Neapolska baśń II
cykl wierszy pt. "Ewa w Neapolu"
Zygmunt Jan Prusiński
W TEATRZE TEŻ CIĘ KOCHAM
Ubrana w wieczorową suknię
zawsze potrafisz i dodatki skompletować
przyglądam się tobie jakbyś była wiolonczelą
słyszę poszczególne fragmenty
Theme from 'Once Upon a Time in America'.
Błyszczy pierścionek zaręczynowy na palcu
rozkojarzam się choć trwa akt pierwszy
Madame Butterfly - Giacomo Puccini czuł
że spełnił w muzyce każdy drobiazg nut -
czy John Luther Long mógł wiedzieć
że jego powieść zamieni się w śpiewki?
To było trzy dni temu - chwilowo
pisać muszę o Neapolu gdzie dekadę
opiszesz oczami i wiersze popłyną
intymną struną gdzieś pomiędzy
umówioną nocą by mnie przytulić.
Czy wiesz Ewo że Juliusz Słowacki
zamieszkał przez jakiś czas - może
znajdziesz po nim ślad w parku Gargano
jestem pewny że tworzył tam wiersze
może na tej samej ławce siedział
i myślał o matce i o zniewolonej Polsce...
Lubisz wspinać się po górach
więc idź tam gdzie Słowacki wygłosił
toast na wzgórzu Wezuwiusza popijając
wino ”Lacrima Christi” czyli Łza Chrystusa.
- Pomyśl o mnie ze szczytu...
Na naszych wydmach rozmawiam z księżycem.
1.4.2015 - Ustka
Środa 1:49
_________________________________
Zygmunt Jan Prusiński
Felietonik z rękawa
Rysiu, kiedyś byłem bardzo młody. I opowiem Ci o wydarzeniu właśnie w teatrze w Częstochowie. Nie wiem czy dziś odbywa się konkurs poetycki im. Haliny Poświatowskiej. Otóż pojechałem na tę imprezę z Waldemarem Mystkowskim i Zofią Dąbrowską ze Słupska - obydwoje byli laureatami głównych nagród. Z Zośki była taka "poetka" jak ze mnie Andrzej Gołota. Waldek pisał wiersze na konkursy pod jej imieniem i nazwiskiem by kosić pieniądze li tylko. Zośka była z zawodu pielęgniarką no i takową jego dziewczyną by ze swoich nóg i ud robić gwiazdy, a on ją pompował - bo właściwie my, mężczyźni pompujemy te niewiasty, by chodziły leciutko wyprostowane. No wiesz, bez tego garba. A tak, po takim wszystkim od razu kurka się prostowała, dosłowne zachowanie. Kogucik zapiał a kurka potulna i piękniejsza po stosunku.
Pamiętam klub studencki "Wagram" w Częstochowie. Przykleiła się do mnie mocnej postury brunetka poetka Anna z Poznania. Pachniała ujmująco podniecona, to było i czuć i się widziało te znajome ruchy kobiety - była nagrzana. Gotowała się do mnie... Więc jej pomogłem. A co miałem robić ? Przecież byłem i jestem działaczem społecznym a to zobowiązuje. Ale gdzie te gwiazdy uskuteczniać ? Na sali głównej kilkadziesiąt zebranych, zatem mówię jej, chodź do teatru - to było właściwie kino. Ale jak wejść jak drzwi były zamknięte. Omijam już to wieczorowo-nocne uczenia się picia piwa i innych trunków, Anna sobie nie żałowała tych nauk.
Mając zawsze wytrych w kieszeni, po to tylko żeby włamywać się do komendy milicji czy do sądów, prokuratur lub do wybranego więzienia, otworzyłem te drzwi, zawodowo. Jak pisałem wcześniej, poetka Anna z Poznania gotowała się, już sobie wyobrażała jak mój członek, o tak ten członek partyjny w niej karuzelę zrobi - na pewno była mokra. Nie będę przedłużał, ale kiedy uniosła nogi i te gwiazdy czyniąc wszedłem między uda - majtki to nie wiem czy w ogóle miała, no i tak się zaczęło poślizgiwanie, może 4 minuty może 6 minut, aż tu ktoś zaświecił salę i ujrzał nas w tej pozycji na scenie. Kto to był, a okazało się że sprzątaczka. Takiego hurgotu zrobiła, i milicja była wezwana, no istny cyrk, tylko dlatego że Anna chciała gniazdować a ja jako działacz społeczny i animator kultury chciałem jej pomóc, by ten orgazm wyniosła na zewnątrz...
Rysiu, uważaj w teatrze. Oczy ciemności też widzą...
1.4.2015
Wiersz z książki "Noc w teatrze".





Komentarze
Pokaż komentarze