Zygmunt Jan Prusiński
ROK 2015
Ostatni raz widzieliśmy się w Toruniu
(na jakieś zbzikowanej imprezie poezji).
Dobiliśmy targu milczeniem -
jak byśmy byli zupełnie obcymi
nawet nie było (dzień dobry).
Ponad dwadzieścia książek – dokładnie 28
tworzone emocjonalnie to ciche bajki
zatrute czasem – wyzbyty złudzeń
zamknąłem ostatni rozdział
w tytule „Zmierzch wyschniętej kości”...
Żeby być bardziej przystojniejszym
ubrałem się w metaforyczną ciszę
jaśniałem trupim jadem
pokonany naiwnym zwrotem.
W pobliżu ulicy Przymurze
ktoś pogwizdał Krawczyka przebój
„Wielka miłość” - chyba parskałem śmiechem
na tę ludzką zwyczajność
zjednoczonej farsy...
12.6.2018 – Ustka
Wtorek 15:00
Wiersz z książki „Liryka zachodzącego słońca”





Komentarze
Pokaż komentarze