Z artykułu dowiesz się:
- Jak Barbara Mróz-Gorgoń tłumaczy rolę AI w raporcie
- Dlaczego zrezygnowała z funkcji po trzech tygodniach
- Czego dotyczy śledztwo prokuratury
- Jakie czynności służby prowadziły na jej posesji
AI czy autorskie badania? "Ludzki błąd"
Raport przygotowany pod kierownictwem Barbary Mróz-Gorgoń spotkał się z falą krytyki z powodu błędów oraz wykorzystania sztucznej inteligencji. Była pełnomocniczka odpiera zarzuty, jakoby całość opracowania wygenerowała maszyna. Jej wyjaśnienie, że AI służyła jedynie do prac językowych, może nie być przekonujące dla odbiorców.
W wywiadzie dla TVN24 w programie „Czarno na białym” Mróz-Gorgoń mówiła, że opublikowany dokument był brudnopisem i materiałem roboczym. Według niej omyłkowo trafił na stronę think tanku i nie powinien znaleźć się w sieci. Dokument pojawił się tam w grudniu 2025 roku.
Była urzędniczka przekonywała, że wnioski w raporcie były autorskie i opierały się na udokumentowanych badaniach z udziałem ponad 100 świadków. Sztuczna inteligencja miała pomagać przy oprawie lingwistycznej, podsumowaniu i transkrypcji. Narzędzia wykorzystywano też do stylistycznego poprawiania tekstu - wyjaśniała.
W TVN24 broniła się, wskazując na pomyłkę przy publikacji, a nie celowe działanie. – To jest ludzki błąd, absolutnie ludzki błąd. Nie jest to zbrodnia, nie jest to złodziejstwo i nie jest to wyłudzenie – zapewniała w programie „Czarno na białym”.
Finansowanie projektu Marka Polska
Zarówno Barbara Mróz-Gorgoń, jak i Ministerstwo Sportu i Turystyki wydały oświadczenia w tej sprawie. Zgodnie twierdzą, że raport opublikowany w internecie nie był częścią oficjalnego zamówienia ani umowy z resortem. Zgodnie z informacjami o kosztach zlecenia Ministerstwo Sportu i Turystyki przeznaczyło na projekt i badania dotyczące marki Polska około 179–200 tys. zł. Z tej puli Mróz-Gorgoń otrzymała dwie płatności po 30 tys. zł brutto.
Wątpliwości dotyczą więc zarówno jakości opublikowanego materiału, jak i rozliczenia prac związanych z projektem. Prokuratura ma ustalić, czy przy finansowaniu i realizacji przedsięwzięcia doszło do naruszenia prawa.
"Tsunami hejtu" i szybka dymisja
Mróz-Gorgoń została powołana na stanowisko pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski pod koniec lipca 2026 roku. Zrezygnowała w piątek, 21 sierpnia, po około trzech tygodniach urzędowania. O dymisji poinformowała we wpisie w serwisie X.
Jako powód odejścia wskazała niewyobrażalną skalę hejtu, która – jak oceniła – uniemożliwiała dalsze pełnienie rządowej funkcji. Szerzej opowiedziała o tym w rozmowie z TVN24. – Nie mówimy tutaj o dużym hejcie, o jakichś złych wzmiankach w prasie, to było wręcz tsunami. Najpierw złych opinii, później takiego perpetuum mobile, samonakręcających się nienawistnych treści. W pierwszych dobach, średnio co 6 minut dostawałam, czy to bardzo przykre sms-y czy maile. Spotykały mnie również rzeczy, które wcześniej wydawały mi się niemożliwe, że ktoś, kogo kompletnie nie znam, podchodzi do mnie na stacji benzynowej, aby mnie opluć i nazwać szmatą – relacjonowała.
Działania służb i śledztwo
We wrześniu 2026 roku prokuratura prowadziła czynności m.in. na nieruchomości Barbary Mróz-Gorgoń oraz w Ministerstwie Sportu i Turystyki. W środę rano, 7 października, na posesji byłej pełnomocniczki na Dolnym Śląsku pojawili się także policjanci.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada kwestię ewentualnych nieprawidłowości przy finansowaniu i realizacji projektu dotyczącego Marki Polska. Śledczy sprawdzają wątek rozporządzenia mieniem oraz ewentualnego przekroczenia uprawnień przez urzędników.
Fot. Barbara Mróz-Gorgoń/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)