Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie” Adam Mickiewicz
Z potoku informacji na temat relacji :Anna Walentynowicz vs Lech Wałęsa, wynika jednoznacznie, że topór wojenny skutecznie dzieli gdańskich opozycjonistów.
Pani Ania bez zmrużenia powieką od lat mówi, że Wałęsa to zdrajca.
Noblista ostatnio powiedział, .że „Annie Walentynowicz najlepiej wychodzi rzucanie kamieniami”. A od lat twierdzi, że Anna Walentynowicz to człowiek o słabej psychice,, zionący nienawiścią do niego.
Podczas gdy Pani Ania konsekwentnie zarzuca Wałęsie wszystko to co wyłuszczyła w liście wysłanym do Niego w trakcie kampanii prezydenckiej, On- w zależności od potrzeb, określa antagonistkę mianem chorej psychicznie, bądź chuliganki.
Trudno uwierzyć wiec, że osobę , która tak źle ocenia, wybrał na matkę chrzestną swojej córki Magdy (ur.1979 r.). Wtedy wydawała mu się idealną kandydatką na moralna podporę dla swojego dziecka.
W lutym 2002 r. Katedra Oliwska była miejscem ślubu Magdy Wałęsy z Marcinem Chamerskim . Kilkusetosobowy tłum .A wśród niego, matka chrzestna Panny Młodej, czyli.. Anna Walentynowicz .Przyjęcie weselne odbyło się u zaprzyjaźnionego z Lechem Wałęsą, gdańskiego restauratora , w restauracji Cristal. Na przyjęciu była także pani Ania. Ta chora z nienawiści...
Zapytałam ja, czy rozmawiała z Lechem. Pani Ania odpowiedziała :” oczywiście. Bo moją powinnością było wypełnić mój obowiązek matki chrzestnej w stosunku do Magdy, bo jestem katoliczką. .A to był ojciec panny młodej. Nie rozmawialiśmy oczywiście o przeszłości i o Solidarności.... Mówię zawsze prawdę , czyli to co myślę. Powiem pani, że gdyby Lechu przyznał się, do tego co nam wszystkim zrobił ,mogłabym mu wybaczyć. Ale on, jak każdy zdrajca, brnie dalej w kłamstwa.”
Warto wrócić do listu otwartego Pani Ani w związku z ukazaniem się książki młodego historyka, Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa a historia”. W ubiegłym tygodniu Anna Walentynowicz była na promocji tej książki. w Warszawie . Mimo choroby jest bardzo aktywna. Żałuje ,że ma tak mało czasu na czytanie. A czyta rzeczywiście wiele. Za każdym razem, kiedy ją odwiedzam, siedzimy w pokoju, w którym odbywały się pierwsze zebrania WZZ . Na stole, przy którym Lech Kaczyński ,przybliżał Pani Annie historię i prawo ,leżą zawsze książki, które aktualnie czyta.
Obecnie zabiega, o czym wspominałam w jednym z moich wpisów o Pani Ani, o uhonorowanie tabliczką pamiątkową (przy Pomniku Stoczniowców w Gdańsku), czynu braci Kowalczyków.
Kolejna misja , jaką obiecała sobie wypełnić, to upamiętnienie losu Dzieci Tułaczych. O których pisała Hanka Ordonówna,(Maria Anna Tyszkiewicz) .
Pani Anna była w 2007 inicjatorką konferencji , w trakcie której „w Belwederze przedstawiono losy tysięcy polskich dzieci ewakuowanych w czasie wojny z obszarów wschodnich Związku Radzieckiego na Bliski Wschód i do odległych rejonów świata. IPN wraz z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego zorganizował specjalną konferencję i wystawę fotografii poświęconą dzieciom - tułaczom. Jan Żaryn szef Biura Edukacji Publicznej IPN powiedział, że bohaterowie wystawy to w większości dzieci - sieroty po Polakach, którzy nie przeżyli trudów zsyłki na wschód po agresji Związku Radzieckiego na Polskę .Inicjatorka konferencji poświęconej dzieciom tułaczom, Anna Walentynowicz - wyraźnie wzruszona - odczytała fragment wspomnień księdza Łucjana Królikowskiego, sybiraka, który otoczył dzieci opieką. Autor przedstawił opis zabiedzonych, chorych dzieci, których widok mroził krew w żyłach „
Dzisiaj , kiedy Pani Anna mówi mi o projekcie figurki „Kaziuni „ znowu ma łzy w oczach. Skąd się wzięła „Kaziunia”? Otóż Ordonka opisuje w swoich wspomnieniach jedno z sybirackich dzieci, które na pytanie o to, jak się nazywa: odpowiada: Kaziunia. Jak masz na nazwisko: Kaziunia. A gdzie mieszkasz- rączyna zakreśliła w powietrzu koło, a dziecko odparło : tamój... Dziecko miało nóżki odmrożone, owinięte gałgankami. Pani Anna chciałaby, aby właśnie ta postać upamiętniała los Tułaczych Dzieci..
Ilekroć się spotkamy, Anna Walentynowicz mówi o potrzebach innych ludzi. O tym ,ze trzeba pamiętać o zapomnianych działaczach, o Kowalczykach, o dzieciach Tułaczych. Marwti się o zapomnianych działaczy Pierwszej Solidarności, którzy wyemigrowali. Kiedy proponuję pomoc w jakiejś sprawie Jej dotyczącej, zawsze odpowiada,” dla mnie nic nie potrzeba. Ja mam wszystko. Tylko muszę jeszcze załatwić dla.....”i tu pada jakieś nazwisko czy grupa ludzi.
Ciągle martwi się ,że jest tyle do zrobienia, a czy jej siły starczy. Bo przecież musi, jest to ludziom winna..
Coraz lepiej rozumiem, dlaczego Wałęsa, mówi o niej ,że jest szalona. Bo w kategoriach Noblisty nie mieści się w normie taka postawa. Jeździć tramwajem na zabiegi rehabilitacyjne do zwykłej przychodni? Myśleć o Lechu Zborowskim, księdzu Jastaku, wszystkich tych, którzy wspólnie walczyli, a o których się nie mówi. O emigrantach ,o dzieciach tułaczych, o Sybirakach,Myśleć o wszystkich , na końcu o sobie. Zawsze z perspektywy, obym zdążyła.
Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie-nic lepiej nie oddaje Jej postawy.
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,681172.html
http://www.wykop.pl/ramka/72198/list-otwarty-anny-walentynowicz-do-lecha-walesy
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=29529
http://www.zbp.pl/site.php?s=MDAwMjQy&a=MTAwNDcyNzk=


Komentarze
Pokaż komentarze (22)