O roli fotografii we współczesnym świecie rozmawiamy z Anną Kopeć, 22-letnią fotografik ze Zgorzelca.
10milionow.pl: Co najbardziej lubisz fotografować? Ludzi, architekturę, krajobrazy?
Anna Kopeć: Od zawsze interesowały mnie tylko zdjęcia ludzi, właściwie w każdym wydaniu. Zalicza się do tego zarówno fotografia modowa i portretowa, jak i dokumentalna czy reportażowa. Interesuje mnie fotografia, która może opowiedzieć jakąś historię, a o to najłatwiej, gdy na zdjęciu jest człowiek.
Czy poprzez robienie zdjęć modelkom i modelom też możesz opowiedzieć jakąś historię?
W fotografii kreacyjnej, jaką jest np. fotografia mody, jak najbardziej można stworzyć i opowiedzieć historię, poruszyć jakiś aktualny temat czy społeczny problem (przykładem może być twórczość Stevena Meisela). Mnie w tego typu fotografii na razie wystarcza możliwość wykreowania jakiegoś ulotnego nastroju i klimatu, ale powoli dojrzewam do czegoś więcej.
Do poruszania problemów społecznych? Czyli praca fotografika to coś więcej, niż tylko robienie ładnych zdjęć?
Tak, chcę się rozwijać w tym kierunku i chcę aby moje prace trafiały do większej ilości odbiorców, a łatwiej to zrobić opowiadając jakąś historię czy problem. Oczywiście, że praca fotografa to coś więcej. Z drugiej strony rynek jest pełen osób, którym wystarcza pstrykanie po prostu dobrych komercyjnie zdjęć. Tak naprawdę, czy będą to ładne zdjęcia, czy coś ponadto zależy tylko od fotografa.
Zrobiłaś reportaż z młodzieżowej manifestacji przeciwko ACTA we Wrocławiu. Chciałaś udokumentować ważne wydarzenie - jak np. fotografowie manifestacji ulicznych z lat 80. - czy raczej potraktowałaś to jako dobrą okazję do zrobienia kilku ciekawych zdjęć?
Szczerze mówiąc raczej ta druga odpowiedź jest bliższa prawdy. Potraktowałam to głównie jako okazję do polepszenia warsztatu. Te manifestacje oczywiście były ważne, ale nie można ich porównywać rangą do tych z lat 80. Emocje, które targały wtedy ludźmi były dużo silniejsze, co też przekłada się na mocniejsze zdjęcia.
Czy wobec tego współczesny fotograf ma szansę poczuć, że robi coś ważnego?
Myślę, że taka szansa jest, ale wpływ zdjęć na społeczeństwo staje się coraz bardziej niejasny. Ostatnio mamy do czynienia z dużą komercjalizacją fotografii, nawet jeśli chodzi o fotografię reportażową czy newsową. Gazety, czy nawet prestiżowy konkurs World Press Photo, wyróżniają brutalne zdjęcia, które szokują i trafiają do ogółu. Żyjemy w społeczeństwie obrazkowym, gdzie ludzie oglądają tysiące zdjęć dziennie i nawet najstraszniejsze z nich nie mają już takiego wydźwięku, jak kiedyś. Są jednak historie, które zaprzeczają mojemu marudzeniu. Znany jest przypadek fotografa National Geographic, który zrobił zdjęcie chłopczykowi płaczącemu po utracie owcy. Czytelników magazynu tak wzruszyło zdjęcie i ta opowieść, że odkupili mu całe stado. Jest to tylko jedna z tego typu historii, ale daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Grzegorz Kowal
Zapraszamy do galerii zdjęć Anny Kopeć na stronie 10milionow.pl.



Komentarze
Pokaż komentarze