57 obserwujących
5842 notki
2025k odsłon
  121   1

Czy postęp jest nieuchronny ?

Jest jedna dziwna rzecz, oczywista oczywistość, na którą nasza nastawiona na tuiteraz i samozachwyt liberalna opinia publiczna nie zwraca uwagi. NIe zwraca uwagi na fakt, że idea postępu wcale nie jest tak oczywista, jak się wszelkim liberałom wydaje.

Warto więc przypomieć pogrążonym w samozachwycie ludziom, iż jeszcze w latach 30tych XX w. na wyspie Nowej Gwinei żyły liczne plemiona na pierwotnym etapie rozwoju, które nie miały pojęcia o innych również zyjących na wyspie.

I kto te plemiona odkrył ? Oczywiście Europejczycy, którzy niemal zawodowo zajmowali się odkrywaniem. Ale powiedzmy sobie wyraźnie, że gdyby nie ci Europejczycy, to  na całym świecie takich plemion prymitywnych byłoby pełno aż do dnia dzisiejszego. To by była normalność.

Zastanówmy się kto inny, poza Europejczykami, miałby szanse na zainicjowanie procesów rozwojowych. Jak zwykle najpoważniejszym kandydatem byliby Chińczycy, ale jak już wielokrotnie pisałem, byli ono blisko zainicjowania rewolucji przemysłowej, ale nie byli w stanie do niej doprowadzić.

Oczywiście były też inne ludy zorganizowane w państwa, ale poziom ich organizacji nie zapowiadał mozliwości jakiegokolwiek rozwoju. Można było po nich oczekiwać trwania czyli po prostu stagnacji z naszego punktu widzenia.

Czym więc różni się nasza cywilizacja europejska, że pozwala na rozwój ?

Jeżeli chcemy spróbować odpowiedzieć na to pytanie, to rozważania musimy zacząć od mojej koncepcji przestrzeni społecznej i relacji społecznych ją konstytuujących. Tu jest klucz.

Ujmując skrótowo, w wydaniu europejskim mamy do czynienia w tej przestrzeni ze specyficznym  pakietem relacji takich jak prawda, miłość i wolność czyli z mixem relacji  natury poznawczej, uczuciowo-emocjonalnej i wolicjonalnej. Ale w każdej posłeczności ludzkiej występuje  jakiś mix tych relacji, zakodowany w genotypie.

Wniosek jest prosty - żeby doszło do rozwoju to czynniki, które występują jako cechy zakodowane genetycznie, muszą ulec instytucjonalizacji w zorganizowanym systemie. Tak więc wszystkie te relacje muszą występować nie tylko na poziomie jednostkowym, lecz muszą też powstać instytucje społeczne je realizujące.

Jakie instytucje musi posiadać system, który realizowałyby relacje poznawcze, emocjonalno-poznawcze i wolicjonalne.? Jakie instytucje gwarantują prawdziwość, wyrażają emocje i uczucia czyli wartościują rzeczy i zjawiska, a do tego chronią wolność ?

Trzeba sobie zdać sprawę, że  sytaucja w której pełny  mix tych relacji zostaje zinstytucjonalizowany jest niezwykłą rzadkością, jakimś szczęśliwym zbiegiem okoliczności.

Popatrzmy teraz na tę sytuację z punktu widzenia pojęć powszechnie używanych w kontekście relacji spolecznych. Relacje społeczne przebiegają gładko gdy poziom moralny jednostek jest wysoki w każdym z wymienionych aspektów. Ten poziom musi być na tyle wysoki, żeby mogło łatwo dojść do ich instytucjonalizacji i formalizacji.

Oczywiśćie nie należy oczekiwać, że, jak za dotknięciem czrodziejkiej różdżki, pojawią się wszystkie niezbędne instytucje naraz. NIe ma takich automatyzmów w życiu społeczny. Tu zróbmy dygresję i nawiążmy do liberalizmu i sprawdźmy czy on realizuje te założenia. Oczywiście od razu rzuca się w oczy odrzucenie prawdy i jej marginalizacja, co wyklucza rozwojowość systemu demoliberalnego.

W systemie europejskim doszło do powstania instytucji naukowych odpowiedzialnych za poszukiwanie prawdy, instytucji kościelnych sprawujących nadzór nad uczuciami (miłość bliźniego) i instytucji demokratycznych chroniących wolność. Ale jeżeli przyjrzymy się bliżej tym relacjom, to okazę się,że wszystkie one, w większym czy mniejszym stopniu zawdzięczają swoje3 pojawienie się kościołowi, bo to Kościół inicjował poszukiwanie prawdy i zakładał uczelnie  i to Kościół głosił miłość bliźniego, równość i wolną wolę,  co miało konsekwencje polityczne. Ale nie możemy poprzestać na poziomie ogólnym, systemowym, trzeba przejść jeszcze do kwestii jednoastki w tym systemie cywilizacji chrześcijańskiej.

Tu pojawia się kwestia środków jakich Kościół używał do rozwoju jednostkowego. Instytucja kościelna zapewniła elementy instytucjonalne, które gwarantowały rozwój na poziomie indywidualnymi i systemowym: wolna wola, postulat miłości bliźniego, rola prawdy i mechanizmy samokontroli w postaci spowiedzi. Żaden inny system nie jest w stanie stworzyć tego rodzaju narzędzi zapewniających rozwój jednostki i cywilizacji  Upadek Kościoła oznaczałby automatyczny upadek cywilizacji, tu nie może być najmniejszych wątpliwości.

Bez postępu moralnego jakiego wymaga religia katolicka hasła o postępie są tylko pustoslowiem..

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale