Pan Mariusz A. Roman pod moją poprzednią notką skierował mnie do swojej notki o Powstaniu na adres http://mariuszroman.salon24.pl/381965.html
Dobrze, że notka pojawiła się w rocznicę wybuchu (w dalszej częsci swojej notki wykażę, że słowo "wybuch" to gruba przesada), szkoda, że nie stała się wówczas przyczynkiem do dyskusji.
Panie Mariuszu: przeczytałem, jednakże trudno mi się zgodzić w jakimkolwiek punkcie.
Pisze Pan mi.in.
1. Powstanie oprócz Królestwa Polskiego prawie natychmiast objęło także i Litwę, Grodzieńszczyznę, Polesie, Mińszczyznę czy Mohylewszczyznę.
Zostawmy (na razie) obszary na wschód od granicy Kongresówki. Jak wyglądała kwestia objęcia Powstaniem w Kongresówce? Problemu narobił sam Komitet Centralny, który zabronił gromadzenia broni palnej na własną rękę, a obiecywanych dostaw oczywiście nie zapewnił (i są podstawy przypuszczać, że wielu członków KC od początku nie miało zamiaru się z obietnicy wywiązać). Więc wyglądało to tak:
W styczniu w 4 na 8 województw nie stało się nic (n i c). Na miejsce zbiórki stanęła najwyżej połowa spiskowców, z czego w walce wzięła udział zapewne 1/4 (to spisuję od Kieniewicza, który pozytywnie nastawiony do Powstania i w swych wyliczeniach okazywał maksimum dobrej woli). W lutym "Awejde bawił w Warszawie niespełna tydzień, Maykowski 10 dni. Lokalni dowódcy, zaabsorbowani szkoleniem swoich sił, nie podejmowali akcji zaczepnych". Kwiecień: "W pierwszej połowie kwietnia stoczono w całym Królestwie tylko 21 potyczek. W Płockim, Lubelskim i na Podlasiu w ogóle nic się nie działo". Lipiec i sierpień: "w większych miastach nie toczyła się żadna walka. Walkę partyzancką prowadziły więc w miesiącach letnich oddziały sformowane w zaborze rosyjskim", co potwierdza Pańską tezę, jednakże "działalność taka polegała głównie na wymykaniu się obławom wojsk carskich, przy czym szanse dłuższego przetrwania mial dowódca okazujący mniej inicjatywy, zaszywający się w lesie, z dala od oczu nieprzyjaciela [...] w ogóle starali się wojować jak najmniej". Na koniec dodam, że w żadnym momencie na całym obszarze od Wisły do granicy z 1772 nie walczyło więcej, niż kilkanaście tysięcy osób (chodzi o terytorum grubo przekraczające poł miliona kilometrów kwadratowych).
2. udział w walce był decyzją osobistą o dużej wadze moralnej, a nawet i w pewnym sensie religijnej. Pomimo tego uczestniczyło w nim tysiące włościan, mieszczan, żołnierzy i oficerów, którzy walczyli z caratem za wolność i niepodległość Obojga Narodów. Podczas tych walk przeciwko zaborcy zgodnie walczyły masy polskie, litewskie i białoruskie.
Udział ten bywał tylko decyzją osobistą. Często za to był wynikiem grasujących band podpalaczy i sztyletowników, w wyniku której ziemianin miał do wyboru przyłączyć się, lub zginąć. O tej działalności akurat było dość głośno w Europie i bynajmniej nie przysporzyło Powstańcom sympatii. Interesująca jest również kwestia włościan. Decyzje osobiste ludzi pozbawionych wolności osobistej?! Jak jakiś do Powstania szedł, to dlatego że Pan mu kazał, a nie bo podjął jakąś osobistą decyzję. To zresztą nieważne, bo jak zauważył Adam Grzymała-Siedlecki: "Nie podobna przypuścić, by w 1863 powstać mógł cały naród. Dziewięć dziesiątych narodu, lud - pozostawał co najwyżej bierny. Zabłąkany ten lub ów fornal bijącego się dziedzica, taka lub owa garstka zawadjaków [ortografia z tamtych czasów] z chałup nie zmienia w niczem zasadniczego zjawiska".
3. "Rewolucję moralną” przygotowało obudzenie się religijne końca lat 50-tych. Fenomen tej rewolucji, który zadziwił Europę, swymi korzeniami tkwił w rozbudzonej wrażliwości religijnej.
Czyżby? Raczej twierdzę, że i to i samo powstanie nikogo poważnie nie interesowało.
4. Kwestie solidarności narodowej i księdza Mikoszewskiego - już o tym pisałem. Nie było ani trochę solidarnie, raczej zazdrość o sławę, pęd do stanowisk, kradzież publicznych pieniędzy itd. A Mikoszewskiego (w ramach solidarności?) określono mianem "miernoty", "krzykacza", "pyszałka", "próżniaka", "samochwały" i "tchórza".
5. W ten sposób, ta swoista rewolucja moralna poprowadziła nasz naród do najszlachetniejszego z porywów.
Nasz naród w przygniatającej większości nie interesował się zrywem, lub też odnosił się do niego w sposób krytyczny. Najszlachetniejszego z porywów? Wracam do Grzymały-Siedleckiego: "Wygłasza się pogląd, iż dzięki powstaniu, dzięki idei ruchu, a nawet dzięki szubienicom i sybirnym męczarniom przeszadł przez naród żywszy rytm polski, społeczeństwo ocknęło się z marazmu, a przez nienawiść do tych, którzy ojców naszych prześladowali [Grzymała-Siedlecki urodził się w 1876 roku], nie zapomnieliśmy, że jesteśmy Polakami. Trudno sobie wyobrazić potworniejszą obelgę rzuconą w twarz Polsce, nad obelgą zawartą w tej koncepcji. Coś upokarzającego, a równocześnie do dna kłamliwego jest w tej niewierze w ducha Polski [...]. Więc my, tysiącletni naród, bez uczucia nienawiści ku komuś - nie moglibyśmy zdobyć się na pozytywną miłość ojczyzny? Więc trzeba było grobów, ran, dżwięku kajdan, by w Polsce drgnęło życie? Zaiste bezczelność okrutników myśli przekracza czasem granice wolności i sądów". Dodam jeszcze, że idąc tą drogą powinniśmy być wdzięczni wyżywającym się na Polsce w latach 1939-44 i 1944-89. W końcu dzięki cierpieniu silniej czuliśmy, że jesteśmy Polakami, prawda?
6. Powstanie Styczniowe nie zrodziło ani tej miary emigracji, ani tej miary literatury co Powstanie Listopadowe, lecz powstała Grottgerowska wizja walczącego narodu, przepełniona patosem straceńców.
Emigracja? Emigracja była stosunkowo niewielka, bo raz, że duża część dała się zabić, lub wyłapać, dwa, że po doświadczeniach z Emigracją, u nas nazywaną "Wielką" (osobny skandal, o którym postaram się coś kiedyś napisać), mało kto chciał nas przyjąć. Z literaturą jest inaczej; owszem powstała na ten temat w masie. Zajmowali się nim Żeromski, Konopnicka, Orzeszkowa, Prus... Tyle, że pisali inaczej, niż przy Powstaniu Listopadowym, bo zmieniły się mody literackie, poza tym widzieli, co naprawdę się wydarzyło. No i wizja "przepełniona patosem straceńców". No tak - skoro nie da się usprawiedliwić, zrehabilitować, czy choćby zrozumieć, pozostaje uświęcenie.
Pozdrawiam




Komentarze
Pokaż komentarze (42)