Idealnym podsumowaniem tej patologii był wczorajszy występ w Polsacie wielkiego mózgu Uśmiechniętej Władzy, Budki.
Otóż po standardowym kilkuminutowym słowotoku o Putinie, zdradzie, Rosji plepleple, typ dostał proste pytanie- skoro SAFE jest tak opłacalny, czemu Niemcy do niego przystąpiły?
I nie był w stanie na to odpowiedzieć. A, tak między nami, da się. Ale do tego stopnia wytrąciło to tego błazna z rytmu bredzenia o Rosji, że po prostu nie potrafił nic z siebie wydukać.
A i tak Budka to wręcz inteligent, przy jednostkach takich, jak Zembaczyński, którego IQ ewidentnie świadczy już o upośledzeniu. Ale na koniec dnia to oczywiście Zembaczyński okakzuje się najlepszym narzędziem rozpowszechniania Uśmiechnietej Propagandy o SAFE. Bo nie o żadną rozmowę o bezpieczeństwie tu chodzi. Tylko o tępy, zakłamany populizm dziecinnych i przemocowych politycznych dresiarzy, pokroju własnie Zembaczyńskiego czy cynika Budki. A prawda jest prosta- SAFE może się nie podobać, jest w tym projekcie masa niejasności etc.
Przykrywanie tego bełkotem o prorosyjskości po raz kolejny pokazuje nędzę intelektualną tej władzy, to, na jak prymitywnej propagandzie bazuje. Nie mówiąc już o tym, że prawdziwym problemem putinowskich wpływów w Polsce jest aktualnie Marszałek Sejmu Czarzasty.
Ale żeby nie bylo, i opozycja sie często nie popisuje. Bo jest też wiele rzeczy w SAFE, które mogą być dla Polski jak najbardziej opłacalne. Znów. Po prostu chodzi o to, żeby rozmawiać.
Niemniej przy tym skrajnie agresywnym bełkocie Zembaczyńskiego i jego kolesi nie ma na to szans.
Postarajmy się więc o taką dyskusję chociaż tutaj.
Zacznę od przytoczenia fragmentu bardzo dobrego tekstu Roberta Bogdańskiego:
"PiS usiłował zmienić tę ustawę tak, aby dawała ona materialne gwarancje, że pieniądze pójdą do polskich firm zbrojeniowych oraz by wydawaniem pieniędzy zajmowały się wszystkie ośrodki polityczne, także ośrodek prezydencki. Wśród zgłoszonych poprawek było zobowiązanie, aby w kraju wydawano 89% środków, a także by całością kierował Komitet Sterujący, z udziałem szefa BBN jako przedstawiciela prezydenta. Można oczywiście było dyskutować, że 89% to za dużo, w końcu i 75% to dobra proporcja, zaś sam rząd mówi o 80%. Po co jednak dyskutować, jeżeli można po prostu poprawkę odrzucić? A Komitet Sterujący? Czemu dzielić się wiedzą?
Zamiast próbować porozumieć się z opozycją i uśmierzyć w ten sposób obawy tego ogromnego odłamu społeczeństwa, który obawia się, że będziemy mieli do czynienia z następnym KPO, służącym do szantażu wobec Polski, rząd zdecydował się na frontalne starcie i postawienie opozycji oraz prezydenta narracyjnie na pozycji „wrogów niepodległości”
Teraz ruszą do boju „niezależne media” i internetowe boty, mające nadzieję na odwrócenie tej proporcji i zatopienie przeciwników w błocie oskarżeń o antypolskość i prorosyjskość.
Teraz więc jest czas, aby pokazać, że budowana przez Donalda Tuska narracja jest wydmuszką. Bo opozycja wobec ustawy o SAFE nie oznacza opozycji wobec finansowania polskiej armii. Według wyliczenia, cytowanego wcześniej Leszka Skiby, zaciągnięcie własnego długu na tym samym poziomie byłoby droższe rocznie o około 1,4 mld złotych. To kwota duża, ale możliwa do wydania, gdy na szali stoi niezależność decyzji i niepoddawanie się szantażowi Brukseli. Prezydent powinien jak najprędzej przekazać do parlamentu swoją wersję ustawy, jeszcze zanim ta, obecnie uchwalona, trafi na jego biurko. Bo teraz decyzja o tym, w jakim kierunku pójdziemy, znajduje się w jego rękach i musi ją podjąć tak, żeby każdy Polak to zrozumiał."
A ja jeszcze, jako puentę, chciałbym zwrócić uwagę na jeden bardzo niepokojący, wręcz patologiczny wymiar tego, jak obecny populizm podchodzi do programu SAFE.
Otóż oni chcą, żeby obywatel się bał.
Ma czuć strach. Musi uważać, że los jego i jego rodziny jest zależny tylko od łaski Bruskeli i Berlina, której jedynym gwarantem jest Tusk. Ma przestać wierzyć w własne państwo, w jego instytucje- czyli w to, na co, poprzez demokrację, ma realny wpływ. W końcu nie one są ważne, tylko Tusk i jego telefon, za pomocą, jak pamiętamy ten żenujący filmik, niby to załatwił 40 miliardów. Obywatel ma więc czuć się zupełnie bezradny, bezbronny wobec tych wielkich i, dla niego, niepojmowalnych sił, które tworzą jego rzeczywistość. Oczekuje się od niego, żeby pokornie oczekiwał na łaskę ważniejszych od niego, grzecznie “modlił się”, żeby jego przywódcy się udało.
Tusk jest bowiem wielki nie dlatego, że reprezentuje nasze państwo i z niego pochodzi, tylko pomimo. Tego typu narracja jest zresztą wprost “sprzedawana” społeczeństwu przez najbardziej ordynarne ścieki propagandowe władzy. Np. na hejterskiej stronie SokZBuraka regularnie możemy przeczytać, że Tusk się dla nas poświęca, że jest stworzony do rzeczy większych, ale zależy mu na naszym dobru, więc walczy o nas. Jednocześnie musimy pamiętać, że jeśli nie będziemy mu wdzięczni, zniknie i będziemy zgubieni.
Im bliżej wyborów, tym tego typu propaganda będzie głośniejsza i agresywniejsza. Za jej pomocą obóz władzy, po pierwsze, będzie próbował zagłuszyć krytykę Tuska. Przedstawić ją jako naruszenie świętości, więcej, egzystencjalne zagrożenie dla Polski i Polaków. Po drugie, taka propaganda będzie też najlepszym sposobem neutralizacji oskarżeń o niszczenie państwa, chaos, brak reform, zapaść instytucji- w końcu to tylko “didaskalia”. Tusk i jego partia, ale także jego zachodni mocodawcy, wiedzą, że mogą wygrać tylko, jeśli narzucą Polakom mentalność typową dla narodów zamieszkujących postkolonialne pseudopaństewka. Przekonanie że, żeby przetrwać, muszą zrezygnować z własnej suwerenności i aspiracji, czekać tylko na łaskę silniejszych.
https://x.com/DawidWildstein/status/2023036200320123379



Komentarze
Pokaż komentarze (2)