164 obserwujących
9140 notek
24144k odsłony
  1266   0

Kolejne państwa chcą pójść w ślady Australii i zmusić Facebook do płacenia za newsy

Decyzja Facebooka o blokadzie treści z Australii wywołała oburzenie na całym świecie.
Decyzja Facebooka o blokadzie treści z Australii wywołała oburzenie na całym świecie.

Facebook zakończy trwającą od ubiegłego tygodnia blokadę treści mediów z Australii. To efekt porozumienia z australijskim rządem, który zgodził się na poprawki do projektu ustawy zmuszającej portal do płacenia za treści newsowe. Tymczasem coraz więcej państw chce, by Google i Facebook płaciły za wykorzystywane przez te serwisy treści medialne.

Efekt negocjacji z Facebookiem

"Doszliśmy do porozumienia, które pozwoli nam wspierać wydawców, których wybierzemy, w tym małych i lokalnych wydawców. (...) Rząd wyjaśnił, że zachowamy możliwość decyzji, czy newsy będą pojawiać się na Facebooku, tak by nie być automatycznie poddanym wymuszonym negocjacjom" - napisała w oświadczeniu wiceprezes Facebooka Campbell Brown.

Portal od ponad tygodnia blokował w Australii treści pochodzące z mediów w proteście przeciwko procedowanemu projektowi ustawy, który miałby zmusić Google i Facebooka do płacenia za treści newsowe pojawiające się w ich serwisach. Tymczasowo zablokowane zostały również na portalu niektóre strony rządowe, w tym strona dla ofiar przemocy domowej czy serwisy służb ratunkowych i meteorologiczne.

Jak pisze Reuters, rząd zaproponował cztery poprawki do projektu, które m.in. dają Facebookowi i wydawcom dodatkowe dwa miesiące na negocjacje w sprawie warunków, zanim do gry wkroczy rządowy arbiter.

"Będziemy dalej inwestować w media globalnie i opierać się wysiłkom konglomeratów medialnych, by promować ramy regulacyjne, które nie biorą pod uwagę prawdziwej wymiany wartości między wydawcami i platformami takimi jak Facebook" - stwierdziła Brown. Odniosła się w ten sposób do faktu, że wśród zwolenników nowego prawa są największe media w Australii, w tym News Corporation miliardera Ruperta Murdocha.

W australijskim Senacie 17 lutego odbyła się  pierwsza debata nad ustawą, która została wcześniej uchwalona w Izbie Reprezentantów.

Przyjęta w niższej izbie australijskiego parlamentu ustawa zakłada m.in., że jeżeli wydawcy i wykorzystujące ich treści platformy cyfrowe nie dojdą do porozumienia w sprawie opłat za te materiały, rząd ustanowi arbitraż, który ustali wiążące stawki.

Minister skarbu (finansów) Australii Josh Frydenberg, który prowadził negocjacje z Facebookiem, stwierdził w oświadczeniu, że nowe poprawki mają rozjaśnić zasady planowanego prawa i zapewnić, że wydawcy będą "sprawiedliwie wynagrodzeni". Minister dodał później, że spór z Facebookiem jest "bitwą zastępczą" szerszych zmagań w sprawie modelu nowych relacji między internetowymi gigantami i mediami oraz rządami państw.

Google, który początkowo też groził odcięciem Australii od swych usług, ostatecznie zaczął negocjacje z wydawcami jeszcze przed wejściem w życie ustawy i podpisał w zeszłym tygodniu kilka umów z australijskimi wydawcami, dotyczących opłat za wykorzystywanie przez niego ich treści.

Kanada chce iść drogą Australii

Nad podobnymi regulacjami jak w Australii zastanawia się również Kanada. Tamtejszy minister dziedzictwa i kultury Steven Guillebault, który pracuje nad odpowiednimi zmianami w prawie, podkreślił, że "Kanada jest na pierwszej linii frontu w tej batalii".

Zmiany w prawie dotyczącym wykorzystywania kontentu pobieranego ze stron tradycyjnych mediów przez media społecznościowe były od dawna zapowiadane w Kanadzie. Propozycje działań znalazły się w programie wyborczym rządzącej partii liberalnej w kampanii 2019 r. Na początku lutego ub.r. w Kanadzie został opublikowany raport zawierający 97 rekomendacji eksperckich dla rządu w sprawie takich gigantów jak Google, Apple, Facebook, Amazon, Netflix czy Spotify. Zalecenia uwzględniają opodatkowanie, gwarancje dla interesów kanadyjskich twórców i ustawowe chronienie prywatności w cyfrowym świecie. Oczekiwano, że nowe rozwiązania podatkowe znajdą się już w budżecie na rok 2020/2021. Parlament nie uchwalił jednak ustawy budżetowej z powodu epidemii koronawirusa.

Guillebault oświadczył podczas spotkania z dziennikarzami, że Kanada może ostatecznie przyjąć model australijski, w którym zobowiązano Facebooka i Google do zawarcia porozumień w sprawie płacenia mediom za linki do informacji lub do przeprowadzenia wiążących prawnie i finansowo negocjacji. Guillebault wspomniał też o analogicznych negocjacjach ws. GAFAM oraz innych mediów społecznościowych z rządami Francji, Finlandii i Niemiec.

- Przypuszczam, że wkrótce będziemy mieć 5, 10, 15 krajów, które przyjęły podobne rozwiązania - oświadczył kanadyjski minister. Reuters cytuje w tym kontekście wypowiedź specjalistki ds. mediów społecznościowych Megan Boler z Uniwersytetu Toronto. Ekspertka wyraziła pogląd, że Facebook "może zostać skonfrontowany z koalicją uderzającą w jego monopol". Profesor Daniel Angus z Queensland University of Technology uznał z kolei działania Facebooka, który usuwa wiadomości australijskich mediów ze swojej platformy, za celowe działanie powodujące chaos. Jego słowa cytuje Bloomberg.

Sektor medialny lobbuje w UE

Bloomberg podaje również, że także europejscy wydawcy chcą wprowadzenia przepisów wzorowanych częściowo na projekcie australijskiej ustawy.

W grudniu Komisja Europejska przedstawiła projekt nowych przepisów regulujących rynek cyfrowy, zgodnie z którym amerykańskie firmy technologiczne będą zagrożone grzywną w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu, mogą też zostać podzielone jeśli nie będą respektować regulacji UE.

Wydawcy prasowi chcą, by w tym projekcie ustawy zawrzeć klauzulę dotyczącą opłat za treści medialne wykorzystywane przez Google'a i Facebooka - pisze Bloomberg.

W UE pionierem w kwestii regulowania działalności amerykańskich gigantów internetowych jest Francja. Tam Google zobowiązał się do zapłacenia francuskiej prasie około 63 mln euro w zamian za zakończenie sporów dotyczących praw autorskich. Organizacje dziennikarskie krytykują jednak brak solidarnej postawy mediów wobec amerykańskiego giganta cyfrowego, ponieważ nie wszyscy dostaną pieniądze za treści publikowane w internecie.

Od 2019 r. dostęp do internetu i mediów społecznościowych blokowano w co najmniej 35 krajach - wynika z danych organizacji pozarządowej NetBlocks, która podkreśla, że odcinanie dostępu do łączności wykorzystywane jest jako narzędzie polityczne.

ja

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka