Barack Obama najwyraźniej wiedział, że na posterunku kontrolnym przy granicy Republiki Bananowej stacjonują Nowname’y. Jego wyprawa wraz z prezydentem Polski, by odwiedzić obóz dla uchodźców przy granicy z Republiką Nowname była więc prowokacją, żeby pokazać światu, jak Nowname realizuje plan pokojowy o wycofaniu swoich wojsk z Polski. A raczej jak go nie realizuje.
Tyle o wczorajszym incydencie w Polsce pisze ,uznawany za opiniotwórczy dziennik amerykański.. Późniejszy komentarz o tym ,że prezydent przesadził, b o to mogło zagrozić jego życiu , jest dla mnie nieprzekonująca.Puśćmy wodze fantazji.Wyobraźmy sobie ,że któryś z naszych wschodnich bądź zachodnich sąsiadów, wspiera seperatystyczne dążenia utożsamiających się z nimi , mieszkańców Polski. Mieszkańcy masowo wymieniają swoje paszporty na nowe, z kraju Nowname.. Następuje przyłączenie regionu ,wskutek działań siłowych . Nasz sąsiad , uznaje ,ze bronił swoich podopiecznych , ale podpisuje 6-punktowy plan pokojowy. Na mocy którego, każdy od tego momentu działa we własnych granicach.
Świat oddycha. Politycznie dla świata wszystko wraca do normy, chociaż tak naprawdę żadną normą nie jest.
Oprócz zaanektowanego terenu, nasz sąsiad Nowname tworzy strefę ochronną , w której ustawia własne posterunki. Jeden z posterunków stoi na drodze do obozu uchodźców , w którym są wyeksmitowani ze swoich domów w zaanektowanym terenie, Polacy.
Prezydent Polski nie mogąc ścierpieć hipokryzji oficjalnych stanowisk możnych tego świata, postanawia zawieźć ,(za jego zgodą) prezydenta USA i osobiście pokazać, ze sąsiad kpi sobie z podpisanych ustaleń.Bo oświadczenia , wysyłane przez prezydenta do głów państw, nie są przyjmowane . Tym bardziej komentowane przez oficjalnych komentatorów.
Komentarze światowe ,związane z incydentem :
„Jaka wizyta, taki zamach, bo z 30 metrów nie trafić z samochód to trzeba ślepego snajpera – ironizował Sekretarz Stanu w Radiu Washington.
Sekretarz uznał incydent - strzały w pobliżu konwoju polskiego i amerykańskiego prezydenta - za niepoważny. Powiedział jednak, że stawia on w niewygodnej sytuacji prezydenta Baracka Obamę , a także amerykańską dyplomację. Dodał, że cała sprawa nasuwa wiele pytań do strony polskiej i amerykańskiej. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie prezydenckiego konwoju i fakt jego wyjazdu w niebezpieczną strefę
Dziennikarz NYTimes donosi : Zamach PR-owy !
Agencje światowe podają ,za American Newspaper, ,że autor tego artykułu , John Chaff , popełnił polityczne harakiri) Nie oczekuję jednak, że John Chaff i jemu podobni znikną na stałe z mediów. Sadzę, że będzie ich coraz więcej.
Nikt nie stwierdza, że prezydent nie ma praw do odwiedzenia obozu uchodźców własnego kraju. Bo takie oświadczenie musiałoby wywołać burzę.
Nikt nie stwierdza , że posterunki stoją w granicach Polski –aby nie urazić wpływowych polityków Nowname, a przede wszystkim z podniesioną głową twierdzić, że wszystkie postanowienia pokojowe zostały wypełnione.
Możliwy scenariusz?
Co ma zrobić Saakaszwili, gdy UE uznaje oficjalnie, że problem Gruzji jest rozstrzygnięty, zgodnie z ustaleniami? Mówił- za mało. Pisał- bez skutku. Pokazał- strzelali? Ale przed wszystkim nie pozwalali przejechać głowie państwa po własnym terytorium.
PS. Polecam wejście na stronę Solidarni z GruzjąWersja Sekretarza Stanu musiałaby być opatrzona notką : Sekretarz Stanu poddał się do dymisji. Czego nie spodziewam się po oryginale.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)