W Sejmie trwa debata budżetowa. Daruję wszystkim przepychanki pomiędzy klubami. Jedni atakowali słusznie, drudzy bronili. Norma.
Za to zelektryzowało mnie wystąpienie Waldemara Pawlaka.Otóż swoje wystąpienie zaczął mniej więcej tak: walkę ze skutkami kryzysu ekonomicznego wziął na siebie osobiście premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostkowski ....Będziemy się przyglądać i pomagać....itd.itp.
Sensacja! Pawlak zerwał koalicję...Ale za chwile: wszyscy musimy wspierać nasz rząd...Więc jednak nie...Pawlak jest jedną nogą w rządzie a jedną w opozycji.
Dość ciekawa figura dla wicepremiera rządu....Czy to znaczy, że jak wyjdzie to sukces nasz, rządowy, a jak nie, to wina tych dwóch? Rany kota. Coś ten budżet dla koalicjanta mocno wątpliwy...
Przerwa w obradach na dwie godziny, na czas transmisji spotkania premiera Donalda Tuska ze studentami w Krakowie. Na sali miejsca zajmują minister edukacji i smutny minister Kich. Czytałam dzisiaj o tym,ze kancelaria premiera zamierza zakupić przenośne urządzenie do wykrywania zagrożeń ataku gazowego lub biologicznego..Spociłam się, Minister Obrony Narodowej.Chroni premiera....
Albo, pomyślałam, będzie militaryzacja jakaś braci żakowskiej, a tu nic. Oni sobie po prostu siedzieli. Oni wiedzą, po co.
Wystąpienie pana premiera do studentów było na wysokim poziomie abstrakcji. Ale studenci –brać nie w ciemię bita. Zapytali o kredyty studenckie...I tu kolejny szok: premier Tusk ujawnił prawdziwą diagnozę kryzysu światowego: otóż przyczyną załamania kredytu hipotecznego w USA były także inne kredyty, także studenckie. I dzielił się ze studentami własnymi doświadczeniami, jak to niedobrze jest wydawać pieniądze z kredytu, że on z kredytów nie korzystał i jest szczęśliwy... Więc te kredyty na studia są nierynkowe..Itp. itd. Wszystkie wypowiedzi okraszone dowcipami, było wesoło i na poziomie. Mniej niż O.Brawa były za dowcipy sytuacyjne.
Wyłączyłam telewizor w momencie, gdy rozpoczęła się: konferencja prasowa premiera Tuska. Znowu z Krakowa. Nawet moja kuchnia tego nie wytrzyma, – bo ile sloganów można przyjąć w jednym dniu bez uszczerbku dla zdrowia? A w Sejmie być może debata, bardzo dla premiera niewygodna, albo już sprawa odwołania marszałka Komorowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)