Maciej Rębilas
Maciej Rębilas
10milionów 10milionów
156
BLOG

Skrzywienia poety przez małe "p" - wywiad z M. Rębilasem (1)

10milionów 10milionów Kultura Obserwuj notkę 0

O poezji w muzyce, rewolucji, Bogu i debiutanckiej płycie Naczyń Połączonych rozmawiamy z Maciejem Rębilasem - wokalistą zespołu.

 

10milionów.pl: Jesteś „artystą przez małe »a« i poetą przez małe »p«” (jak śpiewasz w utworze „Ja”)?

 

Maciej Rębilas: To prawda. Staram się być skromny w swojej twórczości. Zdaję sobie jednak sprawę, że mój warsztat jest na jakimś tam poziomie. Nie powiem, że najwyższym, ale też nie sięga bruku. Nie stawiam siebie oraz swojej twórczości, bardzo wysoko – to odnosi się również do zespołu – bo wiem, że ja oraz pozostali członkowie Naczyń możemy doskonalić się w każdej dziedzinie. I stąd właśnie „artysta przez małe »a« i poeta przez małe »p«”.

 

I dlatego w utworze „Jezus” sądzi nas Chrystus, a nie Ty?

 

Tak, ale nie ukrywam, że jest to tekst bardzo prowokacyjny. Do napisania go zainspirowała mnie inicjatywa posłów Prawa i Sprawiedliwości sprzed kilku lat, mająca na celu intronizację Jezusa Chrystusa na króla Polski. Pisałem go bardzo długo, myśląc jednocześnie, że Jezus Chrystus – niezależnie od tego, kto sprawowałby władzę i co by się w tym kraju nie działo – bardzo by się zdenerwował. Symbole chrześcijańskie są wykorzystywane na różne sposoby. Podejrzewam, że nie zawsze się to Jezusowi podoba.

 

Twój Jezus bardziej przypomina Boga starotestamentowego… Skazujesz Polaków na „wieczne potępienie za niewiarę, kłamstwa, brak szacunku, brak poszanowania dla własnego wizerunku, za bezpodstawne noszenie imienia Chrystusa narodów”…

 

Zacznę może od tego ostatniego wersu. Oczywiście zdaję sobie sprawę z roli polskiego mesjanizmu. W związku z tym jest to najbardziej prowokacyjny cytat z tego utworu. Jestem osobą wierzącą, ale jednocześnie też nieco w tym temacie zagubioną. Z jednej strony nie chciałbym, aby używano określenia „Polska Chrystusem narodów”, ale z drugiej – zdaję sobie sprawę, że nasz kraj na takie miano zasługuje. Jego położenie geopolityczne oraz historia sprawiają, iż rzeczywiście moglibyśmy być tym Chrystusem, przede wszystkim patrząc przez pryzmat narodów środkowoeuropejskich. Idźmy dalej: „skazuję za niewiarę”, bo obecnie ta wiara zanika. Owe stwierdzenie skierowane jest również do mnie – osoby, która – tak jak wspomniałem – błądzi w temacie wiary… A najlepszym przykładem braku „poszanowania dla wizerunku” Jezusa Chrystusa były chociażby wydarzenia roku 2010: kiedy jedni ludzie postawili krzyż, a drudzy na niego pluli.

 

No dobrze, ale to cały czas jest starotestamentowy Bóg. Z Ewangelii znamy Jezusa Chrystusa jako Boga miłosiernego, a Ty nas skazujesz na wieczne potępienie.

 

Skazuję na potępienie, ponieważ potrzebna jest bardzo głęboka zmiana w tym narodzie. Coś, co mogło by przynieść korzyści nie tylko dla państwa jako takiego, ale przede wszystkim dla ludzi.

 

Rewolucja?

 

Nie, rewolucja może nie - głęboka przemiana. Przede wszystkim w kwestiach wiary oraz postrzeganiu świata.

 

Wydaje mi się, że Twoje teksty są trudne. Nie boisz się, że słuchacze nie zrozumieją ich przesłania?  

 

Nie tyle się nie boję, co jestem pewien, że nie zrozumieją. Przynajmniej w większości. Zespół Strachy na Lachy wydał niedawno DVD z zapisem swojego koncertu. Kiedy kamera zrobiła zbliżenie na publiczność zobaczyłem, że większość słuchaczy to ludzie młodzi – z gimnazjum, ewentualnie liceum…

 

Też tego słuchałem, jak byłem w ich wieku (śmiech)…

 

No właśnie. Przywołałem ten przykład, bo bardzo dużo osób zarzuca mi czerpanie – i tu powiem z pełną odpowiedzialnością  - z poezji Krzysztofa „Grabaża” Grabowskiego (wokalisty zespołu Strachy na Lachy – dop. GK). Tak też jest. Chciałbym, żeby w moje teksty wsłuchiwały się osoby w różnym wieku. Przede wszystkim te, którym będzie się chciało je zanalizować i zinterpretować. A jestem pewien, iż 70% osób bawiących się na koncercie Strachów na Lachy nie jest w stanie zrozumieć większości tekstów „Grabaża”, nie mówiąc już o poezji Jacka Kaczmarskiego, którą przecież ten zespół też wykonuje. Podobnie jest z naszą twórczością.

 

Byłem na Waszym ostatnim koncercie i widziałem reakcję Waszych fanów na utwór, bardzo dobry zresztą, „Viva la revolution”. Myślisz, że ktoś z nich zrozumiał coś więcej niż „Niech żyje rewolucja”?

 

W mniejszości, ale zrozumieli. Być może bardziej ci oczytani lub mający zbliżone poglądy do moich. Ten utwór miał być nośny zarówno ze względu na muzykę, jak i tekst. Panowie skomponowali to pierwsze, więc postanowiłem napisać do niej słowa, które porwałyby publiczność. I ułożyłem refren: „Niech żyje w waszych głowach, niech widnieje na zniszczonych murach, niech rozbrzmiewa w waszych ustach – wiecznie żywa rewolucja”. To miał być pastisz, ale wyszło troszeczkę inaczej. Jest o rewolucji, ale okiem kontrrewolucjonisty. Moim okiem. Chociaż nawiązuję w niej do poezji Krzysztofa „Grabaża” Grabowskiego, który mimo wszystko z rewolucjonisty coś w sobie ma. Są nawiązania do jego konkretnych „rewolucyjnych” utworów - „Porządek panuje w Warszawie”, czy „Permanentnej rewolucji”. Wspominam też o ostatnim „Liście do Che”. Osobiście gardzę Che Guevarą, a co za tym idzie, nie chcę, aby ktoś pisał do niego kolejne listy.

 

To pointerpretujmy jeszcze trochę twoje teksty, bo jak już wspominałem – nie należą do łatwych. Wybrałem jeden z cytatów, których za nic nie mogę zrozumieć: „Kiedy myślę o duchowej dekomunizacji to przeżywam wzniosłe chwile, które prowadzą mnie krzywą uliczką z krzywym drogowskazem”.

 

Od pewnego czasu szukam powrotu do wiary. I ten utwór faktycznie o niej traktuje…

 

Serio jest to tekst o wierze?!

 

Tak.

 

Nigdy bym na to nie wpadł.

 

O wierze oraz stanie mojego uduchowienia. Pisząc o dekomunizacji, odnoszę się do samego siebie. Chciałbym w końcu otworzyć archiwa swojej wiary, które pozwoliłyby mi zacząć „od zera” wierzyć w Boga. Piszę o wzniosłych chwilach, bo faktycznie znajduję się na swoich wyżynach intelektualnych w momencie szukania sensu wiary. Ale kiedy jestem już w punkcie, w którym znajduję to „coś”, wówczas okazuje się, że znalazłem się w bardzo krzywej i w dodatku ślepej uliczce. I pojawiają się - nie wiadomo skąd - argumenty, których po prostu obalić nie mogę i nie potrafię. Nigdy jednak nie odważę się z czystą premedytacją wyśmiewać wiary czy też krytykować w sposób sięgający poziomu bruku instytucji Kościoła katolickiego. I wiarę i Kościół staram się traktować z należytym szacunkiem, a utwory, w których poruszam ich kwestię mają być czymś na zasadzie szukania odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.  Nie wiem, jak mam to wytłumaczyć. To jest takie skrzywienie poety, ale mimo wszystko przez małe „p”. I o tym właśnie jest piosenka „Do góry i w dół”. A swoją drogą to też dobry kawałek koncertowy, nie?

 

Tak, na koncertach wypada naprawdę fajnie.

 

Koniec części I

 

Rozmawiał Grzegorz Kowal

 

wywiad ukazał się na portalu 10milionow.pl (tam też do posłuchania muzyka Naczyń Połączonych)

 

10milionów
O mnie 10milionów

Portal 10milionow.pl gromadzi ludzi dla których sprawy Ojczyzny nie są obojętne, którzy interesują się historią najnowszą Polski i chcą wyciągać z niej wnioski oraz czują się odpowiedzialni za swój Kraj i jego obywateli. Jest to też miejsce, gdzie na nowo spotkają się ludzie opozycji demokratycznej z czasów PRL. Mamy nadzieję, że te „spotkania po latach“ przywołają wiele wspomnień, a ich utrwalenie na portalu uchroni je od zapomnienia. Portal 10milionow.pl nie jest projektem, który po raz kolejny wyróżni tylko liderów i przywódców opozycyjnych - to portal dla uczestników opozycji i organizacji podziemnych, którzy często anonimowo i bez rozgłosu, bohatersko walczyli o wolną Polskę. Utrwalając pamięć o tych wyjątkowych ludziach i wydarzeniach chcemy także pokazać, że wolność po roku 1989 nie byłaby możliwa właśnie bez tych milionów indywidualnych aktów patriotyzmu. Chcemy, by portal miał również charakter edukacyjny - planujemy szereg działań, które będą młodym pokoleniom przybliżać trudne wydarzenia z najnowszej historii Polski. Chcemy kontynuować tę sztafetę pokoleń, którą przed nami prowadziły pokolenia Polskiego Państwa Podziemnego, a później pokolenie "Solidarności".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura