7 października 1971 r., miała się odbyć w Auli Uniwersytetu Opolskiego kolejna, komunistyczna gala. Zwykle odbywały się w niej akademie PZPR i MO. Tym razem gala poświęcona była odznaczeniu szczególnie aktywnym funkcjonariuszom MO i SB, którzy przyczynili się do krwawego stłumienia protestów robotników Wybrzeża 1970.
34 letni Ryszard Kowalczyk asystent w Katedrze Fizyki zrobił potrzebne obliczenia, a jego 34-letni brat Jerzy,pracownik techniczny tejże uczelni, skonstruował 70.Bombę, która została zdetonowana w nocy z 6/7 października.W wyniku wybuchu została całkowicie zniszczona aula uniwersytecka.
Jerzy Kowalczyk został skazany na śmierć, jego brat na 25 lat więzienia.Nie chcieli niczyjej śmierci – ich akt był aktem protestu przeciwko zabijaniu ludzi przez tzw. władzę ludową.
W ich obronie wystąpili przede wszystkim późniejsi działacze KOR Jacek Kuroń i Jan Józef Lipski, którzy zorganizowali akcję wysyłania indywidualnych listów do Rady Państwa z wnioskami o łaskę. Szczególnie aktywny był Józef Lipski. Dołączyli się do nich polscy intelektualiści i artyści, m.in. Wisława Szymborska, Stanisław Lem, Kazimierz Dejmek i Daniel Olbrychski. W styczniu 1973 r. Jerzemu zamieniono karę śmierci na 25 lat.
Po sierpniu 1980 w trakcie manifestacji domagano się uwolnienia braci – w efekcie Ryszrd został zwolniony po 12 latach więzienia w 1983 r., a jego brat Jerzy po 14 latach w 1985 r. Ryszard wrócił na uczelnie, najpierw jako pracownik techniczny, Jerzy wyjechał do rodziny pod Wyszkowem, gdzie zamieszkał w małym domu na torfowiskach.
W 2003 roku na wniosek. NZS i część radnych opolskich próbowano o nadać braciom tytuł honorowego obywatelstwa miasta Opola. Radni się nie zgodzili, argumentując, że w dobie zagrożenia terroryzmem nie można pochwalać czynów de facto terrorystycznych.
Leszkowi Frelichowi z opolskiej Jerzy Kowalczyk GW powiedział w 2006 r.” Jerzy Kowalczyk: - W więzieniu straciłem zdrowie, jestem inwalidą. Żyję na torfowiskach. Jestem szczęśliwy... prawie szczęśliwy, jak Iwan Denisowicz, Sołżenicyna, kiedy najadł się do syta, czegokolwiek, ale do syta.
Czy warto było zapłacić taką cenę za bunt przeciwko tyranii?! Każde ludzkie działanie składa się z małych etapów - jak świat z atomów. Wszystko, co nowe, rodzi się w boleściach. Niestety.”Ryszard Kowalczyk powiedział natomiast „: - Ja żadnych tytułów nie chcę. Ale jest mi trochę przykro. Różne były sposoby walki z komunizmem. Myśmy z bratem wybrali właśnie taki. Ale nie gloryfikuję go. Chcę tylko spokoju. Myśmy - w naszym mniemaniu - już odpokutowali.”
Może te lata w więzieniu z odium zbrodniarzy to jednak nie dość. Na torfowiskach, dla odwodnienia terenu, Jerzy Kowalczyk zrobił staw. Posadził obok domu drzewka owocowe. I znowu władza przypomniała sobie o nim. Grunt uznano jako rekreacyjny i podwyższono podatek gruntowy.Komornikowi, który się zjawił dla egzekucji podatku, Jerzy powiedział: weźcie zatem ten staw, zabierzcie drzewka i dajcie mi spokój, bo mnie nie stać na płacenie takiego podatku...
Kiedy Pani Anna Walentynowicz opowiadała mi to zdarzenie,była bardzo poruszona. Przekazała mi także oświadczenie, które napisali razem z Andrzejem Gwiazda po wizycie na torfowiskach.
Oświadczenie w sprawie pamięci czynu braci Kowalczyków
Historia zna wiele przypadków, gdy honor ujarzmionych i prześladowanych narodów ratują jednostki desperackimi czynami o znaczeniu symbolicznym. W naszej najnowszej historii Ryszard Siwiec.bracia Kowalczykowie, Stanisław Helski ratowali honor wszystkich Polaków.
Po masakrze dokonanej w 1970 r. na Wybrzeżu, społeczeństwo poczuło się bezradne wobec masowych mordów, tortur i prześladowań. Pogrążeni w żałobie i przerażeni bezwzględnością komunistycznych władz ludzie odreagowywali opowieściami o codziennie odnajdywanych zwłokach milicjantów z przypiętą kartką „za naszych ojców i braci”.
We październiku 1971 r. kaci Wybrzeża postanowili urządzić tryumfalną uroczystość. Ordery i odznaczenia za odwagę mieli przyznawać strzelającym z helikopterów do ludzi idących do pracy. Wybrzeże pogrążyło się w nastroju bezsilnej nienawiści i wściekłości.
Wtedy bracia Kowalczykowie wysadzili w Opolu aulę, w której miała się odbyć feta morderców.
Kowalczykowie zdjęli z nas ciężar upokorzenia. Przywrócili nam honor, tym samym zwalniając nas z obowiązku zemsty./ Bracia Kowalczykowie otworzyli drogę do negocjacji bez nienawiści i do zawarcia w 1980 roku porozumienia bez utraty godności.
Wszyscy ci, którzy powołują się na rodowód „Solidarności” lub wychwalają nas za umiar i rozsądek w 1980 r., musza pamiętać, ze równoczesne zapominanie o braciach Kowalczykach jest niegodziwością.
Wszyscy Polacy, cały naród ma wobec nich ogromny dług wdzięczności, a szczególnie społeczeństwo Wybrzeża. Przede wszystkim aktywni uczestnicy strajków i demonstracji w 1970 r., którzy przeżyli tylko dlatego, że nie byli na linii strzału.
Mentalni spadkobiercy komunistycznych siepaczy chcą zagłuszyć pamięć czynu Kowalczyków. Senat Uniwersytetu Opolskiego sprzeciwił się wmurowaniu tablicy upamiętniającej to zdarzenie.
Braciom Kowalczykom winniśmy cześć, wdzięczność i pamięć.
Anna Walentynowicz
Andrzej Gwiazda
Gdańsk 3.11.2008 r.
P.S. Jlv2 zaproponował akcję „bilet sieciowy” Pani Anna serdecznie bardzo dziękuje wszystkim za odzew. Prosi nas jednak, abyśmy swoją wolę pomocy ukierunkowali na spełnienie Jej marzeń. Jednym z nich jest uhonorowanie braci Kowalczyków ,W środę p. Anna wyjeżdża na spotkanie .Po powrocie zamieszczę Jej prośbę. Biletu nie będzie w pełni w stanie wykorzystać. Stan zdrowia nie pozwala na samodzielne podróże. Przyjaciele także starają się zapewnić Jej na przejazd prywatne samochody.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bracia_Kowalczykowie
http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35093,3667012.html


Komentarze
Pokaż komentarze (14)