Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Fot. PAP/EPA/IDA MARIE ODGAARD
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Fot. PAP/EPA/IDA MARIE ODGAARD

Dlaczego polityka klimatyczna jest niezgodna z polską konstytucją?

Rafał Woś Rafał Woś Klimat Obserwuj temat Obserwuj notkę 96
Spieszmy się czytać i słuchać profesora Ryszarda Piotrowskiego. Zanim ci, którym nie w smak są jego buntownicze tezy i opinie przypuszczą atak celem jego ostatecznego skancelowania.

Ryszard Piotrowski: Polityka klimatyczna jest niezgodna z polską konstytucją

Prawnik i konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego nie jest oczywiście żadną miarą debiutantem w przestrzeni publicznej. Media korzystały z jego eksperckiej wiedzy w ostatnich latach nie raz i nie dwa. Ostatnio Piotrowski ekscytuje opinie publiczną dość bezceremonialnie łamiąc zmowę milczenia jaka wokół poczynań nowej władzy zapanowała pośród komentatorów spraw prawnych. Jego krytyka sposobu przejęcia mediów publicznych przez ministra Sienkiewicza albo działań ministra Bodnara w temacie praworządności jest dobrze znana.

Tym razem chciałbym jednak polecić Państwa uwadze komentarz Piotrowskiego w nieco innym temacie. Chodzi o rozmowę jaką z profesorem Ryszardem Piotrowskim przeprowadziła Agnieszka Żurek z „Tygodnika Solidarność”. Przywołuję ten wywiad dlatego, że kryje się w nim kilka naprawdę mocnych i nowych argumentów w naszej polskiej debacie o unijnych politykach klimatycznych.

Profesor - w charakterystyczny dla siebie spokojny, merytoryczny i logiczny sposób - udowadnia, że istnieje cały zestaw mocnych powodów prawnych, że polityki takie jak Zielony Ład, Pakiet Fit For 55 czy dyrektywa budynkowa UE w zasadniczy sposób kłócą się z polskim porządkiem demokratycznym.

Mocne powody, dla których Zielony Ład kłóci się z polskim porządkiem demokratycznym

Zbierzmy je wszystkie:

Po pierwsze, polityki klimatyczne UE są - zdaniem Piotrowskiego - narzucane krajom członkowskim w sposób, który coraz mocniej w obowiązujące tam poczucie sprawiedliwości. Ich wprowadzanie ma bowiem coraz mniej wspólnego z demokratycznym dialogiem. W konsekwencji Unia - krok po kroku - alienuje się od swoich własnych obywateli tworząc prawo oderwane od ludzi i ich poczucia sprawczości. W efekcie - pokazuje prawnik - mamy tu do czynienia z czystą prawną przemocą. Co samo w sobie stanowi zaprzeczenie podstawowych zasad, na których oparta jest Unia Europejska. Te zasady to przecież „poszanowanie godności, wolności, równości i praw człowieka”. Depcząc swoje własne świętości obecne europejskie elity same podcinają gałąź, na której siedzą. Niszczą wiarę w dobrą przyszłość i sens dalszego rozwoju projektu europejskiego.


Po drugie, chodzi o jawną sprzeczność unijnego klimatyzmu z polską konstytucją. Rzecz w tym, że artykuł 5. naszej ustawy zasadniczej mówi wyraźnie, iż Rzeczpospolita zapewnia ochronę środowiska kierując się zasadą tzw. zrównoważonego rozwoju. Jednocześnie obecna polityka klimatyczna UE jest sprzeczna z powyższą zasadą ponieważ „zagraża ogólnemu rozwojowi gospodarczemu, a tym samym bezpieczeństwu obywateli". Innymi słowy - polska konstytucja (jeżeli chcemy się jej trzymać) przewidziała miejsce na działania proekologiczne. Ale jednocześnie zabezpieczyła nas przed przesadą zielonych radykałów gotowych chronić planetę choćby bez względu na koszty społeczne, ekonomiczne albo polityczne. To ważna lekcja i mechanizm bezpieczeństwa wmontowany w nasz system prawny. Nie wolno go - powiada Piotrowski - lekceważyć. On właśnie po to tam w tej naszej konstytucji jest, żeby zabezpieczać nasze wspólne dobro.

Po trzecie, wyliczyć można jeszcze kilka innych rażących sprzeczności unijnej polityki klimatycznej z polską konstytucją. Już choćby z art. 1 głoszącym, że „Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. Jeżeli nie ma to być jedynie pusty frazes to powinniśmy brać pod uwagę, że państwo nie liczące się z interesem części swoich obywateli (na przykład godząc się na zbyt wysokie podwyżki cen prądu w imię realizacji zielonych celów) uderza w bezpieczeństwo i dobrobyt własnych ludzi. Ludzi, którzy powinni być - zgodnie z konstytucją - współwłaścicielami Rzeczpospolitej. Albo nagłe zmiany otoczenia, które zafundują ludziom przepisy klimatyczne. Na przykład dyrektywa budynkowa nakładająca nowe daniny na ogrzewanie domów gazem jest właśnie taką zmianą. Nieoczekiwaną, nazbyt gwałtowną i nieliczącą się z kontekstem i poprzednimi zobowiązaniami (na przykład z tym, że polskie państwo przez lata zachęcało do wymiany pieców na gazowe). To też kłóci się z zasadą zrównoważonego rozwoju i jest nieproporcjonalne.


Nie dajmy się cancel culture

Przykłady można mnożyć. Chodzi jednak o myślenie całościowe. Prof. Ryszard Piotrowski ma w sobie na tyle dużo intelektualnej odwagi, że wyłamuje się ze stadnych schematów myślenia polskiej inteligencji. Gotowej przymykać oko na pewne sprawy, byle tylko nie być posądzonym o sprzyjanie „nie tej opcji co trzeba”.

Warto więc śledzić to, co ma do powiedzenia. Kultura cancelu niejeden już nam głos w debacie publicznej wyciszyła. Trzeba cały czas walczyć o to, żeby ta straszliwa machina nie mogła się rozpędzić w pełni.

Rafał Woś

Źródło zdjęcia: Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Fot. PAP/EPA/IDA MARIE ODGAARD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj96 Obserwuj notkę
Rafał Woś
Dziennikarz Salon24 Rafał Woś
Nowości od autora

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości