Nie będę brał udziału w życiu publicznym, dopóki będą oszczerstwa wobec mnie-tymi słowami mniej więcej wyraził swój stosunek do informacji,zawartych w książkach duetu Cenckiewicz /Gontarczyk a obecnie: Zyzaka.
Dzień lub dwa później pojawił się na konferencji, swoją obecność uzasadniając prośbą Ojca Macieja Zięby.Czy taka postawa, „obrażano mnie niesłusznie, więc odchodzę z godnością się- proszą mnie, więc znowu jestem”, jest czymś nowym w postawie Lecha? Dzięki komentarzowi Lecha Zborowskiego pod jednym z moich wpisów, możemy to sprawdzić.Oto on:
Chciałbym zwrócić uwagę na pewien watek tej całej sprawy, który wraca do nas jak każdy inny aspekt zachowania Wałęsy. Każdy, kto mógł obserwować wodza z bliska w czasie Solidarności spotkał się przynajmniej raz z zachowaniem, którego świadkami jesteśmy dzisiaj. Zawsze, kiedy przy okazji jakiś związkowych spotkań czy dyskusji sprawy przybierały niekorzystny dla wodza obrót, zwykł on wstawać i zabierając swoje zabawki groził, ze się obraza i wynosi. W tamtym okresie stwierdzał, ze jedzie sobie na ryby. Zawsze tez znajdował się jakiś działacz lub nawet grupa, która natychmiast wpadała w panikę i biegła za wodzem błagając go o powrót. Oczywiście po jakimś czasie ten łaskawie przychylał się do prośby i w ten sposób szantazyk działał tak przez długi czas. To zachowanie Wałęsy stało się nawet źródłem całej serii długo krążących dowcipów. W drukarni MATU gdańskiego przez długi czas stała za drzwiami wędka, która jeden z naszych kolegów przyniósł na wypadek gdyby wódz zechciał złożyć tam swoja propozycje. Nie musze chyba dodawać, ze nigdy tego nie uczynił.
Dzisiaj Wałęsa nie może już byc zupełnie pewnym, ze ktoś za nim zaraz wybiegnie błagać o zmianę decyzji toteż przed głośnym wypowiedzeniem swojej groźby woli się on dobrze zabezpieczyć. W tym celu ( i nie tylko) wykreował ( zresztą wspólnie z Borusewiczem) postać chłopca na posyłki Jerzego Borowczaka. Zanim pójdę dalej chce zastrzec, ze faktem jest niezaprzeczalnym, iż Borowczak jako jeden z pierwszych zatrzymał prace swego wydziału w stoczni w pamiętny sierpniowy czwartek '80. Jest faktem bezdyskusyjnym, ze trzeba było mięć sporo odwagi by to zrobić. Chodzi jednak o to, ze Borowczak jest dzisiaj używany przez Wałęsę i Borsuka do zaświadczania prawdziwości konspiracyjnych życiorysów obu tych postaci. Problem w tym, ze Borowczak nie zna i żnąc tych życiorysów nie może. Pojawił się w okolicach WZZW na jakieś dwa miesiące przed strajkiem uczestnicząc w kilku spotkaniach samokształceniowych. Cala reszta opozycyjnego życiorysu Borowczaka została mu dorobiona przez Wałęsę i Borsuka, ktorzy kiedy tylko weszli na drogę historycznego kłamstwa zdali sobie sprawę, ze ci z nas, ktorzy z nimi naprawdę byli tych kłamstw nigdy nie poświadcza.
Od tej pory okazywać się zaczęło, iż niejaki Borowczak był i działał, w WZZtach od niemal zarania dziejów i w związku z tym może świadczyć "prawdziwość" wszystkich bredni swoich idoli. W WZZtach było nie więcej niz. 40 - 50 drukarzy, kolporterów z tego stałych nie więcej, niz. dwudziestu. Rozmawiałem z kilkunastoma i tylko jeden wiedział przed strajkiem o istnieniu Borowczaka.
Borowczak zaświadcza wiec opozycyjna przeszłość Wałęsy w sposób szczególny. Jego pan mówi mu, co ma zaświadczyć i ten czyni to ślepo jak chłop pańszczyźniany. Czasem przybiera to formy wręcz karykaturalne. Kiedy Andrzej Bulc opowiadał o taśmie, na która nagrał wyznanie Wałęsy o jego współpracy z bezpieka, Borowczak publicznie oświadczył, ze takiego wyznania nie było, a ogóle osoba Bulca jest mu zupełnie nieznana. To prawie tak jakby powiedział, ze był działaczem WZZW, ale nie pamięta Gwiazdy czy pani Walentynowicz. Andrzej Bulc nigdy nie został osoba szeroko znana, ale był w związkach niemal od początku, na długo zanim Borowczak dowiedział się o istnieniu takiej organizacji.
Pisze o tym gdyż dzisiaj po chwili odstawienia do lamusa świadek koronny Borowczak został znów użyty do Wałęsowej farsy. Tym razem pojawił się jako klęczący lament "zdrowej" części społeczeństwa powstrzymując nasz symbol od wyjazdu. Oczywiście jako osoba już światowa wódz nie grozi wyjazdem na ryby tylko za granice. Nie chce niszczyć niczyich nadziei, ale gwarantuje, ze obietnicy nie dotrzyma.
Lech Zborowski
http://1maud.salon24.pl/394673.html


Komentarze
Pokaż komentarze (14)