Ulubionym przeciwnikiem procesowym Lecha Wałęsy jest niewątpliwie Krzysztof Wyszkowski. Ilości rozpraw nie pamiętam, ale przez lata było ich sporo. Wałęsa podawał do Sądu za najmniejsze nawet skojarzenie z Bolkiem i jego działaniami na szkodę ruchu Solidarność.
Po publikacji książki historyków Cenckiewicz/Gontarczyk,mieliśmy mieć pokazowe procesy, w których obaj historycy mieli być zdruzgotani wielomilionowymi odszkodowaniami za „kłamstwa „w książce zawarte, czyli dokumenty potwierdzające fakt, że kryptonim Bolek=Lech Wałęsa. Co ciekawe, przed publikacja książki Wałęsa twierdził, że w archiwach IPN nie może być żadnych dowodów na jego współpracę,bo ich nie ma.
Że Wałęsa pieniędzy potrzebuje mogliśmy się przekonać,wtedy, gdy oświadczył, ze zamierza zbierać pieniądze na planowana operację serca.(Rozważano wtedy przeszczep serca w klinice w Houston). I rzeczywiście może być w potrzebie, bo przyjęcia na kilkaset osób, organizowane, co roku z okazji imienin czy urodzin przy ul Polanki finansowane są przez sponsorów...
I co? I nic. Żadne oskarżenie przeciwko historykom nie zostało złożone. Natomiast wzmógł się wściekły atak na IPN, który trwa od momentu ujawniania coraz większej liczby osób współpracujących ze służbami PRL.
Wałęsa, zapytany publicznie o kradzież dokumentów ze swojej teczki, przez studentkę UG, na tak sformułowanie pytanie nie raczył odpowiedzieć. Możemy się wiec jedynie domyślać, że zabrał je nie z powodu wrodzonej skromności i chęci ukrycia faktu, że był czysty jak łza, tylko wręcz przeciwnie. Stąd miał przeświadczenie, że nic w aktach być może.
Nie przypuszczał, że ślady jego działalności mogą jednak znajdować w teczkach represjonowanych kolegów. Jak w teczce Lenarciaka,,,
Nie on jeden ma takie wątpliwości. Co jeszcze zawierają archiwa IPN? Dokumenty służb były czyszczone i przeglądane wielokrotnie. Niszczone przez służby, przeglądane przez „dzikie komisje”(Michnik), przez polecenia służbowe (Wałęsa). Dlatego trzeba walczyć z IPN! Przy każdej okazji.
Także przy okazji książki Zyziaka. Bo ma nazwę IPN na okładce. Jest to jak najbardziej zasadne, ponieważ Zyziak oparł się w swojej biografii na materiale źródłowym, czyli dokumentach Gontarczyka i Cenckiewicza i znanej publikacji IPN. Nieważne, że wydawca książki były Arkana.
Widać pewną prawidłowość. Wałęsa był pewny siebie od chwili otrzymania statusu pokrzywdzonego. Bez wahania szedł wtedy do sądu przeciwko każdemu, kto śmiał oskarżać go o współpracę ze służbami. Kiedy ukazały się dokumenty, których miało nie być – nie ma sądu, jest tylko opluwanie IPN.
Były jednak zastanawiające wyjątki. Otóż Lech Zborowski, w swoim opracowaniu” 10 000 000 Kowalskich, zawarł informacje bardzo szkodliwe dla wizerunku Wałęsy. Fakty podane w tym opracowaniu były tak mocne, że nawet Arkana kilka lat temu zamieściły skróty. Po raz pierwszy, w 3 częściach całość zamieściłam za zgodą Lecha Zborowskiego na swoim logu, można przeczytać także całość na stronie Lecha Zborowskiego.
Także, nigdy nie było oskarżenia przeciwko Annie, Walentynowicz, która wielokrotnie,publicznie ( w listach otwartych) zadawała bardzo niewygodne pytania Lechowi. Między innymi o pieniądze związkowe. Z informacji od Pani Ani wiem, że tylko raz otrzymała list od pani mecenas Wolańskiej, reprezentującej Wałęsę, z ostrzeżeniem, ze, jeśli nie przestanie publicznie mówić „oszczerstw” przeciwko Wałęsie, to zostanie pozwana do Sądu.
Oczywiście Pani Anna mówiła dalej, co myśli, a pozwu w Sądzie jak nie było tak nie ma.
Od czasu, gdy okazało się, że wielokrotne czyszczenie akt mogło nie zapobiec usunięciu wszystkich niewygodnych informacji - Atak na IPN się wzmaga. Wałęsie wtórują najgłośniej ci, którzy –podobnie jak on, byli kiedyś pewni, że śladów ich współpracy dawno nie ma.
Zyziak, biografię Wałęsy oparł w pewnej części na relacjach świadków. Wałęsa zapowiedział,że idzie do Sądu.
Czy pójdzie? Wątpię. Bo wyobraźmy sobie, ze coraz więcej ludzi się odważy mówić, to, co pamięta. Jak Zborowski i inni, którzy wyjechali w latach 80-tych? Że przyjdą na proces w charakterze świadków. Tama milczenia pękła. A sporo ludzi z tamtego okresu żyje.
Dlatego pewnie wściekłość na IPN i całe zło, tkwiące w śladach hańby jednych i chwały innych, doprowadziło Wałęsę do publicznej konstatacji: „ oni (IPN) są gorsi od faszystów czy komunistów, którzy nawet mordowali, ale wrogów...”. Taka sobie niewinna apoteoza, czy głębokie przekonanie?
P.S.
„Według osób z najbliższego otoczenia Lecha Wałęsy, nie jest jeszcze przesądzone, że b. prezydent podda się przeszczepowi serca. Sam Wałęsa nie wyklucza, że tak się stanie. B. prezydent na zabieg uda się do kliniki w Houston, tej, w której operowany był b. prezydent Rosji Borys Jelcyn. Koszt przeszczepu wyniesie ok. 100 tys. dolarów, których - jak przyznaje sam Wałęsa - nie ma. Ale muszę je zebrać, inaczej wy będziecie zbierać na mój wieniec - mówi.”
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat...mp;ticaid=14c7f


Komentarze
Pokaż komentarze (4)