zetjot zetjot
43
BLOG

Polak jak to lelum, polelum

zetjot zetjot Społeczeństwo Obserwuj notkę 0

Coraz bardziej skłaniam się do oceny, że Polak to takie lelum, polelum, nie jest w stanie zdecydowanie stwierdzić czy coś jest fałszem czy prawdą.

Bo nie wie, nie zna faktów.

Bo mu się nie chce merytorycznie, logicznie rozważyć kwestię do końca.

Bo uznaje, że to nie jego sprawa i nie warto myśleć w temacie.

Bo nastąpiło uzależnienie, dominacja tuiteraz i utrata perspektywy.

Następuje utrata podmiotowości, bo rezygnacja z prawdy wiąże się z podporządkowaniem kłamstwu.

Widać to w szkole.

Czy ktoś normalny idzie z kartą rowerową do bankomatu? Jeżeli ktoś nie potrafi rozróżnic kwestii dźwięku od kwestii obrazu wizualnego, to można mu wmówić wszystko. Jedne zmysły pełnią taką funkcję, inne odmienną.

Dodajmy do tego jeszcze jeden argument - ksiązki do nauki języka, ich treść, nie uczą języka. Scenki przedstawiane w czytankach dotyczą różnych sfer kultury angielskiej - zachowanie w sklepie, na stacji, przy stole czy na stadionie to elementy kultury, a nie języka, choć przy pomocy języka komunikowane.

Nauczanie języka angielkiego przypomina operację na mózgu tępym narzędziem, zamiast skalpelem.

Jedyny sposób na efektywne nauczanie języka angielskiego polega wyłącznie na interakcji wokalnej, na bazie specjalnie skonstruowanych dialogów z pomoca zdjęć i różnych obrazów w bardzo krótkim czasie sięgającym paru miesięcy zamiast paru lat, ale tego sekretu pańństwu nie zdradzę, bo w grę  wchodzi tajemnica biznesowa oznaczająca spore pieniądze. Jedną rzecz zdradzę - żeby móc zacząć mówić trzeba dysponować strukturalnym nośnikiem, na który będziemy wrzucać fonetyczne obrazy. I nauka polega na budowie takich paru strukturalnych nośników pod fonetyczne słowa. Tak więc, żeby zacząć mówić  w języku angielskim, trzeba przedtem mówić płynnie w ograniczonym zakresie strukturalnym. A tego polska szkoła nie uczy, zmuszając nieszczęsnego ucznia do wkuwania.

Uczeń, a konkretnie jego mózg, jest  zmuszany do naprzemiennego operowania w dwóch językach: polskim i angielskim i do ciągłego tłumaczenia sobie z jednego na drugi, zamiast ćwiczenia podstawowych struktur angielskich w formule dialogowej, z wyłączeniem polskiego. To jest paranoja.

Podstawą języka jest niewielki zbiór struktur gramatycznych, który stanowi nośnik, na który wrzucamy niezbędnen słownictwo i tej zasady trzeba się trzymać. Nie da się mówić, bez uwzględnienia priorytetowej potrzeby budowy nośnika do wyrażania myśli. A ksiązki włączamy dopiero gdy uczeń uzyska pełną płynność i automatyzm w posługiwaniu się strukturami gramatycznymi. Osobiście to sprawdziłem.

A skoro mowa o pieniądzach, to czas na puentę. Kro robi kolosalne pieniądze na skalę globalną  w przemyśle nauczania języka angielskiego i wciska ludziom ciemnotę? Wydawnictwa Cambridge i Oxford - mamy do do czynienia z wykorzystaniem monopolu i renty kolonialnej niczym nie uzasadnionej. Cicho, sza, głośno o tym nie mówcie.


zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo