Hiszpania w ogniu. Protesty i zamieszki w Barcelonie

Redakcja Redakcja Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 5
Do gwałtownych starć z policją i podpaleń barykad doszło w poniedziałek na ulicach Barcelony. Manifestacja w sprawie kryzysu mieszkaniowego przerodziła się w regularną bitwę. W odpowiedzi na narastający bunt społeczny premier Pedro Sánchez ogłosił przedterminowe wybory parlamentarne. Wcześniej dochodziło do wielotysięcznych protestów ws. imigrantów z Ceuty.

Z artykułu dowiesz się:

  • Kiedy odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne w Hiszpanii
  • Co wywołało gwałtowne zamieszki i walki z funkcjonariuszami w Barcelonie
  • Jak eksmisja 87-letniej emerytki z Madrytu poruszyła cały kraj
  • Jak kryzys migracyjny w Ceucie wpłynął na nastroje społeczne

Bitwa o Barcelonę i upadek ustaw

Poniedziałkowy protest w Barcelonie przyniósł zamieszki i walki z funkcjonariuszami. Grupa zamaskowanych uczestników podpalała kontenery na śmieci i rzucała w służby butelkami, kamieniami oraz petardami.

Demonstracja zgromadziła na ulicach tłumy zdesperowanych mieszkańców. Według organizatorów w proteście wzięło udział około 120 tys. osób, natomiast władze miasta i policja oszacowały liczbę uczestników na około 20 tysięcy. Rozbieżności w liczebności protestów - jak widać - wykraczają poza Polskę. 

 


Bezpośrednim powodem wybuchu wściekłości na ulicach była sytuacja w hiszpańskim parlamencie. Kongres Deputowanych odrzucił w ubiegły piątek dwa rządowe projekty przepisów dotyczące mieszkalnictwa. Miały one zwiększyć ochronę najemców oraz ograniczyć obrót nieruchomościami przez fundusze inwestycyjne. 


Eksmisja 87-latki zapaliła lont

Fala protestów lokatorskich w całym kraju wybuchła po głośnych wydarzeniach ze stolicy. Chodzi o eksmisję 87-letniej Maricarmen Abascal z jej mieszkania w Madrycie, którą przeprowadzono 23 września. Seniorka zajmowała lokal w madryckiej dzielnicy Retiro przez 70 lat, od 1956 roku. Nowy właściciel nieruchomości drastycznie podniósł czynsz – z około 500 do 1650 euro miesięcznie. Doprowadziło to do usunięcia kobiety z lokalu. – Eksmisja Maricarmen zapaliła lont i stała się impulsem, który uruchomił protesty – relacjonowano w hiszpańskiej telewizji.

Skala problemu stała się kluczowym tematem debaty publicznej. Według wrześniowego barometru Centrum Badań Socjologicznych 37,5 proc. ankietowanych uznało kryzys mieszkaniowy za najważniejszy problem w kraju. Tymczasem dwie największe centrale związków zawodowych w Hiszpanii zrzeszają ponad 2 miliony członków. Zapowiedziały w listopadzie 24-godzinny strajk generalny w obronie godnych płac i prawa do mieszkania.

Hiszpania ma dość. Kryzys w Ceucie

Kryzys mieszkaniowy to nie jedyne wyzwanie, z jakim mierzy się hiszpański rząd w ostatnich tygodniach. Poważnym obciążeniem dla gabinetu stały się również wcześniejsze wydarzenia w hiszpańskiej enklawie w Afryce Północnej. Pod koniec lipca do Ceuty dostało się około 72 do 80 tysięcy migrantów przedostało się z Maroka przy całkowitej bierności marokańskich służb granicznych.

W ubiegłą środę w ponad 260 hiszpańskich gminach zorganizowano ogólnokrajowe demonstracje w obronie hiszpańskiego charakteru i suwerenności Ceuty. W samym Madrycie zgromadziło się wówczas około 50 tys. osób. Niezadowolenie z postawy władz wybrzmiało podczas ulicznych manifestacji. – Uważamy, że ten rząd jej nie wspiera – mówił Antonio w rozmowie ze stacją Euronews. – Mimo że jest to część Hiszpanii i trzeba jej bronić ponad wszystko. Dodał: – Wydaje się, że bardziej wspiera interesy Maroka niż interesy Hiszpanii. 


Sánchez idzie va banque

W odpowiedzi na paraliż polityczny szef rządu zdecydował się na skrócenie kadencji parlamentu. Premier Pedro Sánchez ogłosił w poniedziałek 5 października przedterminowe wybory parlamentarne. Zaplanowano je na niedzielę 29 listopada 2026 roku.

Szef rządu uzasadnił decyzję potrzebą uzyskania silniejszego mandatu w parlamencie do przełamania oporu wobec reform. Przyznał, że jego gabinet popełnił błędy i nie zrealizował wszystkich celów. – Żeby zrobić więcej, potrzebujemy odnowić i poszerzyć poparcie obywateli – oświadczył premier.  

Fot. Zamieszki w Barcelonie z minionej nocy/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj5 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka