Maria Urbaniec-Downarowicz (fot. W. Zakrzewski)
Maria Urbaniec-Downarowicz (fot. W. Zakrzewski)
10milionów 10milionów
519
BLOG

G. Kowal: Żołnierze Armii Krajowej we Wrocławiu (cz. 3)

10milionów 10milionów Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

 

 

Częściowa rehabilitacja AK nastąpiła dopiero po 1956 r. Kombatanci tej formacji zaczęli wówczas stopniowo odbudowywać zerwane więzi środowiskowe, ale przede wszystkim wspierali działalność, służącą choć częściowemu odkłamaniu propagandy lat poprzednich – oczywiście na tyle, na ile pozwalała komunistyczna cenzura. Tzw. odwilż nie spowodowała oczywiście, że służby PRL nie interesowały się żołnierzami AK. Jeszcze we wrześniu 1987 r. SB dokonywała aktualizacji kwestionariuszy ewidencyjnych AK-owców!

Ci z żołnierzy Armii Krajowej, którzy nie zdecydowali się po wojnie na kontynuowanie działalności konspiracyjnej, wzięli czynny udział w instalowaniu polskości na, jak określała komunistyczna propaganda, „Ziemiach Odzyskanych”. Służyli swoją wiedzą i doświadczeniem w niwelowaniu strat wojennych zarówno w gospodarce, jak i kulturze. Żołnierze AK mieli znaczący udział nie tylko w organizacji polskiego życia akademickiego we Wrocławiu, ale też m.in. w rozwoju elektryfikacji w mieście. Jan Wiesław Fitz we wrocławskiej energetyce przepracował 34 lata i miał znaczący udział w przebudowie i unowocześnianiu poniemieckiej, przestarzałej sieci elektroenergetycznej. Kiedy Jerzy Woźniak wychodził z więziennia, Fitz był już – jako bezpartyjny AK-owiec! – głównym inżynierem Zakładu Energetycznego Wrocław. Zapewne nie wszyscy wiedzą, że dopiero wówczas rozpoczęto w mieście przebudowę sieci prądu stałego na sieć prądu zmiennego. Zupełnie inną dziedziną, w której realizowali się żołnierze Armii Krajowej, była np. plastyka. Tadeusz Ciałowicz, jeden z najwybitniejszych wrocławskich plakacistów, w czasie wojny był członkiem Kedywu Komendy Głównej AK. Wymienienie wszystkich kombatantów, którym Wrocław zawdzięcza swój rozwój na rozmaitych polach, jest oczywiście niemożliwe w tak krótkim tekście.

Kiedy wybuchła „Solidarność” wielu żołnierzy AK zaangażowało się w działalność związkową, zazwyczaj służąc swoją radą i autorytetem. Zaczęły tworzyć się też pierwsze struktury kombatanckie, które AK-owcy wreszcie mogli uznać za swoje (w przeciwieństwie do podporządkowanego komunistom ZBoWiD-u). Wśród ważniejszych wrocławskich działaczy Koła Kombatantów przy „Solidarności” należy wymienić m.in. Adama Żarskiego. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. duża część żołnierzy Armii Krajowej włączyła się w działalność podziemną, gdzie ich autorytet i doświadczenie w pracy konspiracyjnej często okazywały się nieocenione. Wielu spośród nich stało się swoistymi opiekunami młodych opozycjonistów, którzy nierzadko przecież powoływali się na tradycję Polskiego Państwa Podziemnego. Warto w tym miejscu wspomnieć chociażby Aleksandra Seniutę, częściej znanego pod konspiracyjnym imieniem – Krzysztof. Jeszcze w 1950 r. stanął na czele sześcioosobowej grupy podziemnej o nazwie Armia Krajowa – jej członkowie przechowywali broń i prowadzili propagandę. Za swoją działalność został skazany na 14 lat do więzienia (przesiedział 6 - zwolniony na mocy amnestii w 1956 r.). W sierpniu 1980 r., już jako pracownik naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego, został doradcą Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” we Wrocławiu. W murach zakładu karnego znalazł się ponownie w stanie wojennym – trafił do Ośrodka Odosobnienia w Grodkowie. W tym samym czasie internowany w tym miejscu był również uczeń XIV LO we Wrocławiu, Przemysław Lazarowicz, który wspominał: „Przez cały okres mojego pobytu w obozie opiekował się mną przede wszystkim Krzysztof Seniuta, nieżyjący już adiunkt z Wydziału Prawa. W tym czasie Ośrodek Odosobnienia w Grodkowie wizytowali przedstawiciele Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża ze Szwajcarii - Seniuta kazał mi zjawić się na rozmowę z nimi, którą sam tłumaczył”.

Rok 1989 r. był dla żołnierzy Armii Krajowej datą szczególną – oto miał się ziścić ich sen o niepodległej Polsce, za który tylu spośród nich przelało krew. Średnia ich wieku wynosiła wówczas nieco ponad 60 lat – mieli jeszcze siły i chęci, by aktywnie włączyć się w budowę III RP. Dzisiaj można już zaryzykować tezę, że potencjał ten nie został do końca wykorzystany. Kolejnymi zadaniami, które stawiali przed sobą kombatanci, było przywracanie zniekształconej przez lata PRL prawdy historycznej oraz oddanie hołdu i sprawiedliwości poległym i zamordowanym kolegom. O ile to pierwsze, jak się wydaje, zostało w dużej mierze zrealizowane, to na drugim polu zostało jeszcze dużo pracy do wykonania. Dość powiedzieć, że przez przeszło 20 lat niepodległej Polski tylko we Wrocławiu udało się ustalić, gdzie były chowane ofiary stalinowskiego systemu „sprawiedliwości” – ich mogiły znajdują się na Cmentarzu Osobowickim (kwatery 81A i 120).

Bardzo szybko po 1989 r. zaczęły powstawać też poakowskie organizacje kombatanckie, a większość spośród nich wkrótce zjednoczyła się w jedną – Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. W latach 1997-2001 lider dolnośląskich struktur związku, wspominany już Jerzy Woźniak, pełnił funkcję sekretarza stanu, a następnie kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. W tym czasie przyczynił się do odebrania uprawnień kombatanckich 55 tys. funkcjonariuszom komunistycznego reżimu oraz do awansowania wszystkich żołnierzy AK i WiN na stopnie oficerskie.

Obecnie średnia wieku kombatantów wynosi prawie 90 lat. Bez przesady można powiedzieć, że Wrocław miał olbrzymie szczęście, stając się domem dla tak wielu z nich. Bez ich wkładu w rozwój miasta, stolica Dolnego Śląska wyglądałaby dziś zupełnie inaczej. Niech za zakończenie mojego tekstu posłuży fragment relacji Jerzego Woźniaka: „Człowiek, kiedy patrzy na swój życiorys, musi patrzeć po pierwsze krytycznie. A po drugie, musi się cieszyć, że udało mu się coś w życiu zrobić. Ja uważam, że trochę mi się udało…”

 

Grzegorz Kowal

 

Tekst ukazał się na portalu 10milionow.pl

 
 
 
 

Zobacz galerię zdjęć:

Jerzy Woźniak (fot. W. Zakrzewski)
Jerzy Woźniak (fot. W. Zakrzewski) Maria Grabowska (fot. W. Zakrzewski) Tadeusz Ciałowicz (fot. W. Zakrzewski) Jadwiga Klimaszewska (fot. W. Zakrzewski)
10milionów
O mnie 10milionów

Portal 10milionow.pl gromadzi ludzi dla których sprawy Ojczyzny nie są obojętne, którzy interesują się historią najnowszą Polski i chcą wyciągać z niej wnioski oraz czują się odpowiedzialni za swój Kraj i jego obywateli. Jest to też miejsce, gdzie na nowo spotkają się ludzie opozycji demokratycznej z czasów PRL. Mamy nadzieję, że te „spotkania po latach“ przywołają wiele wspomnień, a ich utrwalenie na portalu uchroni je od zapomnienia. Portal 10milionow.pl nie jest projektem, który po raz kolejny wyróżni tylko liderów i przywódców opozycyjnych - to portal dla uczestników opozycji i organizacji podziemnych, którzy często anonimowo i bez rozgłosu, bohatersko walczyli o wolną Polskę. Utrwalając pamięć o tych wyjątkowych ludziach i wydarzeniach chcemy także pokazać, że wolność po roku 1989 nie byłaby możliwa właśnie bez tych milionów indywidualnych aktów patriotyzmu. Chcemy, by portal miał również charakter edukacyjny - planujemy szereg działań, które będą młodym pokoleniom przybliżać trudne wydarzenia z najnowszej historii Polski. Chcemy kontynuować tę sztafetę pokoleń, którą przed nami prowadziły pokolenia Polskiego Państwa Podziemnego, a później pokolenie "Solidarności".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura