„Złowrogi cień Marszałka” Rafała Ziemkiewicza nie traktuje tylko o Józefie Piłsudskim. Esej jest w gruncie rzeczy analizą, dlaczego Polakom nie udawało się i nadal nie udaje stworzenie sprawnego, przyjaznego im samym państwa. I rodzi pytanie, czy i kiedy uda się takie państwo stworzyć.
We wznowionej w rocznicę stulecia zamachu majowego książce Ziemkiewicz oczywiście analizuje etapy życia marszałka, zdzierając, warstwa po warstwie, potoczne półprawdy, nieprawdy i kłamstwa, które wyrosły na jego micie. Dotyczy to choćby stosunku naczelnika do Legionów.
Przypomina też wiele mniej znanych zjawisk i zdarzeń, tworzących barwną mozaikę polskiej historii, takich jak na przykład niezliczona (dosłownie) ilość lokalnych organizacji oświatowych podczas przełomu XIX i XX wieku. Były one dziełem nie tylko Ligi Polskiej, ale też ludowców czy socjalistów, odegrały wielką rolę w odzyskiwaniu niepodległości. Jak zaznacza, dla Piłsudskiego nieporównanie ważniejsze były działania zbrojne, a pracą organiczną pogardzał, podobnie jak nieskorym do walki społeczeństwem.
Dmowski i Piłsudski, czyli pisanie bez klęcznika
Krytykując Piłsudskiego, autor unika zarazem pisania na klęczkach o bodaj jego głównym przeciwniku, Romanie Dmowskim. Wskazuje, że lider endecji hasła „Polak-katolik” używał instrumentalnie. Że tak jak marszałek, tylko w innym stylu, był na bakier z katolicyzmem w życiu osobistym. A nawet bardzo osobistym. Wytyka błędy Dmowskiego i całej endecji. Oddaje też Piłsudskiemu to, co jego, i pisze o materialnej bezinteresowności, prześladowaniach, zesłaniu na Syberię, wybiciu mu zębów przez carskich siepaczy. Czyli o tym, że Piłsudski, choć egocentryk, nie był typowym karierowiczem.
Jednak Ziemkiewicz nie uprawia tylko sztuki dla sztuki, nie epatuje erudycją, nie prowadzi czytelnika w chaszcze nadmiaru szczegółów, aby tylko pokazać, „że wie”. Opisuje w historii to, co stanowi ilustrację do jego głównych tez, które dotyczą też współczesnych polskich absurdów, mitów i sprawczej niemocy w tworzeniu sprawnego państwa.
Wyżyny moralnej dyktatury
Przytacza więc bardzo znamienne słowa marszałka, odnoszące się do krwawego zamętu lat 1905–1906. Szef Bojowej Organizacji PPS stwierdził wówczas, że jego partia „została wyniesiona na wyżyny dyktatury moralnej w społeczeństwie w ogóle, a wśród klasy pracującej w szczególności”.
To są kluczowe słowa, bo mamy kwestię moralnej wyższości. Jak pisze autor, moralna wyższość oznacza brak możliwości zawarcia kompromisu i posiadanie monopolu na posiadanie racji. W moralności nie ma miejsca na kompromisy, albo coś jest dobre, albo złe. Jeśli ja jestem dobry i moralny, to ty musisz być zły i niemoralny. O ile podczas wojny poczucie moralnej wyższości jest wręcz konieczne – bo trudno, aby na przykład Polacy podczas II wojny światowej uważali Niemców za równorzędnych moralnie – o tyle w polityce ma ono moc niszczącą.
Republikanizm a złowrogi cień moralnej wyższości
Ktoś, kogo uważamy za moralnie złego, nie może być politycznym konkurentem, partnerem do uzgadniania kompromisów, kimś, kto może mieć choć cień racji. Jest wrogiem, a z wrogiem się walczy. Nawet jak się zawiera z nim taktyczne sojusze, to nadal jest to wróg, którego należy wchłonąć, rozbić, zniszczyć. A to paraliżuje możliwość wymiany myśli i rzeczowych argumentów, tworzenia sprawnego, przyjaznego państwa, budowania republiki. Bo Ziemkiewicz jest zaprzysięgłym republikaninem i z tej perspektywy ocenia przeszłą i obecną rzeczywistość.
