We wrześniu 2009 roku na ławce w pobliżu dworca w Ustrzykach Dolnych znaleziono starszego mężczyznę, który zapomniał, kim jest. Nie miał przy sobie dokumentów. „To jest takie błądzenie, jakby człowiek stracił wzrok. Szuka przedmiotu i nie wie, gdzie on się znajduje.” – tak określał stan swojego umysłu, gdy usiłował przypomnieć sobie, jak się nazywa. Grzeczny, uprzejmy, kulturalny i, jak świadczyły jego wypowiedzi, nieźle wykształcony, przeżywał tragedię. Kompletne zgubienie. Nie mógł sobie przypomnieć żadnych faktów z własnego życia, miejsc, gdzie ono upłynęło. Nie wiedział czy ma rodzinę. W pamięci pozostało jedynie kilka dramatycznych obrazów, najpewniej z czasów wojny.
Wkrótce media (taka to już ich uroda) znalazły inny temat – nie dowiedziałem się zatem, czy mężczyzna odnalazł rodzinę, czy dowiedział się, jak się nazywa i kim jest.
Jak zachowywałoby się społeczeństwo, gdyby doznało podobnej amnezji? Czy osiągnęłoby stan szczęśliwości, czy wręcz przeciwnie – byłoby całkowicie bezwolne i zagubione? To pamięć określa naszą tożsamość, przeszłość przesądza o tym, kim jesteśmy. Jeśli traktujemy historię jako zbędny bagaż, kajdany, które przeszkadzają w radosnym marszu naprzód, warto przypomnieć sobie bezradny uśmiech starszego pana. Był przecież całkowicie wolny, tylko, nie miał pojęcia gdzie chciałby pójść.
tekst ukazał się na portalu 10milionow.pl




Komentarze
Pokaż komentarze