Był idolem moich synów. Może nawet jeszcze jest. Nie wiem, nie pytałem. „Uwielbiam grać” – zwierzał się parę miesięcy temu w Rzeczpospolitej. Ale gra coraz rzadziej. Za to lubi występować w mediach. Dziś właśnie rano pojawił się w telewizji i zaczął mocno: „media potrafią każdego zniszczyć”. Bo taki świat, takie czasy, bo ludzie nikczemni.
Szybko okazało się, że ten świat, to Polska. Katolicki kraj, a wszędzie złodzieje, pijacy. I dalej w tym stylu. Bez refleksji, bez dystansu do siebie, do tego, czym przed chwilą zaczął. Że siedzi właśnie w medium i że niszczy. Złym słowem.
Przyjaciele z „Kultury” mówili czasem do politykującego od rzeczy Miłosza: Czesiu, ty nic nie mów, ty pisz.”
Idolu, ty nic nie mów, ty graj. W naszym pięknym kraju nigdy dość dobrej muzyki.
„Zawsze chciałem, żeby Polak mógł z dumą powiedzieć: „Należę do narodu podrzędnego.” Z dumą, albowiem takie powiedzenie tyleż poniża, co wywyższa. Oto nie dałem się oszukać. Jestem przecież zdolny osądzić swoje umieszczenie w świecie… Jestem przeto człowiekiem pełnowartościowym.”
„Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się. Trzeba wierzyć w swą wielkość i pragnąć jej. To nie zarozumiałość. Wielkość wiąże się z prawdą, a prawda stoi u ołtarzy!”
Gombrowicz i Wyszyński. Kardynał Wyszyński. Dwie miłości, dwie Ojczyzny. I tylko jedna prawdziwa. Nieliteracka.



Komentarze
Pokaż komentarze