Zmutowana formacja szlachty i „wojna na górze”
Przyczyn tego stanu rzeczy, przyczyn, dla których Piłsudski mógł zdobyć władzę, zablokować republikanizm, wynosić na urzędy ludzi nieodpowiednich, często „miernych, ale wiernych”, budować swój mit, Rafał Ziemkiewicz upatruje w tradycji Polski postszlacheckiej. Gdy w XIX wieku politykę w innych krajach tworzyli kupcy i przedsiębiorcy, to polską tworzyła inteligencja, „formacja zmutowana ze szlachty, najdalsza od myślenia w praktycznych kategoriach”, zajęta „poszukiwaniem słuszności”.
Posiadanie tylko jednego, poszlacheckiego (a może szerzej, postagrarnego?) wzorca rodziło skłonność do tworzenia dyktatury moralnej, dążenie do dyktatury politycznej i rozkręcanie mechanizmów psucia państwa oraz niszczenia zalążków republikanizmu. Tak było w II Rzeczypospolitej, jak i po rozpadzie ruchu „Solidarności”, który zaowocował „wojną na górze”, dzielącą Polaków na wojujące, przesiąknięte nienawistnym fanatyzmem plemiona.
Od Bitwy Warszawskiej do Berezy Kartuskiej
A wojna domowa zawsze jest bezpardonowa i podszyta moralną wyższością. Ziemkiewicz nie od rzeczy tu przypomina bitwę pod Mątwami, w której rozjuszone wojska rokoszan Lubomirskiego dokonały rzezi królewskich chorągwi, tych najbardziej zasłużonych w walce ze Szwedami, z którymi to Czarnecki „dla Ojczyzny ratowania wrócił się przez morze”. Przypomina też krwawe porachunki między zwolennikami Piłsudskiego i Dmowskiego. Zastanawia się, dlaczego chwała Bitwy Warszawskiej szybko przerodziła się w hańbę Brześcia i Berezy Kartuskiej, w „kult jednostki”.
Bo jak to jest, że Polacy umieją pracować, dokonywać odkryć naukowych, pisać dobrą literaturę, tworzyć dzieła artystyczne, konspirować, walczyć - tylko tworzenie państwa wychodzi nam tak, że sami na nie narzekamy? Bo tu nieudolne, a tam opresyjne. Kiedy i czy w ogóle uda się stworzyć państwo które nie będzie miało wad pierwszej, drugiej i trzeciej Rzeczypospolitej?
Niszcząca moralna dyktatura światowego neoliberalizmu
To jest oczywiście wręcz okropny, uproszczony skrót tego, co Ziemkiewicz rozpisał na całe strony, przytaczając wiele przykładów i dzieląc się kolejnymi przemyśleniami. Porusza też inne wątki.
A wszystko to inspiruje do stawiania pytań i samodzielnego wyciągania wniosków. Czy na przykład zjawisko moralnej dyktatury i monopol jednego, choć dualistycznego ideologicznego nurtu, nie są już widoczne też w innych krajach Europy, a do czasu Trumpa także w Stanach Zjednoczonych? Czy w książce nie zabrakło krytyki choćby Wincentego Witosa jako premiera? Właśnie te i inne polemiczne wątki pojawiły się podczas debaty z Rafałem Ziemkiewiczem, poświęconej jego książce, która to rozmowa odbyła się w warszawskiej Świetlicy Wolności.
Całą rozmowę można obejrzeć TUTAJ, czyli na kanale YouTube Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego. A książka, wydana nakładem Fabryki Słów, jest dostępna w dobrych księgarniach, w tym na Empik.com. I stanowi ona świetne uzupełnienie lektury. Choć jej na pewno nie zastąpi.
Finit corona opus. Z Rafałem Ziemkiewiczem będzie można się spotkać - i ewentualnie z nim polemizować - 31 maja, o godzinie 14-stej , w Sali Londyn C, podczas Międzynarodowych Targów Książki, które odbędą się na stadionie PGE Narodowy.






Komentarze
Pokaż komentarze (2)