3 obserwujących
88 notek
46k odsłon
  1137   0

Twórcy Zamilczeni - Tadeusz Korzeniewski

Mainstreamowe media i ich "wajchowi" doskonale zdają sobie sprawę z władzy jaka posiadają nad demoliberalnymi społeczeństwami. 54 lata temu G. Orwell proroczo stwierdził "Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość.".  Ja dodałbym, iż "Kto kontroluje kulturę ten kontroluje przeszłość, przyszłość i teraźniejszość". Mediokratyczni władcy osiągnęli tu mistrzostwo - niewygodnych ludzi już nie likwiduje się w sensie fizycznym, a po prostu "zamilcza". Owo zamilczanie działa podobnie jak "ewaporacja" w klasyku nawróconego marksisty - dana osoba nie tylko znika - ona po prostu nie istnieje w masowej świadomości, kreowanej przez media. Cykl "Twórcy Zamilczeni", ukazujący się w każde niedzielne popołudnie, będzie dotyczyć właśnie takich osób.

Tadeusz Korzeniewski urodził się 8 maja 1949 roku w Elblągu jako potomek kresowiaków-wilniuków. W młodości studiował elektronikę oraz filozofię. Jak sam wspomina "Dawno dawno temu (...) obsłuchiwałem filozofię. Obsłuchiwałem, dobrze mówię. Wstawałem rano, niewypijałem herbatę, niewypalałem papierocha, tylko gnałem co koń wyskoczy do autobusu numer 10, żeby się nie spóźnić. Do czasu, do czasu. Już na pierwszym semestrze niezwykle interesujących studiów filozoficznych zamiast wstawać, niewypijać, niewypalać i gnać ja coraz częściej niewstawałem, wypijałem herbatę, wypalałem papierocha i dłubałem sobie w głowie.. Słuszną rzeczy koleją doszło do tego,  że będąc już na trzecim roku ani jednego semestru nie miałem zaliczonego do końca. Wkrótce zresztą mnie wypierniczyli, ale to tam. Bum".

Debiut literacki Korzeniewskiego miał miejsce w 1978 roku kiedy w podziemnej prasie ukazuje się  "W Polsce". Tekst stanowi opowieść o pracy osoby przenoszącej meble. Szczerze powiedziawszy, jeśli miałbym go porównać do znanego mi utworu literackiego, nie wahałbym się przywołać twórczości Charlesa Bukowskiego. Dosadne sformułowania, życiowe dialogi ("niezły trzepak" jako określenie mijanej damy) oraz trafny opis ówczesnej rzeczywistości spowodowały, iż w 1981 roku ukazuje się książka o takim samym tytule. Co szczególnie istotne Korzeniewski wskazuje dlaczego walka o wolność i "karnawał Solidarności" były nieudane - zabrakło liderów, a "masie" nie chodziło o nic więcej jak 20 złotych podwyżki i święty spokój. Z tychże przyczyn w listopadzie 1981 pisarz opuszcza Polskę by via Francja, znaleźć się w USA gdzie mieszka do dziś.

Wznowienie ukazało się w 2010 roku i zawiera dodatkowo nowelę "Primaaprilis" opisującą, bardzo ironicznie, dramat pewnego profesora, który zapomniał co miał do przekazania w trakcie wykładu studentom. Lektura to wyśmienita, zdradzająca erudycję i poczucie humoru twórcy.  Doskonałym zakończeniem książki jest metaforyczna opowiastka, o odnalezieniu mysich odchodów w zupie mlecznej, spożywanej przez autora. Oddać w tym miejscu należy głos samemu pisarzowi (cytat pochodzi z wpisu na jednej ze stron www):

"W latach 1977-79 rozpoznałem w tym drugim środowisku (które się potem podzieliło) (Chodzi o ROPCIO - J.K.) pewne sprawy natury osobowościowej, tak że "nocna zmiana" paręnaście lat później w tym aspekcie mnie tak nie zdziwiła. A dwa, przecież nasze elity narodowe zostały wyrabane, było wielu wspaniałych Polaków, tak w ROPCiO jak i w KPN, biorąc ogólnie, ale w aspekcie elitarnym, przywódczym, integralności wybitnych liderów było - niestety- dołowo. (...) Co mnie personalnie szczególnie rozczarowało, to że szereg moich kolegów z Ruchu Młodej Polski, do którego miałem najwięcej sympatii z ówczesnych niezależnych środowisk politycznych, skrumpowała później władza, światło ramp... Niby nic nowego pod słońce, ale przynajmniej w dwóch wypadkach spodziewałem się, że to się nie stanie. A stało się. (...)Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to przykre, smutne, była dobra wola, był patriotyzm, ale - brak kadr, brak kadr ... I na tle KORu to wyglądało ... naiwnie ... trochę groteskowo, ale z żalem groteskowo... Na tle KORu, wokół którego było szereg związków towarzyskich, i rodzinnych, z tymi, którzy w luźniejszy lub ściślejszy sposób mieli do czynienia z faktem, że był ten nasz ... brak kadr. Niech ich piekło pochłonie".

Rok 2013 to ukazanie się "Do Wyoming". Książka stanowi istny dynamit wybuchający ironią oraz sarkazmem połączonym z pogardą dla tzw. marksizmu jankeskiego, który zastąpił marksizm-leninizm.  Autor słusznie bowiem akcentuje problemy związane ze zdominowaniem przez liberalną lewicę dyskursu publicznego i akademickiego. Jesli dodać do tego talent gawędziarza (opowieść w obronie J. Conrada!) czytelnik otrzymuje lekturę intrygującą, dającą do myślenia ale pozbawioną, tak typowego dla "intelektualistów", przeintelektualizowanego bełkotu. Oddam znów głos autorowi, diagnozującemu obecną sytuację III RP:

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale