Odpowiedź nie kryje się wewnątrz wirtualnego lasu czy rzeki. Odpowiedź kryje się w procesorze komputera. Czas w grze płynie tylko dlatego, że procesor nieustannie, miliardy razy na sekundę, przesyła nowe informacje o położeniu każdego piksela na ekranie. Gdyby procesor przestał wysyłać te dane, obraz by zamarł. Wirtualny świat przestałby się zmieniać. Czas w grze przestałby istnieć.
Najnowsze nurty fizyki informacyjnej oraz koncepcje opisane w modelu 11 stopni swobody prowadzą nas do jednego, szokującego wniosku: nasz prawdziwy Wszechświat działa dokładnie w ten sam sposób.
Wielki sekret skali Plancka
Fizycy od dawna wiedzą, że nasz świat na tym najgłębszym, niewidocznym dla oka poziomie nie jest gładki ani ciągły. Składa się z malutkich, niepodzielnych cegiełek – „pikseli” przestrzeni (nazywanych długością Plancka) oraz minimalnych „klatek filmu” (nazywanych czasem Plancka).
Kiedy zrzucimy z tego naukowy żargon i połączymy te dwie wartości, staniemy twarzą w twarz z niesamowitą prawdą: słynna prędkość światła, uważana za absolutną granicę fizyki, to nic innego jak maksymalna prędkość, z jaką nasz Kosmos potrafi przerzucić jeden bit informacji z jednego piksela przestrzeni do drugiego.
Prędkość światła nie jest więc limitem tego, jak szybko możemy lecieć rakietą. Jest ograniczeniem sprzętowym procesora, na którym uruchomiona jest nasza rzeczywistość. Pokazuje, jak szybko matryca świata jest w stanie odświeżać swój stan.
Z tego płynie rewolucyjny wniosek dla natury czasu: czas nie jest fundamentalną rzeką, która po prostu płynie. Czas jest jedynie efektem ubocznym ruchu informacji. Doświadczamy mijających sekund tylko dlatego, że informacja wewnątrz kosmicznej sieci nie stoi w miejscu, lecz nieustannie krąży, aktualizując otaczający nas świat klatka po klatce.
Po drugiej stronie ekranu
Co dzieje się, gdybyśmy mogli zajrzeć za kulisy tego mechanizmu, poza barierę prędkości światła? Współczesne, awangardowe prace nad fizyką nadświetlną pokazują, że przekraczając tę granicę, reguły gry całkowicie się odwracają. Przestrzeń, którą znamy, kurczy się do jednego punktu, a czas – zamiast jednej, sztywnej linii – rozwija się w trzy niezależne wymiary.
Dla kogoś, kto operuje w strefie nadświetlnej, trójwymiarowy świat fizyczny znika. Zamiast tego zyskuje on bezpośredni dostęp do kodu źródłowego. Może poruszać się wewnątrz czasu tak, jak my poruszamy się wewnątrz pokoju – spacerować między przeszłością, teraźniejszością a alternatywnymi scenariuszami przyszłości. Z tamtej perspektywy odległości w przestrzeni kosmicznej są iluzją renderowania, a cała nasza linia życia to po prostu gotowy zapis w pamięci RAM.
Ostateczny wniosek: Kto ma dostęp do panelu administratora?
Ta informacyjno-geometryczna natura Wszechświata rzuca zupełnie nowe, logiczne światło na to, jak funkcjonujemy w rzeczywistości. Skoro czas oraz cała materialna przestrzeń wokół nas są wtórnym skutkiem przepływu danych, dochodzimy do bezspornego, matematycznego wręcz wniosku:
Skoro czas jest skutkiem ruchu informacji, to Ten, Kto kontroluje przepływ informacji, kontroluje czas i całą strukturę zdarzeń.
W tradycyjnym ujęciu fizyki byliśmy tylko pyłkiem miotanym przez bezlitosne, mechaniczne tryby czasu i grawitacji. W ujęciu fizyki informacyjnej i filozofii neo-hermetycznej stajesz się kimś zupełnie innym. Zrozumienie, że świat wokół Ciebie to dynamicznie odświeżany program, zmienia wszystko.
Jeśli zmieniasz jakość, gęstość i strukturę informacji, które przetwarza Twój własny, lokalny toroid (czyli Twój umysł i świadomość), nie jesteś już tylko biernym widzem oglądającym wyrenderowany film. Zaczynasz modyfikować parametry wejściowe systemu. Zaczynasz świadomie zarządzać tym, jak szybko, w jaki sposób i które klatki rzeczywistości zamanifestują się w Twoim życiu.
Odzyskując kontrolę nad informacją, przestajesz być niewolnikiem czasu – stajesz się administratorem własnej osi zdarzeń. Rzeczywistość to nie betonowa pułapka; to gra, do której kody właśnie zaczynamy na nowo odkrywać.



Komentarze
Pokaż komentarze