy w konsumpcji przynajmniej dóbr podstawowych uczestniczą wszyscy obywatele i gdy wykorzystywany jest potencjał pracy, można obniżać podatki. Koniunkturę nakręca w pierwszej kolejności konsumpcja, możliwość sprzedaży wyrobów, a dopiero w drugiej kolejności niskie podatki i pozostawianie producentom większych kwot na prowadzenie inwestycji. Inwestycje bez możliwości sprzedaży nie na wiele się przydadzą, to dostateczna sprzedaż zachęca do inwestowania. Jeśli już się obniża podatki, to, aby być pewnym, że takie działanie przyniesie pożądany efekt powinno być ono ukierunkowane i przyjmować postać inwestycyjnych ulg.
Zmniejszanie podatków jest drogą do ożywiania gospodarki, ale tylko wtedy, gdy nie spowoduje to zmniejszenia konsumpcji produktów krajowych, przynajmniej tych niezbędnych i użytecznych (Chyba, ze byłoby go obniżenie krótkotrwałe i niezbyt duże, po którym zainwestowane środki ożywiłyby gospodarkę). Gdyby obniżanie podatków i wydatków budżetowych powodowało zmniejszanie konsumpcji dóbr mało użytecznych i nieutrzymujących standardów użytkowych, to takie obniżanie miałoby sens, gdy natomiast takie zmniejszanie i spłaszczanie progresji podatków i ograniczanie konsumpcji warstw biednych i średnio zamożnych miałoby prowadzić do obniżenia konsumpcji towarów i usług niezbędnych, użytecznych i utrzymujących normy jakościowe, to oprócz powodów moralnych szkoda by było ograniczać ich produkcję.
W biednych gospodarkach, w których ograniczenia w konsumpcji dotyczą znaczącej części społeczeństwa, obniżanie wydatków budżetowych ogranicza rynek towarów i usług i może działać hamująco na gospodarkę. Obniżanie opodatkowania grup biednych i średniozamożnych może być równie skutecznym a nawet większym bodźcem do rozwoju gospodarki niż obniżanie i zwalnianie z podatków dużych firm. Oprócz zwiększania się konsumpcji, zwłaszcza konsumpcji użytecznej, może powodować też powstawanie małych firm rodzinnych i rzemieślniczych. Progi do pokonania przez ludzi biednych i średniozamożnych do tego by mogli zaistnieć i funkcjonować, jako mali przedsiębiorcy są jeszcze większe niż progi, które muszą pokonać wielkie i duże firmy, aby się rozwijać.


Komentarze
Pokaż komentarze