Głośne wystąpienie Ziobry w PE tylko literalnie było wymierzone w Donalda Tuska. Faktycznie zaś było elementem wewnętrznej rozgrywki w PiS- uważa Tomasz Lis. I twierdzi, że na pokładzie samolotu do Brukseli słyszał pewną jednoznaczną dyskusję.
Lis przekonywał w TOK FM, że słowa Ziobry tak naprawdę miały "psuć krew prezesowi". Kurski i Ziobro w samolocie do Brukseli naradzali się w „tej sprawie” dość głośno.
Dodał, że jest to kontynuacja strategii, podjętej wespół z "dyrektorem biznesmenem z Torunia". Ma ona uniemożliwić PiS-owi pójście w stronę środka i zajęcie się na poważnie sprawami społecznymi czy gospodarczymi. Im gorszy wynik wyborczy, tym łatwiej będzie skoczyć na pana prezesa po wyborach. "Bo to operacja przedwyborcza, ale nastawiona na okres po wyborach" - spekulował Lis.
Metoda iście godna naczelnego dziennikarza Salonu! Żenada, nędza i prostactwo! Tfu!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (21)