Wydaje się, że dawno i wielokrotnie zapowiadana "ofensywa legislacyjna" wreszcie ruszyła. Rząd złożył pewien poważny projekt. Sejm zatwierdził, zaś Senat poparł.
Prezydent oczywiście bezzwłocznie podpisał. Sprawę jednak przemyślał i następnego dnia do świeżutkiej ustawy zgłosił poprawki.
Ustawa wróci więc do sejmu. Ten w "burzliwej" dyskusji przyjmie poprawki, z którymi trafi natychmiast do senatu.
I prezydent ją wreszcie podpisze.
Na pewno? A może - dbając o własny image - tym razem odeśle ją do...trybunału?
Niemożliwe? Pierwszą część tego scenariusza już mamy. A szykuje się następna okazja (OFE).
A co wtedy zrobi rząd? Proste. Wyciągnie z szuflady projekt następnej uchwały. Przecież wszystkie trzyma tam od dawna!
I niech mi ktoś pokaże bardziej zapracowanych ludzi! Nareszcie nikt złośliwie nie hamuje reformatorskich inicjatyw rządu i sejmu.
Wszystko dla naszego dobra! Bo premier to "spoko gość".
Szczęśliwego Nowego Roku!




Komentarze
Pokaż komentarze (3)