17 obserwujących
22 notki
658k odsłon
9072 odsłony

Przeczekać, przemilczeć, zapomnieć! Tak walczymy z pedofilią autorytetów

Wykop Skomentuj33

„Z założenia jesteśmy traktowani jak kłamcy” – mówią ofiary pedofilii. Jak mają czuć się bezpieczne, jeśli sprawcy to wyjątkowo przebiegli i inteligentni przedstawiciele elit, autorytety, wpływowi ludzie znani z mediów, przyjaciele sędziów? Sprawa znanego muzyka doskonale to pokazuje. Śledztwo w niej trwa od lutego, a do dziś osoba wskazywana jako sprawca nie została nawet przesłuchana. Za to dzwoni do ofiar, mówi, że ktoś oferuje pieniądze za zeznania i że „środowisko stoi za nim murem”. Tymczasem ustalenia dziennikarskiego śledztwa są coraz bardziej szokujące. Czy poza ofiarami komukolwiek zależy na wyjaśnianiu takich spraw?


Po opublikowaniu pierwszego tekstu na temat pedofilii w środowiskach artystycznych, zgłosiło się do mnie dziesiątki osób: ponad 40 ofiar, wielu świadków i sygnalistów. Podają szczegółowe relacje o zachowaniach muzyków, ludzi teatru, filmu, reklamy, władzy... Słusznie jednak obawiają się oficjalnych zeznań, skoro w organach państwa nie widać żadnej determinacji do wyjaśniania takich spraw oraz chęci pomocy ofiarom. Sprawa jednego „doniesienia” zapoczątkowała za to niezwykle rozbudowane i ciężkie śledztwo dziennikarskie wobec kilkunastu potencjalnych sprawców, którego efektem będzie książka i film.


Przeczytaj, co do tej pory zrobiłem – jeśli chcesz się dołożyć do produkcji filmu, zbiórka tutaj:

https://zrzutka.pl/pkw6ys

Oskarżane autorytety

Wśród osób oskarżanych o pedofilię jest jeden z najbardziej docenianych polskich reżyserów (szczegółowy materiał na ten temat opublikuję wkrótce), dwóch aktorów, nauczyciel perkusji w jednej ze szkół artystycznych, paru innych pedagogów, aktor i reżyser teatralny z Łodzi, znany podróżnik, piosenkarz z zespołu wokalnego, wpływowy sędzia, dwóch profesorów uniwersyteckich, jeden z najbogatszych przedsiębiorców, menedżer organizujący castingi do reklam z dziećmi, a o molestowanie nastoletnich podopiecznych także znany saksofonista i działacz polityczny (WAŻNE: TEN PRZYPADEK NIE DOTYCZY PEDOFILII) oraz skrzypek. Mam też doniesienie o jednym jeszcze nie złapanym przez władze księdzu, który rzekomo gwałcił nawet 10-letnie dziewczynki.
To nie są anonimowe oskarżenia czy „pomówienie” jednej osoby. Weryfikuję je bardzo szczegółowo, choć ze względu na specyfikę przestępstwa (słowo przeciwko słowu, upływ czasu, trudności z pozyskaniem i oceną innych dowodów), jest to niezwykle trudne. Ale nie niemożliwe, co pokazała sprawa muzyka, gdzie udało się zebrać całą masę dowodów – niestety większość dotyczy przestępstw już przedawnionych, więc ciężko będzie je wyjaśnić. Postaram się podać nazwiska wszystkich sprawców, co do których doniesienia będą uzasadnione i udokumentowane. Jednocześnie niezwykle ważnym elementem śledztwa jest nagłaśnianie poszczególnych ustaleń, gdyż pozwala to na zebranie dowodów od innych ofiar i świadków (wiele ofiar milczy, bo myśli że są jedyne lub uzależnia zeznania od zgłoszenia się innych osób).
W zdecydowanej większości powyższych przypadków prowadzone były lub są postępowania prokuratorskie, niektóre sprawy trafiły już do sądów. Niestety, czasem sprawy te były celowo tuszowane (niedługo opublikuję szczegóły jednej z takich bulwersujących spraw).
Część informatorów (czasem są to ofiary lub bliscy ofiar) sugeruje, że mamy do czynienia ze zorganizowaną siatką pedofilską, wzajemnie się wspierającą, kryjącą, a nawet dzielącą się ofiarami. Z tymi ostatnimi, najbardziej szokującymi i sensacyjnymi oskarżeniami mam największy problem, gdyż bardzo ciężko jest coś takiego udowodnić (w zasadzie musieliby się sprawcy przyznać), a z drugiej strony udawanie, że tych oskarżeń nie było, mogłoby skutkować zarzutem wobec mnie o brak rzetelności dziennikarskiej. Ktoś mógłby powiedzieć, że celowo ukryłem jakieś fakty, żeby nie podważyć wiarygodności „informatorek” czy ofiar. Takie trudne do udowodnienia (a może rzeczywiście kłamliwe) oskarżenia mogą więc uderzyć w inne ofiary, które ewidentnie mówią prawdę i których relacje da się zweryfikować.
Ale cóż, obiecałem Wam rzetelność i nie będę kłamał, zacznę więc od tych sensacji.

Siatki czy pomówienia?

Pojawiło się kilka relacji, jakoby pedofile mieli dzielić się ofiarami (w dwóch przypadkach chodzi o rodzone dzieci „oskarżanych” sprawców).

- Mój syn był wożony do stadniny koni, gdzie obmacywali go mężczyźni. Zawieziono go też do gabinetu weterynaryjnego. Tam był bity przez weterynarza. Ktoś puszczał mu filmy pornograficzne z bardzo brutalnymi scenami, on potem te filmy udostępniał innym dzieciom – usłyszałem od jednej z kobiet.


Kobieta oskarża o udział w spisku wiele osób, w tym bardzo ważnych. Od wielu miesięcy ukrywa się przed mężem, toczy osamotnioną batalię z całym systemem. Pytanie, czy zasadną, co staram się sprawdzić. Dziecko miało paść ofiarą w wieku 6-7 lat. Mąż kobiety twierdzi, że ona to zmyśliła, a świadkowie nie potwierdzają jej zarzutów (choć mąż ma też podejrzenia, że dziecko rzeczywiście mogło paść ofiarą czynów pedofilnych, gdy było przekazywane pod opiekę obcym osobom).
Sprawa jest intensywnie badana przez prokuraturę oraz szereg instytucji. Nie rozstrzygam na tym etapie, czy oskarżenia są prawdziwe, w filmie i książce ten przypadek zostanie bardzo szczegółowo opisany, mam nadzieję, że do tego czasu skończy się też śledztwo prokuratorskie.
Drugi przypadek „dzielenia się” ofiarami przez siatkę dotyczy osoby związanej z harcerstwem, wpływowego podróżnika i restauratora. Człowiek ów miał rzekomo gwałcić własne dzieci i pozwalać na obcowanie seksualne z nimi innym osobom. Mężczyzna pracuje z dziećmi, oskarżenia są bardzo ciężkie, ale ofiary (jeśli nimi są) odmawiają zeznań. Na tym etapie nie udało się potwierdzić tych oskarżeń w innych źródłach. Cały czas prowadzę intensywne działania w celu potwierdzenia lub oczyszczenia z zarzutów tej osoby. Zaznaczam, że oskarżenia mogą być nieprawdziwe, nie szukajcie więc proszę, kim może być sprawca, bo możecie oskarżyć kogoś niewinnego (zrobię wszystko, żeby rzetelnie wyjaśnić te zarzuty).
Trzeci przypadek zarzutów o udział w siatce pedofilskiej dotyczy znanego reżysera filmowego, ikony polskiej kinematografii. Miał on dzielić się swoimi „upodobaniami” z profesorem uniwersyteckim oraz hierarchami kościelnymi, wszyscy mieli korzystać z dziecięcych prostytutek oraz zabierać na „dziwne” wyjazdy dzieci z domu dziecka. Plotki o tym krążą od dawna, ale dotąd brakowało dowodów, by podać nazwisko oskarżanego mężczyzny. Sądzę, że to się wkrótce zmieni. Jak napisałem wyżej, szczegółowe ustalenia w tej sprawie, podstawy oskarżeń i argumenty „oskarżonych” opublikuję w oddzielnym materiale. Apeluję do ofiar i świadków: zgłoście się do mnie, nie będziecie osamotnieni!
Czwarty przypadek udziału w siatce nie dotyczy dzielenia się ofiarami tylko chronienia innych sprawców. Według moich informatorów takich czynów miał się dopuszczać wpływowy sędzia.

- Za komuny złapano go na przewożeniu pornografii dziecięcej. Od tego czasu jest na pasku służb i wydaje wyroki sądowe zgodnie z ich oczekiwaniami – twierdzi informator (znam imię i nazwisko).


Nie udało mi się znaleźć potwierdzenia tak ciężkiego oskarżenia (mam 2 źródła powtarzające to samo, ale być może ich informatorem jest ta sama osoba). Nie opublikowałbym tego wpisu, ale wiele osób wskazuje na bardzo dziwne działania i relacje tego sędziego z osobami oskarżanymi o pedofilię. Rzekomo sędzia ten ma obecnie działać na rzecz umorzenia niezwykle mocno udokumentowanych zarzutów wobec jednego z pedofilów. Część tych ustaleń jest wiarygodna, opublikuję je w filmie i książce. Mam nadzieję, że do tego czasu uda się jednoznacznie potwierdzić lub obalić stawiane przez informatorów tezy.

Dzieci z reklamy

Wstrząsającą relację usłyszałem od pani Jolanty (imię zmienione, prawdziwe dane znam):

- Ojciec mojego dziecka, mój były partner, zabierał córkę na widzenia i zaniepokoiło mnie to, że zamiast się z nią bawić normalnie, doprowadzał do sytuacji, w których mógł jej dotykać w miejscach intymnych, kąpać się razem z nią nago, a córka zaczęła się dziwnie zachowywać. Dziecko miało wtedy trzy latka. Przejawiało objawy molestowania, miało zaczerwienieni  i infekcje, wykonywało dziwne ruchy, mówiło słowa, które mnie zaskakiwały i to skłoniło mnie do wizyty u psychologa, a potem złożenia doniesienia. Niestety od razu byłam traktowana, jakbym to ja była sprawcą jakiegoś przestępstwa, jakbym kłamała, próbowała tego człowieka wrobić. A jaki miałby być mój cel? Nie walczyliśmy o córkę, ja nie zabraniałam mu widzeń, nie było tu żadnego powodu do fałszywych oskarżeń. No ale jeśli system ma z góry takie założenie, to współczuję tym, którym można to zarzucić. Jak mają walczyć o dzieci, gdy z góry są traktowane jak mściwi oszczercy – mówi Jolanta.


Ten przypadek też dokładnie zostanie przeanalizowany w filmie, ponieważ osoba oskarżana przez panią Jolantę pracuje na co dzień z dziećmi przy produkcji reklam filmowych.

- Dziś moja córka ma widzenia z ojcem razem z kuratorem, ale ten człowiek ciągle pracuje z innymi dziećmi. Uważam, że wobec takich podejrzeń trzeba zrobić wszystko, żeby je rzetelnie zweryfikować, a nie potraktować jak oskarżenia jakiejś wariatki – zaznacza.


Niestety, ten schemat się wielokrotnie powtarza, a do mediów kierowane są komunikaty o rosnącej liczbie „wrabiania” byłych mężów w pedofilię.

- Denerwują mnie takie uogólnienia. Każda sprawa jest inna i powinna być rzetelnie wyjaśniana, jeśli oskarżenia są fałszywe, konsekwencje powinna ponieść osoba składająca nieuzasadnione doniesienie, a właśnie problem jest w tym, że nie ma rzetelności i kompetencji w miejscach do tego powołanych – kończy pani Jolanta.


- Ofiary są osamotnione, nie mają pomocy psychologicznej, sprawy są prowadzone przez niekompetentnych śledczych, prokuratury nie są do nich przygotowane, procedury pozostawiają wiele do życzenia, każdy traktuje nas jak gorący kartofel, którego najlepiej się jak najszybciej pozbyć – mówi pani Hania. Ukrywa się przed mężem, którego oskarżyła o molestowanie dzieci.


Prokurator nierychliwy

Sytuacja ofiar musi budzić niepokój. Skoro w głośnych przypadkach można tyle zarzucić śledczym, to jak jest w sprawach, gdzie nie ma zainteresowania mediów? Z jednej strony prawo zostało zmodyfikowane tak, by zmuszać do składania doniesień, gdy mamy uzasadnione podejrzenie zbrodni na dzieciach. Z drugiej chyba coś jest nie tak, jeśli ofiary czy donoszący są traktowani jako potencjalni przestępcy albo zło konieczne. Niewiele się chyba zmieniło od czasu, gdy były minister i późniejszy prezydent RP Lech Kaczyński oceniał działania wobec pedofilii.

„Kiedy tylko nagłaśnia się u nas sprawę pedofilii, zaraz larum podnoszą obrońcy praw człowieka. Środowisko pedofilów ma tak duże wpływy i szerokie poparcie, że praktycznie to oni decydują, jak się w Polsce z tą patologią walczy. Co oznacza, że de facto się z nią nie walczy”


- twierdził Lech Kaczyński, cytowany przez „Wprost” w tekście „Wakacje pedofilów” z 2004 r.
W przypadku sprawy znanego muzyka (nie podaję nazwiska z powodu zabezpieczenia sądowego) dwie ofiary złożyły doniesienie do prokuratury w październiku 2018 r., pierwotnie odmówiono wszczęcia śledztwa uznając, że zarzuty są przedawnione, po zażaleniu śledztwo podjęto w lutym 2019 r. Jednak od lutego do sierpnia, kiedy opublikowałem pierwszy artykuł na ten temat, nie zabezpieczono praktycznie żadnych dowodów (były zeznania o tym, że sprawca fotografował dzieci, dlaczego nie dokonano przeszukań?), nie przesłuchano osoby wskazywanej jako sprawca, nie postawiono zarzutów. Jedyne co zrobili śledczy poza przesłuchaniem zawiadamiających to... wezwanie na świadka żony potencjalnego sprawcy, co umożliwiło jego ostrzeżenie, ewentualne pozbycie się dowodów. Po przejęciu sprawy przez Prokuraturę Okręgową, jest ona prowadzona znacznie lepiej, przesłuchiwani są kolejni świadkowie, ale zarzutów wciąż nie ma, wciąż nie ma zabezpieczenia dowodów, za to oskarżany przez kobiety (i mężczyzn) muzyk... dzwoni do oskarżających go osób.

- To prawda, zadzwonił do mnie, że chce to wyjaśnić. Wcześniej dzwonił do mojego męża, ale on nie odebrał – mówi żona mężczyzny, który twierdzi, że był molestowany w latach 80.


Telefonu od  muzyka nie odebrała także Justyna (imię zmienione), ofiara z lat 80. Inaczej było z mamą kobiety, która już składała zeznania.

- Zadzwonił do mnie, byłam bardzo zaskoczona i skołowana, powiedziałam, żeby zadzwonił do mojej córki, jeśli coś chce wyjaśniać. Myślałam, że tego nie zrobi, ale on zadzwonił. Córka nie odebrała. Potem znów zadzwonił do mnie. To była strasznie dziwna rozmowa. Mówił o nagonce, jakichś dużych pieniądzach, które ktoś płaci za jakieś oświadczenia. Dopiero potem znajoma mi uświadomiła, że to mogła być zawoalowana propozycja, ale ja tego nie wiem, ja tego nie zrozumiałam. Natomiast on twierdził, że całe środowisko, cały PSJ murem za nim stoi – mówi mama kobiety.


- Jest to wierutne, bezczelne kłamstwo. Absolutnie potępiamy to, co on robił. Nie możemy oficjalnie uznawać jego winy, skoro nie jest jeszcze udowodniona przez sąd. Ale wszelkie informacje wskazują na to, że to jest prawda, więc absolutnie stoimy po stronie ofiar i zrobimy wszystko, aby wspomóc ofiary, dojść do prawdy i aby sprawiedliwości stało się zadość. Zarząd wydał oświadczenie stanowczo potępiające wykryte fakty i my się absolutnie od tego człowieka odcinamy. On manipulował, ukrywał to, co robił, spowodował, że stowarzyszenie jazzowe nie miało w zasadzie wiele wspólnego z muzykami, ze środowiskiem muzycznym, przez wiele lat to była prywatna działalność pod szyldem PSJ. Apeluję do osób poszkodowanych, żeby nie poddawały się jakiejkolwiek presji, znajdą w nas pełne wsparcie – odpowiada Piotr Rodowicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego.


Co na to prokuratura? Czy nie można zabronić oskarżanemu mężczyźnie kontaktowania się z osobami składającymi zeznania w tej sprawie?

„Postępowanie prowadzone jest w sprawie, na tym etapie nie ma procesowych możliwości stosowania środków zapobiegawczych, takich jak np. zakaz kontaktowania się z określonymi osobami” - tłumaczy Łukasz Łapczyński, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - „Prokurator wykonuje czynności wynikające ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego; w tej chwili nie jest w stanie podać terminu zakończenia postępowania. Celem przedmiotowego postępowania jest ustalenie wszystkich okoliczności wynikających z relacji kobiet, tak by następnie dokonać ich procesowej oceny”.


Muzyk nie wypowiada się w mediach na ten temat. Wydał oświadczenie, w którym twierdził, że oskarża go jedna kobieta. Zapowiedział przez prawnika proces przeciwko mnie. Do dziś nie otrzymałem pozwu.

Polskie #metoo

Być może sprawa muzyka nigdy nie zostanie w pełni wyjaśniona, ale jej ujawnienie wywołało niezwykle ważny społecznie efekt. Bardzo wiele osób przestało milczeć. Opowiadają o tym, jak były traktowane przez mężczyzn w dzieciństwie lub przy wykonywaniu obowiązków zawodowych. Niedawno kilka kobiet ujawniło, że molestował je w dzieciństwie znany aktor z Katowic. Niestety, zrobiły to dopiero po śmierci aktora. Wielką nadzieję na polskie #metoo ma Anna (imię zmienione), która opowiada o zachowaniach znanego saksofonisty z Wrocławia (WAŻNE: TEN SAKSOFONISTA NIE JEST PODEJRZANY O PEDOFILIĘ):

- Wysyłał mi zdjęcia, a potem zwabił do pokoju, gdzie się obnażył. Wiem, że wobec wielu kobiet dokonywał podobnych aktów, że ofiar takich niechcianych przez kobiety zachowań jest bardzo dużo. Kontaktujemy się ze sobą, mam nadzieję, że wszystkie razem wystąpimy w tej sprawie i powiemy o naszych doświadczeniach – mówi Anna.


O czynach tego człowieka opowiedziało mi kilka osób. Jedna z nich twierdzi, że molestował 15-letnią uczennicę, gdy pracował jako pedagog w szkole. Sprawa rzekomo została zatuszowana, muzyk-pedagog porozumiał się z rodzicami dziewczynki.
Apeluję o zgłaszanie się ofiar aktora i reżysera z Łodzi i okolic. Zapewniam wam pełną anonimowość i informuję, że mam już kilka relacji o czynach tego człowieka. Jeśli się zgłosicie, być może udowodnimy mu winę.

W jakim my k... kraju żyjemy

Niedawno Tomek Sekielski opublikował wpis, że po jego filmie „Tylko nie mów nikomu” nikt z kościoła nie zwrócił się do ofiar chcąc im pomóc, cokolwiek wyjaśnić. Niestety tak wygląda to w wielu miejscach. Artyści też wolą unikać tematu pedofilii, nie chcą by ich nazwiska były "zamieszane". Nieliczni odważni są czasem wręcz sekowani przez środowisko. Najlepiej przemilczeć, przeczekać, zapomnieć. Ofiary pedofilii są traktowane niesprawiedliwie, uznawane za współwinne, wstydzą się, a jeśli już mówią, to pojawiają się zarzuty, dlaczego tak późno, a może same chciały. Nie wierzą im lub bagatelizują sprawy nawet ich rodzice. Od nas wszystkich zależy, czy tak zostanie, czy zrozumiemy w końcu, jak wielkim problemem jest pedofilia, jak konieczne są zmiany prawa i procedur postępowania w takich sprawach, jak bardzo musimy zmienić swoje postrzeganie problemu i ofiar.

Mariusz Zielke

Wykop Skomentuj33
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo