15 obserwujących
83 notki
114k odsłon
805 odsłon

O wydawaniu książek – refleksja dedykowana

Wykop Skomentuj4

Lat temu paręnaście, w początkach tego wieku, aktywnie udzielałem się na, pewnym portalu zajmującymi się lokalnymi sprawami. I właśnie tam spotkałem się po raz pierwszy z zachowaniem, któremu dziś chcę poświecić uwagę.

Na owym forum aktywnych userów było w sumie z dwudziestu. Tematyka niszowa, geograficznie dość ograniczona... Nic dziwnego zatem, że praktycznie wszyscy się dobrze znaliśmy.


Stąd było dla mnie pewnym szokiem, gdy znany mi z „realu” pewien student – nazwijmy go Darkiem – po zarejestrowaniu na tymże forum zaczął zachowywać się jak typowy samiec alfa połączony z chodzącą encyklopedię. Szokiem, bo prywatnie Darek był sympatycznym, grzecznym, wręcz nieśmiałym człowiekiem. W Internecie ujawnił jednak swoje drugie oblicze – bezwzględnego besserwissera mającego poczucie wszechwiedzy i wyższości wobec każdego kto śmiałby z nim polemizować.

Najkrócej rzecz ujmując objawiało się to tym, że przedstawiał on czytelnikom jakąś własną wizję na historię, bądź życie społeczne. Wywiedzioną najczęściej z przeczytanej ostatnio książki. Wizja ta była zazwyczaj niezwykle fantazyjna i budziła sporo głosów krytycznych. Szybko obnażających brak głębszej wiedzy naszego Darka w danym temacie.  On jednak bardzo rzadko podejmował merytoryczną dyskusję. Początkowo bronił swoich pomysłów metodą zdartej płyty – powtarzając je, bez odnoszenia się do zarzutów. Gdy to nie działało rzucał się na udowadnianie, że krytycy nie mają racji, bo się po prostu na tym nie znają. Od razu zaznaczmy, że w sprawach historycznych miał dość ciężko, bo akurat aktywnych było wtedy  paru studentów i absolwentów historii, którzy tak oczytaniem, jak i wiedzą biednego Darka bili na głowę. Stąd szybko przechodził do trzeciej fazy: rozkazywania, pouczania, obrażania i próby wymuszenia na dyskutantach zamilknięcia.

Ponieważ było to forum, na którym moderatorzy słynęli z ogromnego liberalizmu (zwalczali jedynie wulgaryzmy), to Darek nie miał mocy sprawczej by krytykom ten głos zabrać. Tym bardziej skupiał się na personalnych atakach na polemistów. Po kilkunastu miesiącach sytuacja ta go zaczęła chyba już mocno irytować, bo zaczął te ataki uprawiać nawet bez większego powodu. Ot, wystarczyło, że w jakiejkolwiek sprawie zabrał głos ktoś, kto z Darkiem ostatnio dyskutował, by ten natychmiast na niego wskakiwał. Przy czym było to poniekąd ciekawe, bo jako człowiek z natury grzeczny nie uciekał się do wulgaryzmów i prostackich epitetów. Był jednym z pionierów klasycznego hejtu – danego osobnika oskarżał o któryś z grzechów głównych, tudzież niesamodzielność, sprzedajność, służalczość wobec osób, których Darek aktualnie nie lubił itp. itd. Krótko mówiąc demonstracyjnie przypominał czytelnikom o swojej moralnej i merytorycznej wyższości wobec kolegi Iksińskiego, przy każdej okazji.

Jak już napisałem, znaliśmy się tak praktycznie wszyscy prywatnie, więc owe formowe zachowanie Darka było swoistym folklorem nie mającym najmniejszego przełożenia na nasze stosunki. Nie będę już wnikał z czego ono wynikało, istotna była konkluzja, że Internet niektórym szalenie zawęża racjonalne postrzeganie świata, łudząc ich, że nikt nie wie/nie sprawdzi, jak dana sprawa wygląda w świecie rzeczywistym, więc nie tyle istotna jest faktograficzna rzetelność, co pewność siebie i autorski talent. Jednocześnie łączy się to z zadziwiającym przekonaniem, że wystarczy ewentualnego krytyka dobitnie (i odpowiednio często) nazwać osobą niekompetentną i niegodną zajmowania się danym tematem, a tzw. opinia publiczna (czyli czytelnicy takich wypowiedzi) bez problemu przyjmą taką optykę.

 

Historia Darka przypomniała mi się parę dni temu, gdy w czasie pewnej dyskusji (na temat zbliżających się Światowych Dni Młodzieży) wśród komentatorów objawił się nagle pewien Niezwykle Uznany Bloger (zwijmy go dalej NUB-em), jedynie po to by stwierdzić, że taki ze mnie promotor książek, „że przy mnie kozia dupa brzmi jak Miles Davies”. W toku całej dyskusji słowa nie było ani o książkach, ani o promocji, więc celem było tylko i wyłącznie podłechtanie sobie przez naszego tuza, ego, tudzież przypomnienie innym, żem nic nie wartym pyłem.

Rzecz jasna mimo tych mało szlachetnych pobudek, NUB nie jest bynajmniej wariatem bredzącym od rzeczy, bo odniósł się do moich notek sprzed ponad roku, gdzie pisywałem o książkach i ich promocji. Dla porządku dodajmy, że to był bodaj trzeci taki „wyskok” naszego blogera, gdy w danym wątku głos zabierał tylko po to, by obdarzyć mnie jakimś epitetem kwestionującym moją wszelką wiedzę w temacie książek i ich wydawania. Skojarzenia z Darkiem sprzed lat nasuwają się same…

Ponieważ jak to bywa z tak niezwykle popularnymi osobami, ich zachowanie w wielu sprawach jest dość łatwe do przewidzenia, więc nie zdziwił mnie zbyt ani styl tegoż ataku, ani fakt, że nasz bohater nie kontynuował dalej dyskusji (no bo przecież  jakiż jest sens dyskusji z „kozią dupą”?). Jednak za każdym razem mocno zastanawiała mnie sama tematyka tych wyskoków. Zafrapowało mnie czemuż tak uznana osobistość uczepiła się mojego skromnego blogowania na temat publikacji historycznych?

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale