Muzy
Muzy
ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
18
BLOG

Przyzwyczajam się do swoich bohaterkach w wierszach

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 2

Zygmunt Jan Prusiński


JESTEŚ ŚLICZNA JAK TĘCZA

Marysi Klepacz


- Skąd ten urok osobisty?

Nie mogę przez ciebie przeskoczyć kałuży;
rozwidniasz mi i tak dzień jasny -
jestem niespokojnym mężczyzną...

Gdybyś raz chciała powędrować za gwiazdami,
służebnie oddać się moim kolorom;
Zwiastunko Miłości nie tylko w śnie!

Dla ciebie posprzątam las - potopy zamienię
w łąki dla aniołów którzy spóźnieni wracają,
jak wędrowne ptaki.

Nie szczędź mi tego daru słodka kobieto.
Nauczyłem się cierpieć bez miłości
w podwalinach walki na frontach.

Może ty Maryjo jesteś prawdziwa - ten film
co dopiero się zaczął od końca. -
Uczyń z siebie niewolnicę ciała oddania.

Na tę jedną gwiazdę czekam!


9.06.2010 - Ustka
Środa 9:26

Wiersz z książki "Zatoka Intymnego Przymierza"

Od Polityki do Erotyki: wiersz 186

Opublikowano: 9 czerwca 2010, 09:34

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/191880,od-polityki-do-erotyki-wiersz-186



Zygmunt Jan Prusiński


JA POETA PRZYZWYCZAJAM SIĘ DO MOICH BOHATEREK W WIERSZACH !


Poniektóre kobiety myślą że dla mnie napisać wiersz, to jak spuścić wodę z kranu. Nie. To nie jest tak. Gdzieś napisałem że napisanie wiersza z gatunku Erotyku, jest pod względem emocjonalnym silniejsze od stosunku fizycznego.

To prawda, przyzwyczajam się do swoich bohaterek, a zapewne stają się z wyboru mi bliższe. Oczywiście nie mogę kochać sto czy dwieście kobiet - na pewno napisałem wierszy miłosnych o trzystu kobietach - które w ogóle je nie znam.

Przykładem może tu być - moja - Biała Dama... Poświęciłem jej kilka utworów erotycznych. Fakt, przyzwyczaiłem się do niej... metafizycznie, a więc nie fizycznie, bo ja mieszkam w Ustce a ona w Lubinie.

Gabriela jako kobieta, może się mylę jest cudowną osobą, ale, no właśnie brak jest jej odwagi opowiedzieć trochę o życiu osobistym. Bo ja pisząc Erotyk pojmuję to po swojemu, i jako mężczyzna i jako poeta, że jest wolną kobietą w tych obszarach i w tej materii.

W jednym liście Gabriela Wojcinowicz - Sieradzka pisze do mnie tak: "Bardzo dziękuję za kolejny cudowny wiersz. Potrafisz w swojej poezji uchwycić niuanse kobiecej urody i w tak piękny sposób komplementować ją. Zauważyłam, że kilka moich koleżanek wręcz mi zazdrości takiego poety na moim profilu". By już w następnym liście napisać tak: "Ostatni wiersz jest również cudowny, ale musiałam usunąć go ze swego profilu ponieważ, koleżanka o której pisałam obraziła się na mnie., że piszę do Ciebie takie rzeczy. Ten wiersz zostanie w mojej poczcie... I mam nadzieję, że Cię tym nie uraziłam".

- Kto igra z moim życiem? - Kto igra z moją twórczością? W Polsce jest jakiś zaduch przeszłości, jakiś kompleks narodowy. Toż trzy wieki do tyłu ludzie byli inni w świecie Sztuki, w świecie Charakteru, w świecie Erotyki. To były święte Ołtarze dla normalnych ludzi. Ludzie się kochali i nie wstydzili się tego, a dziś jakaś "partyzana" się wlecze jak cień w korozji, niszczeje ten podstawowy grunt, ta wiara, to piękno. Wartości, które nie mają ceny! Erotyk w Sztuce to brylant a nie sobie tam jakieś pisanie w stylu: "Ach", "Och", "Kukuryku"!

Ja nie przechodzę metamorfozy, ja mam to w sobie jako już dojrzały poeta, idący po kamieniach pod górę. Onegdaj napisałem ten aforyzm: Mnie można Słowem kupić, i Słowem zabić! Nie wolno z poety czynić zabawkę, jakąś nieudaną grę. Bo to jego wysiłek nie danej kobiety. Ona sobie tylko poczyta i rzuci w kąt ów wiersz.

Czy wy możecie zrozumieć, że mężowie są zazdrośni o to, że ja piszę Erotyki o ich kobietach? A co ty rycerzu jeden z drugim chcesz walczyć, z poetyckim Słowem? Chcesz walczyć z poetą? - Przecież on twojej żony nie dotknął fizycznie! Dotyka ją w wierszach metafizycznie, a to jest różnica...

Napisałem przez ostatni miesiąc 99 utworów erotycznych. To chyba rekord w świecie literackim w Polsce. Zapraszam na Salonu 24: korespondentwojenny.salon24.pl

Przede mną następne utwory - które opiewać będą miłością. Bo w Polsce nie ma miłości. To widać na twarzach kobiet na ulicy.

- To niech (chociaż ta miłość) zostanie w moich wierszach. - Błagam Was, jako poeta!


Ustka. 22 Maja 2010 r.

[zygpru1948] zygpru1948     2021.10.18; 07:55:35
Muzyczne Biodra Andaluzji to kolejna, po Madryckich Ścieżkach Poezji,
część mojego poetyckiego dialogu z Zygmuntem Janem Prusińskim.

