11 obserwujących
94 notki
40k odsłon
  153   0

Wizyta u fryzjera

historia (prawie) prawdziwa z morałem w tle

Modna wiosenna fryzura,

to wcale nie jakaś bzdura.

U fryzjera osób kilka

wchodzę mówiąc: " na motylka!"


Pani, widzę w lekkim szoku

zaczyna coś pleść o koku.

Na to ja: " co za debilka!

Proszę zrobić na motylka!"


Tu fryzjerce zrzedła mina.

Mówi: " dobrze, już zaczynam."

I na łyso mnie ostrzygła

przyprawiwszy później skrzydła.


Tuż po wyjściu od fryzjera

stwierdziłam: "coś mnie uwiera."

Patrzę - obręcz mam na głowie

przytwierdzoną co się zowie.


Zdjęłam to, co wystawało

na głowie nic nie zostało.

Wystarczyło chwilek kilka

i... łysol zamiast motylka!


Jaki morał stąd wyziera?

Bądźmy mili dla fryzjera.




Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura