Blank Faces
Blank Faces
10milionów 10milionów
350
BLOG

Emocje, nie słowa - wywiad z zespołem Blank Faces

10milionów 10milionów Kultura Obserwuj notkę 0

O emocjach w muzyce rozmawiamy z Wojciechem Szachowskim i Michałem Krupą – muzykami zespołu post-metalowego Blank Faces.

 

10milionow.pl: Gracie muzykę, która nazywa się post-metalem. Przypuszczam, że mało kto z naszych czytelników wie, czym wyróżnia się ten gatunek. Moglibyście w kilku słowach o nim opowiedzieć?

Michał Krupa: No, post/slugde. Trudno powiedzieć, co to jest. Wszystko na raz. Ogólnie ciężkie granie.

Wojciech Szachowski: Post-metal to odmiana metalu, która jest nastawiona na emocje i wyrażanie uczuć za pomocą muzyki. Niezależnie, czy gra się szybciej, czy wolniej, instrumentalnie, czy z wokalem, z krzykiem, czy ze śpiewem… Kapelami, które zapoczątkowały ten nurt były Neurosis, Cult of Luna oraz Isis (od płyty „Oceanic”) – one postawiły głównie na emocje. Na przekaz zarówno muzyczny, jak i tekstowy. I to przekaz bardzo głęboki. Nurt post-metalowy – w przeciwieństwie do chociażby death-metalu – bardzo trudno opisać pod kątem technicznym.

Czy w tekstach post-metalowych dominuje jakaś jedna tematyka?

WSz: Wiesz co, teksty post-metalowe są bardzo różne. Jeżeli weźmiemy taką Rosettę, to znajdziemy u nich teksty moralizujące. Ich wokalista jest nauczycielem w szkole i uczy dzieci niepełnosprawne…

MK: Ciężko powiedzieć, czy te teksty są moralizujące. One mają bardzo dziwny klimat. Są kosmiczne… Sami siebie określają „metalem dla astronautów”.

WSz: U innego zespołu, Amenra, możemy odnaleźć dużo motywów religijnych. Zresztą nie spotkałem się w post-metalu z motywami antyreligijnymi. Chyba, że w post-black-metalu – też jest taka odmiana. Ale w post-metalu dominują albumy koncepcyjne, czyli opowiadające jakąś historię od początku do końca. Jest to bardziej „muzyka obrazowa”.

MK: To jest dorabianie ideologii. Post-metal jest po prostu muzyką ciężką, mało techniczną, „przestrzenną”, z dużą dawką „feelingu” – tak jakbyś chciał zrobić metalową muzykę filmową. To ją odróżnia od klasycznego metalu, który zazwyczaj jest przede wszystkim techniczny.

WSz: O! Metalowa muzyka filmowa – tak można określić post-metal.

Wasza debiutancka płyta była instrumentalna – bez wokalu. Czy pomimo tego też opowiedzieliście na niej jakąś historię?

WSz: Ciężko powiedzieć. To nie wyglądało tak, że siedliśmy na tyłkach i postanowiliśmy: opowiemy to, to i to. To wyszło samo z siebie. Nasza płyta brzmi trochę jak album koncepcyjny – utwory się łączą, przechodzą w siebie – ale jest to bardziej koncept muzyczny, niż ideologiczny.

I można go interpretować, jak się chce?

WSz: Tak, na tym właśnie polega sztuka. Słuchasz, oglądasz, patrzysz, czytasz i odnajdujesz w pewnym sensie siebie.

Można powiedzieć, że Wasza muzyka nie niesie ze sobą żadnego przesłania?

WSz: Na pewno nie ma przesłania ideologicznego podobnego chociażby do zespołu 2Tm23 – wprost walimy z Pismem Świętym. Albo przeciwnie, jak black-metal ze swoim okultyzmem itd. Natomiast my bardziej wytwarzamy pewną atmosferę, klimat, który wciągnąłby słuchacza i pozwolił mu poczuć emocje, które towarzyszyły muzykom.

Teraz już macie wokalistę?

MK: Tak, czasami koledze grającemu na klawiszach zdarza się zaśpiewać kilka wersów.

WSz: Ale to cały czas jest muzyka instrumentalna. Główny nacisk kładziemy na muzykę, nie na teksty. Wokal Kuby traktujemy raczej jako kolejny instrument.

Ale te wersy zapewne składają się z jakichś słów, prawda?

MK: Tak.

Czyli sugerujecie słuchaczom, co mają sobie wyobrażać, kiedy Was słuchają?

WSz: Nie tyle, co mają sobie wyobrażać, a jakieś emocje, prawdę. Kuba na kolejnym albumie chce opowiedzieć o ciemniejszych stronach życia, które każdy człowiek w pewnym momencie swojej ziemskiej wędrówki poznał.

Blank Faces składa się z ludzi o różnych poglądach. Zastanawiam się, jak to pogodzicie w swoich tekstach. Osoby kierujące się odmiennymi światopoglądami, mogą różnie patrzeć na pewne kwestie…

WSz: Niezupełnie. Pewne aspekty życia są wspólne dla każdego – dla wierzących i niewierzących, z prawicy i z lewicy. Człowiek jest człowiekiem i każdy, prędzej czy później, pewne rzeczy przeżyje. Możemy się różnić jedynie podejściem do nich.

MK: Nie spotykamy się tutaj, żeby budować jakieś światopoglądy, tylko żeby robić muzykę. Ja zupełnie nie czuję ideologii w muzyce. Nie rozumiem zespołów, które wychodzą na scenę i mówią, że chcą przekazać to, czy tamto. Ja gram, bo sprawia mi to przyjemność. Muzyka to moje hobby. A wrzucanie w to jakichś ideologii – Boga, szatana, polityki – zostawiam ludziom, którzy biorą więcej narkotyków, niż ja.

Wojtku, bierzesz więcej narkotyków niż Michał?

WSz: Ja też nie narzucam żadnych schematów. Zakładając Blank Faces nie podchodziłem do tego, jak do projektu, który ma przekazywać jakieś treści ideologiczne. Chciałem coś przekazać przez emocje, a nie przez słowa.

Jak na zespół, który powstał zaledwie dwa lata temu i nie ma tzw. pleców, macie już spore sukcesy. „Metal Hammer” – najpoważniejsze pismo o tematyce metalowej – Waszą debiutancką płytę uznało za debiut miesiąca.

WSz: Nie jestem córką Grzegorza Markowskiego, więc nie mamy łatwo [śmiech]. Wyróżnienie, które otrzymaliśmy od „Metal Hammer’a” to rzeczywiście jak dotąd największy „sukces komercyjny” Blank Faces. Ale naszym prawdziwym sukcesem jest to, że od dwóch lat robimy to, co lubimy robić. I cały czas nie nudzi się to ani nam, ani ludziom, którzy przychodzą na nasze koncerty. Sukcesem jest każda osoba, które podejdzie do nas po koncercie i powie: „świetna muzyka”. Kiedy wchodzisz na scenę przed publiczność, która cię nie zna, a po kilku utworach już widzisz, że zaczyna się coś dziać, nawiązuje się pewien kontakt… Dla mnie to jest największy sukces.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Grzegorz Kowal

Wywiad ukazał się na portalu 10milionow.pl

 

Debiutanckiej płyty zespołu Blank Faces można posłuchać TUTAJ.

 

10milionów
O mnie 10milionów

Portal 10milionow.pl gromadzi ludzi dla których sprawy Ojczyzny nie są obojętne, którzy interesują się historią najnowszą Polski i chcą wyciągać z niej wnioski oraz czują się odpowiedzialni za swój Kraj i jego obywateli. Jest to też miejsce, gdzie na nowo spotkają się ludzie opozycji demokratycznej z czasów PRL. Mamy nadzieję, że te „spotkania po latach“ przywołają wiele wspomnień, a ich utrwalenie na portalu uchroni je od zapomnienia. Portal 10milionow.pl nie jest projektem, który po raz kolejny wyróżni tylko liderów i przywódców opozycyjnych - to portal dla uczestników opozycji i organizacji podziemnych, którzy często anonimowo i bez rozgłosu, bohatersko walczyli o wolną Polskę. Utrwalając pamięć o tych wyjątkowych ludziach i wydarzeniach chcemy także pokazać, że wolność po roku 1989 nie byłaby możliwa właśnie bez tych milionów indywidualnych aktów patriotyzmu. Chcemy, by portal miał również charakter edukacyjny - planujemy szereg działań, które będą młodym pokoleniom przybliżać trudne wydarzenia z najnowszej historii Polski. Chcemy kontynuować tę sztafetę pokoleń, którą przed nami prowadziły pokolenia Polskiego Państwa Podziemnego, a później pokolenie "Solidarności".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura