W kolejnych odcinkach wspomnień z Afryki , starałam się pokazać Nigerię, Kenię, Tanzanię jako miejsca ,gdzie żyją ludzie w pełnej zgodzie z naturą. Gdzie niepotrzebne są zegarki, a rytm dnia wyznacza wschód i zachód słońca. Świat , w którym zapewnienie podstawowych potrzeb życiowych (dom, jedzenie) wystarczy do zadowolenia . W którym powiedzenie „hakuna matata” , na określenie nieważności innych spraw, poza podstawowymi potrzebami , jest nie tylko w codziennym użyciu, ale także w głębokim przekonaniu mieszkańców.
Po II wojnie światowej i w latach następnych latach,kształtował się podział świata na państwa. Państwa powstawały w obszarach gromadzących różne plemiona,różne religie i tradycje kulturowe. Wskutek takiego podziału, przemieszczano ludzi z ich tradycyjnych miejsc w inne, wzmagając poczucie krzywdy i niezadowolenia. Ale nie tylko waśnie plemienne. Niesłychanie istotnym elementem jest przejęcie zwyczajów poprzedników.
Te postkolonialne państwa okazały się często koszmarną karykaturą niedawnego zniewolenia, otóż każdy przywódca powiela wzory swoich poprzedników okresu kolonialnego. Stworzyła się nowa rasa Panów, tym razem rdzennie afrykańskich. Wystarczy tylko zwykła zapałka, aby wzniecić pożar.
Nie ustrzegła się przed takim pożarem Europa (Bałkany),wiecznym zarzewiem konfliktów jest Afryka i Azja. Powróciłam do Nigerii, Kenii i Tanzanii.Tym razem wirtualnie, szukając informacji w Internecie. Wyżyna Jos przestała być oazą spokoju. Tam, gdzie panuje wspaniały klimat i panował spokój, umożliwiający spokojne podróżowanie( w przeciwieństwie do rejonów zatoki Lagos i rejonów wydobycia ropy naftowej w dorzeczu rzeki.
Kilka lat temu, wskutek radykalizacji przywódców islamskich,fala nienawiści została skierowana na chrześcijan i katolików w prowincji. Spalono kościoły i wymordowano sporą część katolików. Czy służący naszego znajomego lekarza, Murzyna Ben, zdołał się uratować? Czy zdołali przeżyć ci, w których I Komunii świętej,uczestniczyliśmy w Wielkanoc 1984 roku?
W Kenii przez 5 lat panowania prezydenta Mwai Kibaki z plemienia Kikuyu oceniano było pozytywnie. Do czasu, gdy władza Kikuyu w urzędach i korupcja nie zawładnęły krajem. W Afryce, w miażdżącej większości nie głosuje się na kandydata, który ma lepszy programem od kontrkandydata, ale na tego, kto pochodzi z tego samego plemienia, co wyborca. I choćby popierał samo zło, to zawsze będzie miał poparcie swojego ludu.
Luo postanowili, że prezydentem powinien być człowiek ich plemienia,Rail Odingo. Zmobilizowali inne,małe plemiona i okazało się, że obaj kandydaci szli „łeb w łeb” Wtedy nastąpił cud na urną, skrzynki znikały, a w efekcie wygrał, Kibaki.
Odpowiedzią opozycji było agresja wobec Kikuyu. Luo oraz Luhya zaczęli palić mienie i mordować samych Kikuyu. Stanisław Guliński, arabista, tak pisał o Kenii: Emir Kusturica gorzko żartował w swoich filmach z widoku ciemnoskórych żołnierzy Kenii na Bałkanach. W obrazie „Underground” to czarny żołnierz musi wyjaśniać oniemiałemu Jugosłowianinowi, że „Jugosławii już nie ma”. Absurd. I rzeczywiście kenijski batalion kilka lat nadzorował na początku lat 90. linię zawieszenia broni między Serbami i Chorwatami w tzw. Krainie. Około tysiąca Kenijczyków stanowiło największy afrykański kontyngent zaproszony do pełnienia misji pokojowej wśród „europejskich plemion” na Bałkanach. Nie przypadkiem. Niewielka, ale doskonale wyszkolona kenijska armia, spadkobiercy Strzelców Królewskich z czasów kolonii brytyjskiej, zasłużeni w walkach z Japończykami w Birmie, do dziś stanowi jeden z chwalebnych wyjątków na tle często chaotycznych struktur wojskowych Czarnego Kontynentu.”
A dalej pisze :„ Przypominam sobie, jak w 1991 r. dziwiono się wojnie rozpoczynającej się w Jugosławii. „O co oni się biją? Tam było zawsze tak spokojnie” – pytali Polacy, mający nawet wielokrotne doświadczenia wczasów nad Adriatykiem. Podobne wrażenia wynosił dotąd z Kenii turysta spędzający większość czasu na safari w parku narodowym lub na plaży koło Mombasy. Aż tu nagle, jakby samo z siebie, wszystko się popsuło. Wypada tylko zadać sobie pytanie, czy zawsze coś się w Kenii gotowało pod powierzchnią pozornego spokoju, czy też Kenijczycy nagle oszaleli? „
W relacji polskiego misjonarza;, brata Roberta Kozielskiego:„Opozycja nie mogła przejść obok tego obojętnie, ale zamiast rozwiązać problem drogą polityczną, zaczęto palić mienie innych i mordować ludzi, pochodzących z plemienia prezydenta. Wielu naszych lokalnych braci franciszkanów, którzy pojechali do domów by oddać głos w wyborach, tygodniami musiało się kryć po nocach w plantacjach kukurydzy albo trzciny cukrowej, ponieważ nie zgodzili się by uczestniczyć w mordowaniu bądź wypędzaniu wieloletnich sąsiadów, pochodzących z innej grupy etnicznej. Limuru (35 km od Nairobi), gdzie prowadzimy misję z parafią, domem dziecka, centrum dla samotnych matek, przychodnią i drukarnią katolicką, jest rejonem zasiedlonym przez Kikuyu. Ze względu na plantacje herbaty oraz fabrykę obuwia Bata, wielu spośród mieszkańców miasta to także Luo i inni. Kiedy w walkach w zachodniej części kraju, zamieszkanej przez Luo, mordowano i wypędzano Kikuyu, uciekinierów wojsko przetransportowało do Limuru? Wtedy w odwecie Kikuyu wypędzili z miasta wszystkich Luo (kilka tysięcy osób).” Kenia, jako jeden z niewielu krajów afrykańskich, uniknęła zamachów stanu, przewrotów wojskowych i walk etnicznych. Aż do tych wyborów.Szukałam informacji o Msambweni. Wiosce oddalonej od miasta, z wiecznie uśmiechniętymi mieszkańcami. Z tymi, którzy chodzili z nami do kościoła w Ukundzie. I tymi, którzy odwiedzali meczet.
Znalazłam. W wiosce Msambweni nie ma już chrześcijan. Ośmioro z nich zabito, reszta uciekła. Rodzi się pytanie, dlaczego? Dlaczego nagle wybucha tak głęboka nienawiść,ze prowadzi do mordu? Widzieliśmy w trakcie naszych podróży po Afryce szkoły muzułmańskie. Dzieci uczą się tam czytać i pisać z jednej książki: Koranu. Zaczynają w wieku wczesno-przedszkolnym.
Czy uczono je, jak w niektórych krajach muzułmańskich,np. w Egipcie, wierszyków wychwalających dżihad i wpajających nienawiść do Żydów i chrześcijan? Przygotowujących do oddania w każdej chwili życia w świętej walce z niewiernymi?
Obecne „czarne” elity, jak pisze Guliński, traktują swój kraj podobnie do kolonialistów, spełniając ewentualnie rolę pośrednika między interesami zachodnich potęg i firm (np. producentów herbaty), którym wynajmują swoją ziemię i ludzi za odpowiednią prowizją. Panuje korupcja. W takiej sytuacji łatwo gniew kierować przeciwko każdemu.
Kiedy w 1991 roku rozpoczynał się konflikt na Bałkanach, nikt nie przypuszczał, że zamieni się w regularną wojnę. Co wydarzy się w Kenii? Co w Somalii, z której wycofuje się Etiopia,ostatni obrońca rzeszy chrześcijan w tym kraju? Co w Nigerii?
Brak szacunku dla życia drugiego człowieka jest duchowym przyzwoleniem na niszczenie świata. Co zwycięży w Afryce?
http://www.goscniedzielny.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1203531733&dzi=1108511715&katg=http://www2.ofmconv.pcn.net/pl/index.php?option=com_content&view=article&id=58:kenia-blaski-pokoju&catid=1:news-2008&Itemid=2


Komentarze
Pokaż komentarze (16)