To jest rozmowa wierszami, które narodziły się i żyją razem.
To oddech poetyckiej rozmowy między kobietą a mężczyzną.

Poniżej kilka naszych wierszy...


Zygmunt Jan Prusiński

MOKRY AKSAMIT TWOICH OCZU


Motto: pocieszasz mnie i piórem zakreślasz
ślady do miejsc ukochanych... (Mar Canela)

Jeśli w wierszu tym czy innym
pozbywam się szorstkich stron,
a szukam powracającego ptaka
i twoich ud do pocałunków z rana,
to niech nikt nam nie przeszkadza.

Czy trudno miłość ułożyć w wierszu
jak i sukienki założyć dla mnie,
w ten dzień zwycięstwa w poezji
wciąż szukającej uśmiechu i dotyku,
kiedy to piszę o Księżniczce z Malagi?

Nie baczmy Mar że dziś pochmurno
wystarczą nam ręce by pieścić drzewa,
a w naszej intymnej krainie spokój
przyodziewa i sznur czerwonych korali,
upiększa każdy wiersz idący drogą.

Zdobywam tę przestrzeń bez skrzydeł -
rozpalony w rozpalonej afirmacji...


Mar Canela

Motto: Jeśli szukam powracającego ptaka
i twoich ud do pocałunków z rana,
to niech nikt nam nie przeszkadza.
(Zygmunt Jan Prusiński)

dzieckiem będąc, na wiosnę
zbierałam kwiatki najmniejsze
miniaturowe lśniące skrzydełka
trawki, groszki, pyłki –
układałam mozaiki
pod szkłem stłuczonej butelki
zakopywałam pod ziemią

dziś jak dawniej
wypatruję pierwszej jaskółki
jest coś magicznego
w oddechu powracających ptaków...
klękam na piasku i piórem łabędzim
maluję muszle, smaki, zapachy
wiatr niesie skądś dźwięki gitary

ty z drugiej strony morza
też szukasz powracających ptaków
po omacku chwytasz barwy
mojego istnienia
zapisujesz niczym kronikarz
każdy skrawek mojego ciała
przerywasz na chwilę
by wpleść pocałunki -

właśnie zaczyna się przypływ

niech nikt nam nie przeszkadza....

______________________________


Zygmunt Jan Prusiński

JEŚLI NAWET NIE DOPOWIESZ..
.

Jeśli nawet nie dopowiesz o bólu wobec życia,
pozostaje ci Liryka, blues i moje usta.

Przy szklance z winem, pozdrowię bezimiennych
- jest tyle zamkniętych stron książek.

Biblioteki czekają na czytelników,
kościoły mają swe dzwony więc dzwonią...

Mnie budzą kawki o świcie bym pisał wiersze;
to tylko ma sens w moim kwadracie...

Myśli, myśli, myśli - te wierne myśli,
i miłość do kobiety nieznanej.

Kochaj mnie Mar chociaż w wierszu!


Mar Canela


Motto: Pozostaje ci liryka, blues i moje usta.
Myśli, myśli, myśli – te wierne myśli
i miłość do kobiety nieznanej.
(Zygmunt Jan Prusiński)

zawsze chciałam być starsza
teraz jestem
już wiem czego nie chcę i czuję
dokąd warto biec
odróżniam dotyk pełnych słów
od dźwięku pustych obietnic
znam cenę wyróżnienia

wino spokojniej uderza do głowy
ale mocniej
fale płyną wolniej, docierają głębiej
jeszcze wciąż pozwalam
na ujęcia z bliska -
by potem dojrzeć wszystko
patrząc z oddalenia

gdy jest osiem guzików
na ogół rozpinam trzy
na czworo drzwi
lekko uchylę ci jedne
nie powiem nie, nie powiem tak
wiem, nie wiem, potem, tu i tam
kiedyś, być może, zresztą ...

z resztą będziesz musiał
poradzić sobie sam

______________________________


Zygmunt Jan Prusiński

PACIERZE SĄ W TOBIE, PRAGNIENIA TYM BARDZIEJ...


Motto: w dłoniach mnie trzymasz
jak ptaka
serce mocno bije (Mar Canela)

Pisałem ci o siedemnastu łabędziach,
zeszły one z obrazka nieba
obok mojej samotności.
Tylko wiersze wiernością pachną,
w nich słoneczniki w ogrodach
i pnie w lasach.
Ale wszędzie gdzie spojrzę
idziesz do mnie w sukienkach,
wiesz co dla mnie znaczy sukienka?

Wiek mój dojrzały -
mam tyle za sobą stron książek
w bibliotekach,
czytam o kobiecie w Maladze
jak wyrasta dla mnie kwiatem,
nie tylko wiosną...

Moja Mar w kolorowych lustrach,
stań w nich nago -
obejmę cię skrzydłami
białego ptaka!


Mar Canela


Motto: Pisałem ci o siedemnastu łabędziach.
Obok mojej samotności
wiek mój dojrzały.
Tylko wiersze wiernością pachną...
(Zygmunt Jan Prusiński)

bywa taka samotność
której nie uniosą łabędzie

cięższa niż książki
we wszystkich bibliotekach świata

lustra zamienia
w krzywe zwierciadła

pnie w lesie zieją pustką
ogrody wysychają

a wyblakłe słoneczniki
nie rozpoznają van Gogha

lata nawinięte na szpulę czasu
dojrzałe jak kiście winogron

preludium jesiennego wina
które lepiej smakuje we dwoje

czas na magię, zamknij oczy
dotknę cię piórem łabędzia

wtedy lekko odlecisz
w moje ciepłe serce

Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura