18 obserwujących
407 notek
362k odsłony
  211   0

Chiny zaczęły chronić młodzież przed złym wpływem Internetu.

.

Od długich kilku lat podglądam Chiny (na ile to możliwe), ponieważ nie potrafię uzasadnić nagłego skoku cywilizacyjnego kraju, którego władze jeszcze niedawno rozjeżdżały ludzi na ulicach za wykrzykiwanie haseł wolności a jedynym artyzmem jaki uprawiano, była wymiana szarego umundurowania narodu na nowe szare mundurki. Komunistyczna ociężałość przygniatała widokiem tego, co było dostępne na oficjalnych stronach komunistycznej partii a wszystko, co nie było z podpisem KPCh, było równie siermiężne i niestrawne.

I nagle bum. Nie wiadomo kiedy, Chiny stały się mocarstwem trzymający w garści nie dość, że biedne kraje Trzeciego Świata, to na dodatek inne mocarstwa, zaczynając od USA a na prywatnych imperiach pokroju Gatesa czy Muska kończąc. O dobrach materialnych i rewolucji obyczajowej nawet nie wspominam. Chiny udowodniły, że proces ewolucji nie jest konieczny, gdy dostępna jest trampolina.

Nasuwa się tylko jedna odpowiedź na pytanie: "jak to możliwe, że.."

Wciąż jednak uważałam, że nieskrępowany "rozwój" Chin (cokolwiek to nie oznacza) jest jak nastolatek poza wszelką kontrolą. Wprawdzie na necie można znaleźć informacje o zapędach KPCh do kontrolowania życia obywateli, ale bardziej wyobrażałam sobie to jako rozgadany PiS-bis (róbta co chceta i zazdrośćcie bogatym) niż realna ochrona obywateli przed złymi wpływami i podstępnymi zagrożeniami.

Jednak myliłam się.

Historia chińskich firm technologicznych w ciągu ostatnich 15lat pokazała, że ​​szybko się rozrastały i stały się innowacyjne tylko dlatego, że istniały w tej przestrzeni chińskiej gospodarki, której państwo nie regulowało i zasadniczo nawet jej nie znało i nie rozumiało jej powagi i zagrożeń.

Teraz, po latach, rząd Chin wyznaczył wyraźnie granice i wysłał mocny przekaz do BigTech, że era samowolki się skończyła. Nieskrępowany wzrost, jakim cieszyli się chińscy giganci technologiczni (a za nimi i giganci światowi) właśnie dobiegł końca. Rząd Chin opublikował szereg nowych przepisów, które umożliwiają kontrolę każdego aspektu cyfrowego życia obywateli, ale przy okazji eliminując trendy demoralizujące młode pokolenie.

Wśród nowych przepisów są:

- ustawa, która ograniczająca czas dzieci i nastolatków na graniu w gry wideo do trzech godzin tygodniowo (tylko w weekendy plus 1godz w czasie świąt).

- dyrektywa zakazująca internetowych fanklubów celebrytów (zakaz reklamy przez nich produktów i zakaz internetowych spotkań).

Tu zatrzymam się na chwilę..

Rozprawa z kulturą celebrytów nastąpiła po tym, gdy władze skrytykowały jej niekontrolowaną obecność w Internecie i przypadki niezdrowej rywalizacji między członkami fanklubów i zalewaniem sekcji "komentarze" skoordynowanym spamem, mającym podsycać konflikty. Według władz KPCh, kultura gier i celebrytów, to strata czasu i wywołuje ekstremalne zachowania przypominające uzależnienie. Dlatego przepisy mają zapobiec prymitywnym reakcjom i krzewić bardziej umiarkowane, bardziej kulturalne, bardziej produktywne zachowania w przestrzeni internetowej, które i tak rzutują, czy tego chcemy czy nie, także na zachowania w realnym świecie.

Chińskie gwiazdy są również coraz częściej postrzegane przez rząd jako zagrożenie, podobnie jak firmy hazardowe i duże firmy technologiczne. Władze motywują (całkiem słusznie) to tym, że "jeśli jesteś dostawcą, który zarabia poniżej płacy minimalnej i pracuje 14godz dziennie, prawie bez żadnej ochrony ze strony pracodawcy i patrzysz na celebrytów zarabiających miliony dolarów dziennie, to co byś pomyślał?”.

Słuszne rozumowanie. Tak widoczna nierównowaga grozi podsycaniem nastrojów nie dość, że antyrządowych, ale i destabilizacją życia wszystkich. A trudno wymagać, by młody człowiek całe życie wpatrywał się z wypiekami na twarzy swoich idoli.. kiedyś dorośnie i albo zacznie się szarpać z rzeczywistością albo pójdzie ją obalać na ulicy.

(Podobna sytuacja jest w Polsce. Czy zauważyliście, że jedyną grupą "dostępną" dla szarych obywateli, są właśnie celebryci, którym pandemia nie dość, że nic nie odebrała, to jeszcze dodała finansową pomoc ze strony rządu, poprawiając im komfort życia?)

I jest jeszcze jeden temat, o którym pomyśleli chińscy ustawodawcy:

Rząd Chin patrzy bardzo nieprzychylnie na (jak to określił), "problem feminizowania mężczyzn", który zagraża przyszłości narodu, a który jest szeroko reklamowany właśnie poprzez celebrytów i media społecznościowe jako wzór do naśladowania. Władze uważają, że ochrona zdrowia fizycznego i psychicznego nieletnich, w każdym aspekcie, jest związana z żywotnymi interesami narodu i odnosi się do ideałów, które powinno kultywować młode pokolenie, a które zawsze przynoszą efekty w przyszłości.

Ale temat feminizowania chłopaków rozwinę następnym razem ;)

.

Dziękuję za uwagę.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale